reklama

Ciąża bliźniacza

Mam do was takie pytanie dziewczyny czy łóżeczko tzw turystyczne może zastapić zwykle łóżeczko drewniane ? zastanawiamy sie właśnie nad zakupem akiego turystycznego ale nie wiem czy jest odpowiedniedla takiego malca. Czy któraś z was ma takie lub będzie miała ?
 
reklama
Witam nowe Mamusie.

Pachnąca u mnie podobnie, jedna wiercipięta, druga spookojna. Tłumaczę to różnicą charakterów. :cool2:

Pojechałam na wizytę do innego miasta, gdzie chciałabym rodzić. A że na miejscu chodzę prywatnie, to zapisałam się na NFZ. No i pech chciał, że lekarz u którego byłam, już nie będzie przyjmował na NFZ. Hm... małomówny był. Wiem, że dziewczynki obróciły się i leżą główkowo, ważą po niecałe 600 gr i wszystko z nimi w porządku. Przepisał mi Luteinę 4 tab./noc, bo zaniepokoiła go długość szyjki - niecałe 3 cm. No i że być może położą mnie na oddział.
Za tydzień mam wizytę u swojego lekarza i mam nadzieję, że mi powie jak się sprawy mają. Zdecydowałam, że póki co zostanę u niego a pod koniec ciąży pojadę na 2 ostatnie wizyty prywatne do tamtego miasta, co "pozwoli mi" rodzić w tamtejszym szpitalu.
Jutro idziemy na USG 4D, mam nadzieję, że zobaczę dziewczynki, buźki, rączki, nóżki... :-):-)


Któraś Mamusia pytała się co się czuję jak dzieciaczki sie przekręcają. Czułam normalne ruchy, z tą różnicą, ża dziewczyny były aktywne cały dzień /co chwilę się ruszały/, następnego dnia odpoczywały chyba, bo było cichuteńko. Nie było żadego naciągania brzucha. Stwierdziłam, że musiały to zrobić na raty. Pierwsza leżała pośladkowo a druga nad nią poprzecznie, główki mialy obok siebie. Teraz obie są główkowo. I teraz nie wiem która jest która.. ;-)
 
Kretowinka ale śliczny brzusio i te malunki :-)

Tigla ja też najchetniej nikogo bym nie przyjmowała, wkurzają mnie rady innych, a dlaczego robisz tak....zrób siak...a może owak brrr
Ja na spacery sama nie chodzę, a tym bardziej na zakupy, kręci mi się w głowie i jest mi słabo i wole jak ktoś jest ze mną, ostatnio 2 godz. wracałam do domu, nie umiałam dojść, co chwila musialam gdzieś siadać bo w głowie sie kręciło.

Beata ja miałam dla synusia turystyczne łóżeczko, wystarczy dokupić materacyk i łóżeczko idealne, tylko zwróć uwagę czy można wysokość regulować.

Dziewczynki poradzimy sobie z opieką dwójki maluszków...kto jak nie my :-) moja mama zawsze powtarzała, ze łatwiej jej było opiekować się bliźniakami niż dzieciakami z roczną różnicą wieku....tak więc damy radę:tak:
 
Tigla, no ja też mam wielkiego stracha czy damy sobie sami z mężem radę zaopiekować się właściwie maluszkami i ogarnąć sytuację przez te pierwsze dni po porodzie, ale "nie my pierwsi, nie ostatni", a powoli staramy się tak poukładać sprawy i przygotować, żeby mąż mógł być ze mną i dzieciaczkami i żeby nic innego nas nie rozpraszało...

beata3 - mój brat kupił takie łóżeczko dla swojej córeczki, turystyczne z przewijakiem i regulowaną wysokością materaca i był baaardzo zadowolony. Mała spała w takim łóżeczku od niemowlęcia do około 3,5 roku, a jak już potrafiła sama odpinać suwak i z niego wychodzić to miała mega zabawę. Fakt, że po ok 2 latach wymienili to łóżeczko na takie samo, ale nowe, bo stare było przybrudzone (dziecięce łapki, wylane mleko itp) i rozklekotane (często jak jeździli do teściów to je składali i zabierali, żeby u nich rozłożyć, więc było dość mocno eksploatowane). Jak moje maluchy wyrosną z kołysek to sama mam zamiar zakupić właśnie 2 takie łóżeczka dla nich, są lekkie, łatwe do złożenia i przewiezienia jak się jedzie do rodziny.

Piszecie o ruchach, ja też miewam wrażenie, że jedno dzieciątko rusza się mocniej a drugie słabiej, ale to zależy chyba od ułożenia łożyska i aktualnej pozycji dziecka. Zaobserwowałam też, że jak jednego dnia "dają czadu" i są bardzo ruchliwe to drugiego dnia nie czuję ich prawie wcale i tak w kółko.
 
Tigla - ja właśnie z takiego wróciłam;-) Takie piękne słoneczko u nas, że aż szkoda siedzieć w domu. Co prawda tylko pół godzinki spacerowania, ale zawsze coś. Na więcej i tak sił by nie starczyło. A ostatni miesiąc nie wychodziłam prawie sama, bo śnieg i ślisko i zimno i buro i ponuro.

Beata - łóżeczko jak łóżeczko - najważniejszy jest materac dla malucha, bo oddziałuje na kręgosłup. Jelśli są takie łóżeczka, co możesz do nich wsadzić porządny materac, to penie że może być i turystyczne. Tylko w nich chyba nie ma regulowanego dna i przyjdzie Ci się schylać do samego dna po malucha.

Netka - gratuluję udanej wizyty:-) A z szyjką to uważaj - i przystopuj na wszelki wypadek aktywność. U mnie w 30 tc miała 2,65 i ginka kazała przystopować z zakupami i innymi takimi.

Asiek - a do nas po porodzie na 2 tygodnie przyjedzie teściowa. Jeśli będzie cc to taka pomoc się przyda, bo nie wiadomo jak się będę czuła.
 
anika- jak ja Cie podziwiam! nawet nie potrafie sobie wyobrazic tego ogarniecia czworki! wielki szacun!

tigla- ja tez mam duzo zlosci w sobie na rady zyczliwych osob z rodziny :baffled: szczegolnie tesciow, oboje zwariowali na punkcie blizniakow, a niestety mieszkaja w klatce obok :baffled:. juz im regularnie mowie, jak cos z ich rad mi sie nie podoba, ze jestem pod opieka bardzo dobrego lekarza, to jest 21 wiek, zasady postepowania w ciazy bardzo sie zmienily od tych 40 lat temu i autorytetem w kwestii ciazy jest dla mnie moj lekarz. ale oni cierpliwie, zaprzestaja dyskusji danego dnia (pewnie myslac sobie 'musimy byc cierpliwi bo ona w ciazy i hormony jej buzuja, sprobujemy przemowic jej do rozsadku nastepnym razem, albo lepiej: jak sie urodza maluchy to po prostu bedziemy robic tak, jak my uwazamy za stosowne) i przy nastepnej okazji znowu jest ten sam temat. :baffled::baffled::baffled: to mnie mega wkurza a moj maz mi mowi zebym sie nie nakrecala, zamiast mnie wesprzec i powiedziec 'biedna jestes, wiem ze sa upierdliwi' albo wrecz powiedziec im cos to nie. uwaza ze ja jestem nerwowa i to tez mnie mega wkurza :baffled::baffled::baffled:. ostatnio odbylismy na ten temat dluga rozmowe i mam nadzieje ze bedzie lepiej, okaze sie.

tez marze o tym zeby pierwsze 2 tygodnie byly bez zadnych wizyt, szczegolnie tesciow!!! zebysmy my pobyli sami w czworke w naszej nowej rodzince i nauczyli sie calej obslugi. ale by bylo pieknie! moja siostra chce przyjechac z irlandii, ale to akurat jest dla mnie mily gosc, i wiem ze nie bedzie mnie denerwowac tylko rzeczywiscie mi pomoze. tesciowa ma taka trudna ceche charakteru, ze na dluzsza mete jest nie do zniesienia: jak opowiada jakakolwiek historyjke to zawsze musi na koniec dac mala lekcyjke, np. rozmawiamy o ciuszkach dluzszy czas, a na koniec ona mowi: 'moje dzieci ZAWSZE szanowaly swoje rzeczy, NIGDY ich nie niszczyly, po prostu WYNIOSLY TO Z DOMU'. mozna to puszczac mimo uszu, ale jak ja cos takiego slysze w kazdej rozmowie od 14 lat to mi sie noz w kieszeni otwiera.....

tez zrzucilam z siebie i mi lepiej :-D
 
To ja nie mam powodów do narzekań. Jedyne co, to teściowa na początku się krzywiła żeby nie kupować nic przed urodzeniem dzieci, że taki przesąd i że szwagierka 12 lat temu tak robiła. Ale wyjaśniłam, że u nas jest dwoje dzieci i my nie mamy ogrodu, gdzie wszystkie ciuszki można rozwiesić i wyschną w 5 minut. I kto by je prasował przy dwójce niemowlaków. Teraz teściowa szykuje się na robienie słoiczków dla maluchów (marchewek, jabłek i innych takich). I już mi rozplanowali pobyty u szwagierki na wsi;-) (bo to przecież zdrowiej dla dzieci niż w mieście).
 
