Hej Dziewczyny !
My już od poniedziałku w domu, co oczywiście wszystkich nas cieszy. Nareszcie mogłam się normalnie wykąpać, położyć w wygodnym łóżku....
Dziewczynom z Wrocka i okolic mogę polecić szpital na Brochowie pod względem opieki medycznej , gorzej z warunkami bytowymi (łazienka,wc). Na patologii ciąży świetne położne, gorzej z oddziałem poporodowym chociaż kilka wyjątków było. Jeżeli chodzi o pediatrów to naprawdę super, jak się zapytało to udzielali informacji bez problemu , ich podejście do dzieci rewelacyjne.
A co w domu .... Mam mały problem z Polunią , bo średnio jej idzie jedzenie w przeciwieństwie do Kostka. Karmię mlekiem modyfikowanym Enfamil i odciągam sobie pokarm laktatorem (mało , bo mało , ale zawsze coś zjedzą od mamy). Moje dzieci niestety nie chcą jeść z piersi - synuś taki leniwy a Polcia na oddziale neonatologicznym zapomniała jak się ssie pierś. W przypadku Poli karmienie butelką jest troszkę wygodniejsze , bo wiem ile zjadła a że jest niejadkiem mogę ją kontrolować. Miałam całą szafę ciuszków i w efekcie wszystko za duże dla Poli , wczoraj jeździliśmy z mężem żeby coś w rozmiarze 50 zakupić (także dziewczyny miejcie kilka sztuk pajacyków na wszelki).
W nocy póki co jakoś funkcjonuję , wiadomo budzą się myszki , ale da się przeżyć - mam nadzieję,że tak już pozostanie. Zarzekałam się,że nie będę spać z dzieciakami w łóżku, bo póki co opuściłam męża i śpię w dziecięcym pokoju- i stało się oczywiście inaczej , śpimy sobie w trójeczkę i chyba ciężko będzie mi z tego zrezygnować , jakoś wydaje mi się ,że dzieciory czują się bezpieczniej.
Ogólnie bałam się ,że będę mieć problemy z cierpliwością a jakoś daję radę. W nocy jak karmię dwójeczkę to oczy mi się same zamykają
Mąż mój bardzo się stara , ale boi się przeraźliwie w przeciwieństwie do mnie . U mnie śmieją się,że ja żongluję dzieciakami i się nic nie boję .
