Cześć dziewczynki!Ja szybko napisze Wam z komórki,bo zabrali mi chłopców na badania.
Większość wiecie już od Kretowinki.
Najpierw w weekend odpadl mi czop. W poniedziałek o północy zaczął boleć mnie brzuch. Jakoś nie widziałam w tym skurczy,bardziej ucisk chłopaków. Ale po 3 godzinach zauważyłam pewna regularnosc tych uciskow,wiec wzięłam prysznic,a jak to nie pomogło pojechaliśmy do szpitala. I tak nie podejrzewalam,ze to poród,wiec nawet nie wzięłam torby. A tu ktg i badanie i okazuje sie,ze mam rozwarcie na 3cm i regularne skurcze o narastajacej sile. Położna i lekarz z dyżuru od razu wysłali mnie na sale porodowa,ale sugerując sn, a ja sama,bo emek pojechał po torby. Ale jakoś,powołując sie na mojego lekarza,okazalam bunt na pokładzie i zaczęły sie przygotowania do cc.
Chłopcy,mimo wczesnego przyjścia na świat,zdrowi i duzi. Dwie godziny spędzili na obserwacj poporodowej,ale nic nie wykazała. Obyło sie bez inkubatorkow,musiałam tylko wczoraj ich owijac w dwa kocyki,bo byli wyziebieni. Okazało sie Tez,ze mam pokarm i rozkrecamy laktacje. Pawełek załapal ssanie od razu,Tadzio powoli dochodzi co sie z tym robi. Jest szansa,ze za kilka dni damy radę na samym cycu.
Ja po cc obolala,ale widać i czuć postępy,wiec pewnie niedługo nawet zapomnę. Najbardziej jestem głodna,ale cierpliwie czekam o wodzie na jakiś przydział jedzeniowy

.
No i tak z moich kwietniowych barankow mam marcowe rybki

.
Lilonka - jak u Ciebie sytuacja na froncie?
Sade,Margaret - jak u Was?