Witam
KasiaZG serdecznie Ci gratuluję!!!
Agniecha777 i adb7 - życzę powodzenia i trzymam kciuki!
Paskudnie dzień mi się zaczął

Dzieciaki od piątku leżą z zapaleniem gardła, ale młody od wczoraj miał tak paskudny kaszel, że postanowiłam jeszcze raz do lekarza go zabrać. Najpierw pani w aptece mi powiedziała, że 500 mg to według niej za mocny antybiotyk, więc wróciłam do lekarza a on na to, że przepisał 250, wróciłam do apteki (dobrze że w tym samym budynku) pani oddaje mi receptę i jak nic jest napisane 500, od nowa poszłam do lekarza poprawił receptę i o dziwo przeprosił za pomyłkę. O 11 dałam młodemu ten antybiotyk, a o 14 zauważyłam, że ma całą buzię obsypaną wielkimi bąblami. Dałam mu Calcium i wróciłam do lekarza, który zmienił mu antybiotyk i na wszelki wypadek syrop też bo brał go pierwszy raz (50zł do kosza :-( ). Ponieważ już miałam opóźnienie podrzuciłam młodego do domu i pojechałam z mężem do Łodzi na dzisiejszą wizytę, przy zjeździe z A1 był straszny wypadek Tir z osobówką, z której praktycznie nic nie zostało (Jak wracałam po 3 godzinach korek był nadal i jeszcze sprzątali po wypadku.), udało mi się przejechać i utknąć w korku w Łodzi, a ja nie lubię na wizytę tak w ostatniej chwili wpadać...
Najpierw miałam USG i się okazało, że chłopaki na chwilę obecną główkami w dół są ułożeni, a że mają już mało miejsca to może tak zostanie, jeden waży już 1079 a drugi 1090 :-), przepływy, serducha, i wody płodowe OK. Później miałam wizytę u gina i się okazało, że szyjka też jest OK, dostałam pierwszą dawkę sterydów, druga w czwartek rano i wtedy też oczywiście nie ominie mnie ta nieszczęsna glukoza

A już miałam nadzieję

Jak wróciłam do domu to się okazało, że młody wymiotował, na noc mu nowego antybiotyku nie dam, poczekam do rana...
Zwariowany i długi ten dzień....