reklama

Ciąża po 40

Ollena - bo w środę popielcową mamy swoją prywatną, osobistą baardzo romantyczną rocznicę.
Misia - nie jada mięsa. Żelazo najlepiej przyswajalne jest z cyca, póki co Maks jeszcze jak najbardziej korzysta. Poza tym ja nie jem mięsa od 25 lat, a moja siostra nie jadła w zasadzie nigdy i żadnej niedokrwistości u nas nie uświadczysz. Gdyby Maks miał jakieś skłonności do alergii to może bym się miała czym martwić, ale nie ma, więc świat warzyw i owoców stoi przed nami otworem. No i za jakiś czas spróbujemy tofu. Zielony groszek ( też bardzo dobre źródło żelaza) Maks już jada od dawna, a ostatnio już nie jako puree - szczypie sobie pojedyncze groszki z tacki i zajada.
Andzike - kolejny mały człowieczek w Kacperkowym otoczeniu, fajnie.
 
reklama
Flo - popraw mnie jesłi się mylę - ale tofu jest z soi a soja jest modyfikowana gentycznie :-( Raczej stawiałabym na jajka i ich żółtko bo chyba tam jest więcej żelaza.
 
Misia - nie, niestety z soją masz rację. Tyle, że jak zaczniemy tropić wszystko co jest modyfikowane genetycznie to ocipiejemy,osiwiejemy i w ogóle przestaniemy jeść cokolwiek. Ja się nie łudzę, że nasze dzieci unikną toksycznych świnstw. Jaja jemy, jak najbardziej. Kury u sąsiadów za płotem, widuję je jak sobie łażą i grzebią i od nich kupujemy jaja. Żelazo jest też w zarodkach pszennych, w kokosie ( Maks lubi), awokado, jęczmieniu ( jemy pełnoziarnistą kaszkę jęczmienną).
 
Robie Kubuli pastę - jajo + awokado. Dziś zjadł 1/2 awokado + jajo. Za kiełkami nie przepada i nie lubi kiszonek :-(
Zapomniałam Wam napisac :-D ostatnio spotkałam pania dr, która mnie wpędziła w schizy neurologiczno - rehabilitacyjne w ub roku :-D
Pani Dr - Pediatra - neonatolog - wiele lat w szpitalu na pediatrii, poradnia itd. ... ma wnuka 4 dni młodszego - starszego (nie pamietam nigdy) od Kubuli i wciąz go porównywała:
pani dr: Chodzi już Pani syn?
ja: no cięzko to nazwac chodzeniem :baffled: bo on biega non stop.
dr: a raczkował?
ja: no tak, raczkował aPani Wnuk ? bo ostatnio (miał wtedy rok) kojarzę że jakoś nie chciał raczkować.
dr: no pokazywałam mu jak ma rackzować, potem zaczął.
ja: mam jakies zdjęcia w telefonie więc ... no i pokazałam zestaw jak pędzi, je, pożera ... ulubiona faza jedzenia wkładanie talerza na głowę :baffled:
dr: to on SAM JE ??
ja: no tak. ogólnie jadamy na 2 łyżeczki ale Kubuś całkiem ładnie je i łyżką i widelcem.
dr: a to nasz w ogłe nie utrzyma łyżeczki, widelca nawet nie dajemy...
Szczerze mówiąc miałam i mam nadal małą satysfakcje bo wg owej Pani to Kubula jako Szparagus ma deficyty, niedobory no i musi mieć toxo skoro mamy kota. Dorzuciłam zgodnie z prawdą - budowle z klocków, piramidy ze słoików (dziś dorwał 4 słoiki obiadkowe i ustawił piramidę na środku kuchni), siadaniu w bujaku i "czytaniu" ksiażek. Powtarzaniu : mama nie ma, tata nie ma :-D
Mój Pan Monsz jej nie lubi :-D i jak mu opowiadałam chichotał złośliwie :-D.
ALEX ... POPIOŁEM :-D co się z Toba działo ????? jak tam Młodziaki ?????
 
Ostatnia edycja:
Alex - no ja tez myślałam, że ducha "zobaczyłam" - co u Was?????

Zapomniałam się pochwalić - wczoraj (w Walentynki) Kubula zrobił niespodziankę. Jak go przebierałam na sofie, to sobie kolega wziął i usiadł.... a co. Położyłam, co by skończyć, a on znowu myk! Z tym, że wychodzi mu to na razie tylko na tej sofie, na naszym łóżku jeszcze ciut mu brakuje. No i jednak ta jedynka się nie przebiła, ale juz jest taka biała falbaneczka, wiec pewnie lada noc będziemy mieć jednego lub dwa następne ząbki.
 