Trochę nadrobiłam czytania i pozwolę sobie wtrącić swoje "trzy grosze"... :tak:Dziewczynki Kochane! NIE zamartwiajcie się czy sobie poradzicie, odpowiedź jest tylko jedna - TAK! Przede wszystkim macie tzw.instynkt macieżyński, to bardzo ważne, żeby go wysłuchać! Poza tym wiele rzeczy dot.opieki nad dziećmi przychodzi intuicyjnie, nawet tatusiom ;) Więź między dziećmi a rodzicami/opiekunami jest silna, a porozumienie nazwałabym często telepatycznym. Niemowlaki "czytają" z nas jak z książek i reagują na nasze emocje, tembr głosu, wyraz twarzy. Po prostu trzeba dużo spokoju (o który nie łatwo przy niekończących się kolkach...) i wiary w siebie. W razie problemów, wątpliwości zawsze macie pediatrę, internet, koleżanki i kogoś z rodziny co ma jako-takie pojęcie o wychowaniu i pielęgnacji dzieci. Nie bójcie się! (Choć wiem, że mamy prawo do lęków i poczucia niekompetencji, niższości, bo jako dziewczyki i kobiety ciągle byłyśmy i jesteśmy rugane, strofowane i zawstydzane - sama tego doświadczyłam...)
Poza tym w moim odczuciu oprócz wycieńczenia "obsługą", dzieci dają ogromną siłę psychiczną, pomagają utwierdzić się w wierze we własne kompetencje i pomagają przetrwać trudne chwile - mój synek urodził się w miesiąc po śmierci mojej mamy i tylko dzięki świadomości, że niedługo się urodzi znajdowałam siłę żeby toważyszyć jej z uśmiechem w chorobie. I tylko dzięki niemu nie załamałam się po jej śmierci.
Jesteśmy bardzo silne, czasem po porostu nie zdajemy sobie z tego sprawy.
To samo dotyczy radzenia sobie z codziennymi sprawami, zajeciami, większą ilością dzieci w domu. Jeśli potrafimy się zorganizować, to podołamy wszystkiemu nie nadwyrężając ciała i zdrowia ;)
Tak jak piszecie - nie jest łatwo ogarnąć prania, sprzątania, opieki nad dziećmi, zakupów, etc.w ciąży (zwłaszcza po 30 tyg) bez pomocy innych, ale da się. Ja jestem sama z synkiem, bo mąż jest nadal za granicą, a na pomoc rodziny nie bardzo mogę liczyć. Oprócz ogarnięcia domu po dłuższej nieobecności, sprzątania, gotowania, prania (i wyprasowania"tony" ubranek dla maluchów), zakupów, etc. muszę znaleźć czas i siły na wizytę u mechanika, opłacenie rachunków, pocztę, lekarzy i zabawę plus opiekę nad synkiem (jestem w trakcie organizowania mu przedszkola). A tak jak piszecie, prawie każde moje obcowanie ze społeczeństwem, typu zakupy, przychodnia, autobus, etc. okraszone są znieczulicą...:baffled:
Też mnie kości bolą, nogi puchną i drętwieją, hormony buzują, chłopaki w nocy tak się tłuką, że jak już zapomnę o bólu bioder i kręgosłupa i zasnę głębiej, to mnie zaraz wybudzają, zgaga zamęcza co dzień, pęcherz zrobił się wielkości orzecha włoskiego, etc, etc, ale jak zrobię sobie w myślach bilans "cudów" które wokół mnie się dzieją i których doświadczam, jak wystawiając twarz na coraz cieplejsze promienie słońca policzę dary które codziennie dostaję, jak pomyślę iloma niebezpieczeństwami i przykrymi zdarzeniami nie zostałam doświadczona to na koniec dnia kładąc się do łóżka, mimo bóli i strzykań mam uśmiech "nie do zdarcia" :-D:-D
czego i Wam serdecznie życzę!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry