reklama

Ciąża po 40

reklama
Zoyka dziekuję :-D trochę mnie zastanowiłaś i polazłam sobie na stronę Hippa zaraz po przeczytaniu Twojego postu, miałas rację z 6 miesiącem. Z drugiej strony na pudełku jest podawanie do 4 miesiaca :baffled: a jeszcze z trzeciej strony... zmija nie chciała ostatnio w ogóle jeść a dziś wrąbała Hipp2 i jeszcze się oblizywała. Zaryzykuję przez kilka dni z 2, zobaczymy może w końcu ustabilizuje się jej jedzenie z 70 razy dziennie po kropelce na 4 porządne posiłki w całości. Może 1 jej nie wystarczała, może smakowo się znudziła a może nie wiem co... Dziś po prostu jestem szczęśliwa, że zjadła na jeden posiłek całe 170 ml bez rozbijania porcji na cztery raz jak to było dotąd. Mało tego w nocy też zjadła wszystko i spała do późnego rana. Teraz dostanie o 13 indyka na obiad i zobaczymy co się będzie działo.
Dziewczyny cukier nie jest "białą smiercią", to co napisała Majuśka jest szczerą prawdą i popadanie w jednej skrajności w drugą jest dziwactwem. Filip kochał słodycze i zaczął tyć, przez trzy tygodnie wyrobiłam w nim zdrowe nawyki jedzeniowe, lubi chrupki marchewkowe /jakieś takie dziwactwo suszone czy nie wiem co/ ale lubi też dobry kawałek sernika i od kiedy zrozumiał, że jedzenie ma wpływ na jego tłusty brzuch sam sobie ogranicza słodycze. Zamienił wafelki na jogurty i schudł 8 kg! Dzisiaj jest pierwszy dzień w nowej szkole i poszedł zachwycony nie wstydząc się samego siebie. Do tego dochodzi rower, piłka, ping-pong i siedzenie przy komputerze jest niwelowane ruchem. Wszystko w granicach rozsądku :-D
 
Aniu moim zdaniem 2 jest mniej wartościowa ponieważ dziecko dostaje stałe posiłki. Wkleiłam linka ponieważ zawsze wiedziałam ,że "2" ki są po ukończeniu 6 miesiąca. My tez czekaliśmy bo sa po prostu tańsze.

Moja chrześnica (5 lat) tak kocha słodycze,ze jak widzi cukiernice to palcem wygrzebuje cukier. Masakra. Rodzice je nie dają w ogóle. Ma tylko "święto" w niedziele i moze zjeść coś słodkiego. Ona tak ich chce ze jak sa w gościach iw widzi czekoladki to po prostu bierze nie patrząc ze to nie jej a innego dziecka czy cioci. JAk dostają z bratem po tyle samo to Hanka zjada swoje a potem wykrada bratu.

To wina rodziców bo od maleńkości faszerowali słodyczami , monte sronte kilka razy dziennie, serki słodkie, itd
 
Ollena nie będzie szafy bo mamy z sypialni przejscie do garderoby, jak nam zostanie kasiory, to dokupię sobie do tego komodę w tym stylu, nawet jak nie zostanie tej kasiory to też jakoś dokupię:-p:rofl2:..no i dziś mi pan maluje na fiolet moją sypialenkę :laugh2:

Co do słodkości....trzeba to jakoś po prostu tak "poukładać" , żeby dziecko lubiało np. pochrupać surową marchewke, zjeść jabłko, lubieć jogurt, ba nawet kefir z np. jakim owocem...( widziałyście teraz jakieś dziecko , które np. lubi kefir???:szok: )....no i co tu dużo gadać, przykład idzie z góry:-D
 
Majuska - łózko boskie,ale .. pomyślałam ze obijałabym się o drewniane boki bo jednak wystają i są kanciaste. A materac nie będzie się przesuwał ?

Julka właśnie wrąbała kaszkę z owocami leśnymi. Zmieniłam pieluchę a ona do nowej się zesrała tak, ze wali w całym domu. Uwielbia do świeżego pampka :-D
 
Misia, na pewno racja ze smoczkiem, niekapkow nie uzywalam, ale brzmi logicznie. Co do smoczka, to w pewnym momencie sie dziecko odstawia i jest ok, a ja ssalam kciuka jeszcze w podstawowce - na zgryz nie padlo, ale mialam z tym problem bo mialam wiecznie "obciumany" palec i to bylo widoczne. Ot i zrodelko kompleksow gotowe.
Zoyka, Karol ma smoczek, a jak sobie zajedzie paluszki w dziob to tez czasem go naciaga. Wpycha kciuk i palec wskazujacy. Mysle ze to swedzace dziasla.
Marzena, tych slodyczy Karol dostawal naprawde smieszne ilosci. Jedna Delicja - ile w dziob to w dziob a ile wykruszyl to insza inszosc - kawalek wafelka, kawalek herbatnika. Tez nie jestem zwolenniczka karmienia dzieci slodkim.
Majuska, zgadzam sie z Toba w kwestii slodyczy - chodzi o nawyki. Dzieci faktycznie instynktownie kochaja slodkie, nalezy wiec nie musza miec tego smaku wprowadzanego ekstra - same go zalapia jak sie nawinie. W przypadku Karola nie mam problemu z niczym, moze z wyjatkiem rzeczy ewidentnie kwaskowych - kwasne jablko, maliny bez zadnego dodatku... Chyba ma problem z intensywnoscia smaku malin, dosc ze jada je wylacznie w mieszankach. Przy pomaranczy (srednio slodkiej) krzywi sie, ale wcina. Tak, slodkie homoserki, desery budyniowe itp. wchodza mu z wielkim "haammm", owocowe juz nie z takim entuzjazmem, ale je wszystko, wiec dostaje wszystko. Slodyczy jako takich nie dostaje od kiedy mieszkamy w Keadby - nie mam w domu po prostu. To nie jest lozko - to jest kopulodrom! Lotnisko! Fajne!
 
Majuska - łóżeczko bomba! Przyciężkawy zen, lubię takie.

Smoczka jakoś starałam się unikać, sama nie wiem czemu. Jak Maks miał miesiąc to spróbowaliśmy i zadziałało dobrze - usypiał ze smoczkiem i w ogóle łatwiej się uspokajał. Po paru tygodniach moda na smoczek przeminęła, zaczął wypluwać i zdecydowanie protestował. Teraz od czasu do czasu, raz na parę dni sobie przypomni i ma ochotę chwilę pomamlać.
 
Majuska moze byc i komoda, wazne ze garederoba bedzie:-)
Pochwal sie fotami PO!
A kefir moj Patryk lubial jeszcze rok temu, pil duzo teraz juz nie pamieta ze pijal i nie tknie...szkoda gadac.
 
reklama
wpadłam powedzoec dzień dobry i lecę dalej.
teśc z Kubulem na spacerze ja mykam do pracy na 2 godziny... Muszę zrobić jedną rzecz i rpzygotowac front robót na koniec tygodnia ... nie rpozewidzi sie choroby dziecka wiec musze inaczje planowąc swą pracę w pracy :-( ... echhh
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry