sylha Nasza reakcja to na początku szok

ale może opowiem od początku jak to było
Tak więc, jak wyżej napisałam, na początku byliśmy w lekkim szoku. Myślę, że było by inaczej, jak byśmy od razu dowiedzieli się, że mam więcej niż jednego lokatora w brzuchu , a to okazało sie dopiero na trzecim USG.
W 5 tygodniu ciąży miałam pierwsze USG. Był widoczny piękny pęcherzyk ciążowy. W 7 tygodniu miałam plamienie przestraszyłam się i pojechałam do szpitala. Lekarz mnie zbadał, zrobił USG - po raz pierwszy usłyszałam bicie serduszka dziecka... Jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu!!!
Niestety p. doktor powiedziała, że ciąża jest "trochę" zagrożona, że dziecko jest za mała jak na ten wiek ciąży, położyli mnie na oddział na 3 dni, i po 2 tygodniach kazali się zgłosić do kontroli do lekarza prowadzącego.
Na wizytę kontrolna poszłam z mężem, ponieważ również bardzo chciał usłyszeć nasze malutkie serduszko.
Na początku weszłam sama do gabinetu. Lekarz powiedział, ze sprawdzi czy na USG przez powłoki brzuszne będzie dobry obraz i wtedy zawoła męża. Powiedział, że jak będzie słabo widać będzie musiał wykonać USG dopochwowe a wtedy męża wołać nie będzie, żeby go nie krepować. No i niestety. Musiał zrobić USG dopochwowe. pomyślałam "trudno, mąż następnym razem zobaczy dzidzie i posłucha serduszka"
Tak więc, leżę sobie i pytam czy wszystko ok z dzieckiem. Lekarz odpowiada "Tak wygląda dobrze. Wszystko w porządku... tylko ma pani bliźniaki

" zadźwięczało mi w uszach, zaniemówiłam... pytam "bliźniaki?" a lekarz odpowiada "tak!! bliźniaki" to były tak wielkie emocje, tak się wzruszyłam, że aż łzy mi poleciały.
Lekarz nie patrząc już na skrepowanie męża powiedział, ze przykryje mnie prześcieradłem (żebym nie leżała taka roznegliżowana z gałką od USG między nogami) i jednak go zawoła. Powiedział tylko, że mam nic nie mówić jak mąż wejdzie

chociaż mój wyraz twarzy na pewno zwrócił jego uwagę haha
Lekarz powiedział mężowi, że niestety nie mógł zrobić USG przez powłoki brzuszne ale chciał, żeby usłyszał bicie serduszka. No i mówi do męża "proszę zobaczyć ta pulsująca kropeczka to bijące serduszko, proszę posłuchać... (puf puf, puf puf, puf puf....) a tutaj jest drugie bijące serduszko (puf puf, puf puf)"
mąż na początku się trochę zdezorientował, a po chwili doszło do niego co właśnie obwieścił mu lekarz
Jednak gdy lekarz powiedział, że poszuka trzeciego serduszka - nasze miny musiały być bezcenne
ale trojaczków sie nie dopatrzył i tak oto dowiedziałam się , ze mam dwóch lokatorów w brzuchu.
Pierwszy szok przeobraził się w ogromną radość. Gdy wyszliśmy z gabinetu cieszyliśmy się jak głupi do sera powtarzając do siebie "to bliźniaki"
Jednak czasem zastanawiam się, jak sobie poradzę z dwójka malutkich dzieci...
A jak to było u was? dowiedziałyście się o ciąży mnogiej od razu czy tez po jakimś czasie?