a teraz troche o szpitalu...
leżałam m.in z dziewczyną która urodziła w 34 tyg bliźniaki, w ogóle na ujastku jest sporo mam z bliźniakami, mają dobry sprzęt ale personel....maskara...pielegniarki są super, ale lekarze wiecznie naburmuszeni i niemili, okropieństwo...zero informacji, nie polecam....
jak byłam ten cały tydzień dowiedziałam sie chyba wszystkiego na temat cięcia cesarskiego, leków przed porodem, leków po porodzie, dochodzenia do siebie, eh.. duża dawka wiedzy i emocji
u mnie okazało się ze mam e.coli w cewce i leczyli mnie antybiotykiem dożylnie 3x dziennie i nic wiecej...wiec wyobraźcie sobie siedziałam tam tydzień zeby przyjmować antybiotyk...jakby mi tego nie mogli podać doustnie i wypusić do domu, no ale cóż;/ w domu córcia więc płakałam za nią strasznie, ona za mna tez

okrone to było.
generalnie wniosek dla mam bliźniaków jest jeden: OSZCZĘDZAĆ SIĘ na maksa, bo uwierzcie mi nie chcie leżeć na końcówce w szpitalu, czekać na coś....czy to na lekarza, czy na skurcze, czy na jakąkolwiek informacje co dalej z Wami. a już meeeeeega meeefa trudne jest musieć wyjść po 3 dobie po porodzie do domu i zostawić dzieci w inkubatorze i donosić im pokarm, który jak wiadomo nie bedzie sie tak fajnie produkował jak dzieci nie beda ssać piersi, trzeba samemu laktatorem te piersi do produkcji stymulować
dziewczyny, naprawdę poród przedwczesny jest czymś baaardzo nie fajny, przestrzeham Was, bo to co zobaczyłam tam nauczyło mnie totalnie, ze z bliźnikami nie ma hasania po domu, sprzatania, nadwyręzania się, leżeć leżeć leżećod 30tygodnia, bo nie ma nic gorszego jak leżenie w szpitalu