Wczoraj miałam ostatnią wizytę, cc będzie 1 lipca, to wypada 36+6. Z dobrych wiadomości - szyjka wciąż zamknięta, aż gin był pod wrażeniem, także mówi, że jeśli wody nie odejdą wcześniej, to bez problemu powinnam dotrzymać do terminu. Niestety o ile maluchy ładnie przybierały przez całą ciążę, to teraz wyhamowały i to mnie dosyć martwi. Do tego stopnia, że temu, któremu dwa tygodnie temu wymierzyli 2300 wczoraj wyszło 2100 (to na wszelki wypadek gdyby któraś się przejmowała, że waga z usg wychodzi nie tak jak trzeba - widać jak orientacyjne to są wartości
). No i z tych wczorajszych pomiarów obydwa mają po 2100, czyli malutko. Lekarz mówi, że takie kruszynki dłużej przechodzą żółtaczkę i żeby się nastawić nawet na 10-11 dni w szpitalu.