Katrina gratki :-)

Wywaliło mi w kosmos neta na moim kompie i wczoraj cały dzień stary naprawiał i nie naprawił, potrzebne "posiłki" podobno, które przyjadą dopiero jutro, więc nie mam jak klikać i pewnie mnie nie będzie , bo zaraz idę rabotać, a potem mamy gości.

Ja bym mogła być na diecie którą Flo proponuje, tam u nich jest przepysznie:-)
 
Witam się,
jakoś nie bardzo miałam wczoraj nastrój i czas na BB ale dzisiaj nadrobię :))) Wanda popsuła się ze spaniem i robi pobudkę około 4 rano i potem się bawi radośnie. My ciut mniej radośnie jej towarzyszymy po czym biedron około 7.00 zasypia sobie spokojnie.... W tym czasie staram się ogarnąć co się da w chałupce bo wisieluch dość skutecznie blokuje moje ruchy uczepiona nogawki. Koniecznie chce stać. Muszę się Wam pochwalić, że wczoraj stanęła samodzielnie w łóżeczku ale to i tak pikuś. Przeszła SAMA uczepiona wózka pchając go przed sobą przez połowę kuchni! Szybko nadrabia zaległości do swoich równieśników:-D
Jeżeli chodzi o walentynki to nikt nie pobije mojego Roberta :-D w ramach romantycznego prezentu dostałam o 5 rano.... oprawionego w nowy kij mopa :)))) zastanawiam się czy traktować to jako wskazanie mi mego miejsca w domu, czy też jako kwiatka bo przecież tak slicznie się "rozcapierza" trzymany wiechciem do góry :-D
Katrina gratuluję Kubusiowych postępów:))
Ollena to wygląda jak szalfrok a nie jak płaszczyk, no raczej bym się nie pokazała w owym cudzie na ulicy :))
Alex ducha ujrzałam! :))
Zapraszam na kawę :-D
 
Cześć.

MM juz pobiegł do firmy o 8. Pogoda d00powata.
Poniosłam porażkę na polu ujarzmiania dziecia. PO wczorajszej nocy było ustalone ze przez weekend odzwyczajamy Julkę spać z nami. Dziecko pięknie usnęło. PO 3 godzinkach przeniosłam ją do jej łóżeczka. Skapowałam już w drodze bo gdy ja zniżałam złapała rączką barierkę łóżeczka...
Nie dala się nawet położyć. Od razu na czworaka i na nóżki. Wycie, pisk, płacz, ogromne łzy, patrzenie w oczy, wyciąganie rączek. Wyciągałam ja i przytulałam głaszacząc i mówiąc ze ja kocham ale ze ma swoje łóżeczko i będzie jej tam lepiej. PO kilkunastu minutach udało sie ja położyć. Wyła dalej. Leżała z raczkami niewyciągniętymi. Głaskałam ja po policzku i juz tarła oczka ze zmęczenia. MM siedzi al z boku i oczy mu sie szkliły. W końcu nie wytrzymał ... i ja wziął. Kuźwa , było juz tak blisko.

Tak się wkurzyłam ze powiedziała ze śpią razem bo ja mam zamiar sie wyspać. Julka ryczała mu jeszcze ze 30 minut. Nie mogłam zasnąć. W nosie mam takie porozumienie. Co on chciał osiągnąć? Pokazać ze on jest ten dobry a ja ta zła?

Nie odzywam się ...

Aniu to czuję ,ze Wandzia podobnie jak i TY szybko ruszy samodzielnie .

Katrina - no to rewelacja . Jak już dziecię siedzi to jest fajniej :)
 
reklama
Witam prawie z rana:)
Powiem szczerze, że nie mialam pojęcia, że przy cukrzycy trzeba aż tyle rzeczy do jedzenia odstawić. Oj będę Wam marudzić! Zawsze mogłam jeść wszystko (nie licząc okresu karmienia młodych).
Misia- z ruszaniem też ostatnio problem, bo mi się brzuch mnie ciągnie i mam prikaz zmniejszenia ruchliwośći. Tak więc na razie tylko spacerki z psem i to nie jakieś mega długie...

Ja i tak uważam, że to wszystko przez Tłusty Czwartek...:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry