reklama

Ciąża bliźniacza

20130302_213952.jpg20130302_215337.jpg

to nasze wczorajsze zabawy :-D

pachnaca- a propos ruchow zgadzam sie z wszystkimi dziewczynami, ktore sie na ten temat wypowiadaly, zaniepokoilo mnie tylko oswiadczenie twojego lekarza ze jedna jakby sie troche pepowina pookrecala. ale z drugiej strony, tak jak piszesz, trzeba komus zaufac i najlepiej jesli ta osoba jest lekarz prowadzacy.

anika, margaret- dzielne jestescie dziewczynki nieslychanie. jeszcze troszeczke wytrzymajcie, jeszcze kilka dni..

lilonko- u mnie noce to tez juz przestala byc przyjemnosc i jest tylko niewygoda i koszmar szukania pozycji, ale wszystko dla moich dwoch rekinkow w brzuchu :-D
 
reklama
Czyli będziesz miała w sumie 4 maluchów:szok: No to będzie tłoczno...:-) Ale przynajmniej masz sporą wprawę. Mnie cały czas nawiedzają obawy, że sobie nie dam rady z pielęgnacją maluchów - kapaniem, karmieniem, przewijaniem...
A ile lat mają Twoje starsze dzieci? Swoją drogą wielki szacunek - bo ja ledwo daję radę zająć się sama sobą, a co dopiero dziećmi i domem:szok:
 
Kretowinka ślicznie wymalowany brzusio

Lilonka moje chłopaki mają 11 i 4 lata ale opieka nad dwójką noworodków na raz i tak mnie przeraża choć myślę ,że to kwestia opracowania systemu.No i cóż czasu na leżenie za dużo nie mam pranie ,sprzątanie , gotowanie wszystko trzeba zrobić a ,ze o pomoc osób trzecich proszę naprawdę w ostateczności wszystko praktycznie robię sama:tak:. Jedyne z czego zrezygnowałam to spacery trochę się obawiam odchodzić od domu
 
Kretowinko78 - cudne zdjęcia:-) u mnie bez emka, bo statyw leży w bagażniku w samochodzie.

Noce są okrutne - ja spoglądam na zegarek i czekam żeby się tylko noc skończyła. No ale każda kolejna noc - to kolejna doba z maluchami do przodu:-)

Anika - naprawdę Cię podziwiam. Pranie sprzątanie, gotowanie - u nas właściwie wszystkie obowiązki przejął emek. Ja wiadomo - pralkę, zmywarkę nastawię. Gotowanie jakieś szybkie też. Ale sprzątanie odpada. A wiadomo - przy dzieciach to sprzątanie codzienne.
 
Ostatnia edycja:
Kretowinka gratuluje poczucia humoru :-):-). My planujemy podobnie posmarowac brzuch jak pójdziemy zrobić sobie pare zdjęć do fotografa. Chociaż teraz powątpiewam, czy dojdzie to do skutku.

Anika suwaczek u Ciebie naprawdę imponujący :tak:. U mnie 37 tc oznacza ostaeczny termin-dalej by mnie nie puscili. Nie dziwie sie Tobie, że juz marzysz o rozwiązaniu. Nie dość, że dolegliwości ciążowe to jeszcze dwójka dzieci, ale jak to mówia od przybytku głowa nie boli :-)

Lilonka powiem Ci, że mnie tez łapią jakies strachy, że sobie nie poradzę. Czyżby jakaś depresja przedporodowa :confused:. Dużo myślę, niezbyt pozytywnie. Wszyscy wokól mnie wkurzają ze swoimi mądrościami i złotymi radami w stylu : ty juz więcej nic nie kupuj, przesadzasz z zakupami (mam tylko ciuszki-których nie dokupuję, a nie mam nawet pół łóżeczka, czy kosmetyku-nic), po co chodze na szkołę rodzenia-ta wiedza sama przyjdzie, debilne miny jak przy stole powiem, że czegoś nie mogę jeść.... Jest tego ogrom, a wkur... mnie jak cholera. Zmieniam sie w chodzącą bombę zegarową.
 
Tigla - ja łóżeczek też nie mam;-) Niby mieliśmy w tym tygodniu zamawiać, ale mamy tak male mieszkanie, że szkoda nam jeszcze zagracać. A ciocie dobre rady kopnij w d... To Twoje maluszki i jak będziesz chciała kupić 30 bodziaki, to kupisz ;-)U mnie rodzinka daleko, to tylko przez telefon się dopytują czy wszystko mamy i o samopoczucie. Niestety minus jest taki, że niestety nie będzie też kogo o pomoc poprosić:zawstydzona/y:
 
Kretowinko, Twoj brzuszek to prawdziwe dzielo sztuki :-)

Anika, podziwiam Twoj obecny etap ciazy. Dzieciaczki pewnie juz donoszone, szykuja sie na powitanie szczesliwych rodzicow i rodzenstwa. Ja chcialabym donosic ciaze przynajmniej do 35 tyg. Pozniej juz bede spokojna o swoich chlopcow. Jednak jest tak jak piszecie, koncówka ma swoje dobre i zle strony. Ja tez pomalu odczuwam dyskomfort. Wczoraj maluchy urzadzily sobie zabawe kopania mamusie po pęcherzu. Dzis czuję ucisk w klatce piersiowej i z dnia na dzien odczuwam coraz wiekszy brzuch. Ze spaniem jeszcze nie jest najgorzej, ale ciężko znalezc wygodna pozycje.

A rad wszystkich mądrych ludzi nie unikniemy. Ja tez co chwila slysze od rodziny jakies mądrosci zyciowe, wiem ze nie mowia tego zlosliwie, tylko chca byc pomocni. Tez nerwy mnie czasem biora, ale staram sie tego nie okazywac. W ostatecznosci jak juz naprawde ktos przesadza odnosnie ze np. brzuch mam za duzy/za maly, za nisko/ za wysoko, cos odnosnie diety itp to mowie, ze chodze do bardzo dobrego lekarza specjalisty, ktorego wiedza jest dla mnie najwazniejsza i zgodna z nowoczesnymi zasadami medycyny. Wtedy na chwile komentarze milkną.
 
Tigla - ja też chodze podminowana straszliwie, a ostatnie rodzinne wizyty jeszcze bardziej mnie rozmontowały i mam teraz "gościowstręt". Oczywiście i moja rodzina i teściowa stwierdzili, że bardzo nerwowa jestem (też mi odkrycie, niech sobie połykają hormonów i pochodzą z bliźniakami w brzuchu po lekarzach...) i żebym czasem nie miała depresji poporodowej (!!!:baffled: skąd oni czerpią tą wiedzę???) A ile mi nagadali, że chodzę jeszcze do pracy, ojej, na szczęście od teraz juz jestem na zwolnieniu, więc chociaż w tym aspekcie dali spokój. No i mąż miał przechlapane, bo mateczki mu niemal na głowę weszły z radami.
Łóżeczka, a raczej kołyski i pościel już mam :happy2: To takie super przyjemne zakupy! ciuszków trochę i innych drobnostek też, ale i tak musiało to zostać skomentowane, że jeszcze za wcześnie... Tak więc oboje postanowiliśmy, że na pewno w pierwszych dniach po porodzie i wyjściu ze szpitala nie chcemy nikogo widzieć!!!! i zakładam, że musimy poradzić sobie sami i zanim dopuścimy rodzinę do głosu to wypracować jakiś własny system i porozumienie odnośnie opieki nad maluszkami, bo inaczej psychicznie nie damy rady :happy2:
 
Masz stuprocentową rację Lilonka. Ostatnio posypało nam sie trochę uroczystości i po każdej niestety wychodziłam poddenerowawana, więc ustaliliśmy z mężem, że ograniczamy "bywanie". Najbardziej mnie wkurzają hasła w stylu " jak ja byłam w ciąży....":wściekła/y::baffled:. Do niektórych nie dociera, że ciąża bliźniacza, a pojedyńcza (resztą sprzed 20 lat :baffled:) to naprawdę coś czego nie można porównywać.
UFF troche mi ulżyło jak część z siebie wyrzuciłam.
 
reklama
Asiek też z mężem doszlismy do wniosku, że po porodzie najchętniej nikogo byśmy nie chcieli gościć przez 2 tygodnie. Niestety wiemy również, że taki numer nie przejdzie.

Ładne słoneczko wyszło, więc zbieram sie na mały spacer do pobliskiej biedry. Mąż w pracy, będzie dopiero jutro, a samej boję się dalej zapuszczać. Chodzicie na samotne spacery ?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry