multimama2
Mama Kuby,Mai i Dawida
Justynia oj dobrze pamiętam tą końcówkę ale miło jej nie wspominam,ciężko było.Ale po 2 tygodniach po porodzie zrozumiałam,że to co przechodziłam w ciąży to było nic w porównaniu do tego co zaczęło się dziać po porodzie i chciałam aby maluchy wróciły z powrotem do brzucha:-)Ale co nas nie zabije to nas wzmocni
A co do wagi to nic nie wiadomo bo te pomiary to potrafią sporo odbiegać od rzeczywistości.Masz jakiś numer telefonu do kogoś żeby nas poinformować jak będzie po wszystkim??
A co do wagi to nic nie wiadomo bo te pomiary to potrafią sporo odbiegać od rzeczywistości.Masz jakiś numer telefonu do kogoś żeby nas poinformować jak będzie po wszystkim??
nie oamiętam czy Wam pisałam, ale było tak że zrobili mi badanie o 8smej rano i właśnie wtedy to usłyszałam,że to już, zaraz cewnik i przygotowywanie do cc, a ja że ja muszę sie spakować bo na inna sale mam trafić, połozna ze mam się nie ruszać, że poczekają jeszcze na jakiś wynik i jedziemy rodzić. Więc ja do męża dzwonie, aby przyjeżdżał, a on - jak zwykle - nie odbiera telefonu... okazało się że zostawił w mieszkaniu na dole, a był już na górze i remontował. Zadzwoniłam do znajomej aby dała mu znac i dzięki niej po jakimś czasie dostałam sms, że już jedzie. Co ja się nadenerwowałam,że nie spakowana jestem, a rzeczy całe mnóstwo, bo przez ten czas w szpitalu to mi się nazbierało. Chyba bardziej tym się przejełam niż cc. No i zabrali mnie, męża nie widziałam, dopiero po go zobaczyłam, on przyjechał, pozbierał te moje rzeczy, potem był pod salą operacyjną, potem na noworodkach zobaczyć maluszki... Ah co to był za dzień
więc złapali ją za nóżki i wyciąnęli