Witam z kawą o dzikiej porze...
dziecko mi sie popsuło i od dwóch dni wyczynia nocne brewerie, wczoraj zasnęła o 2.00 a dzisiaj obudziła się o 3.30 i koniec spania. Biega po salonie zrzędząc okrutnie bo psucie ma i inne objawy: uprawia wisielucha na nogawce co doprowadza mnie do szału bo kompletnie nic nie można zrobić. Siedzenie na kanapie jest też niemożliwe bo uwiesza się na mnie i chce na górę

Mam nadzieję że to stan przejściowy bo przecież furii dostanę.
Wczoraj nie miałam czasu już zajrzeć bo była piękna pogoda i poszłam na 3 godzinny spacerek a potem szybko obiad z wisieluchem żeby zdążyć na 16.30. Robert przyszedł i tak sobie gadaliśmy pół wieczoru....
Dziewczyny są boskie, każda inna i na swój sposób urokliwa

Paćka jak zawsze łobuziak a Julka mała kokietka ze sprytem w oczkach

))
Florka rzeczywiście w salonie mam angielskie kuriozum... na jednej ścianie wisi sobie ogromna umywalka :-) nie jakaś tam malutka ale potwór na nodze i żeby było weselej ma cudowny jeden kran a w łazience oczywiście umywalka ma dwa krany :-) W salonie zębów szczotkować nie będę więc zasłoniłam potwora "zanawieską" kombinując w przyszłości jakąś zabudowę tego cuda

))
Tak poza tym Tabrisek jest w miarę szczęśliwy albowiem ma nas cały czas koło siebie a u Kłaczka siedział zamknięty w pokoju żeby nie zjeść kotków. Tutaj biega po metrażach i znaleźliśmy miesjce gdzie może pochodzić po trawie bez obawy spotkania z innymi pieskami. Co prawda ze smyczy się go nie spuści ale ma kawałek fajnego podłoża zamiast betonu, no i nie trzeba latać ze szczoreczką i sprzątać po nim
Malfi daj znać jak Twoje doopsko, mam nadzieję że tylko to Cię pobolewa i żadnych innych skutków nie ma, ale dzieć w brzuchu ma doskonałą ochronę i raczej nie powinno się nic dziać.
Andzikie nie wierzę w kryzysy, ale kto wie... a co do leków to zawsze tak piszą żeby się asekurować na wszelki wypadek.
Zapraszam na kawę... wyjec nie da więcej popisać
