Andzike
Fanka BB :)
Witam się jeszcze bez kawy, zaraz idę sobie zrobić i zasiądę Was doczytać, bo zaległości od wczoraj mam spore 
Edit: no dobra, kawa na biurku można doczytać :-)
asia - Nina to przepiękne imię :-) gdyby Kacper się okazał dziewczynką miał być Antoniną, po mojej babci. Okazał się Kacprem, więc imię poczeka, a ostatnio sporo jest Tosiek wokół więc może własnie Nina? Od Antoniny niedaleko ;-) ale póki co córeczka dopiero jest w sferze odległych planów
I oczywiście szybkiego rozwiązania życzę! :-)
misia - gratulacje dla Kubula :-) i dla Pana Monsza - specjalne od serca
boski jest! I fakt, bardzo dziwne, że się przyznał :-)
majuska - jak jak Flo chcę wiosnę. Jestem gotowa na psie kupy wszędzie, ale śniegu mam dość. Dziś napadało z 5cm i kierowcy z prawem jazdy na suche zablokowali Warszawę
aaa i pochwale Ci się jeszcze, że wczoraj przycięłam łapki Szirce, znaczy się loczki na łapkach, bo dredziszcza jej się okrutne porobiły. Odciski mam od nożyczek i męczyłam się z godzinę, a wygląda teraz jak kurczak
jeszcze z miesiąc i obcinamy na zamsz, mam dość kudłów w domu
Florentynka - u nas z butelki wchodzi tylko i wyłacznie kaszka wieczorna - reakcja na widok butelki z wodą/herbatą/soczkiem jest zawsze taka sama - usta w kurzą doopę, a przy próbach negocjacji z mojej strony wielki wrzask. Myślałam o kubeczku niekapku, może się sprawdzi.
Ja rodziłam bez znieczulenia, coś w podobie do Florentynki - w zamierzeniu zzo miało być, najpierw było za wcześnie, potem aż tak strasznie nie bolało, a potem bolało jak cholera, a było już za późno. Co najlepsze - byłam tak zakręcona, że jak już się Kacper urodził to pytałam się Pawła kiedy dostałam znieczulenie i byłam baaardzo zdziwiona, ze jednak go nie dostałam... Jak mnie wtedy wszystko zaczęło boleć...
Niestety, Kacper urodził się przez vacum, gdyby mnie tak nie wykończyły skurcze to mialabym siłę przeć i by nie utknął. A tak wyszło jak wyszło...
Niby Kacper malutki, bo 2990gr, ale ja też z metra cięta, więc wcale łatwo nie było.
W każdym razie następne - tylko ze znieczuleniem, będę o nie błagać od razu na Izbie Przyjęć
Aga – ja bardzo chętnie załapię się na ciasto :-)jest jakaś opcja dostawy ? :-)
Jutro Paweł ma urodziny, planuję zrobić na kolację krewetki w białym winie a na deser ciasto polecane przez misię. Mam nadzieje, że wszystko wyjdzie :-)
Między żurkiem a białym barszczem różnicy nie czuję
A nie robię, ani jednego ani drugiego – w ogóle nie umiem zup robić,ale za dobry rosół dałabym się pokroić :-)
Sandy – nie szalej z tym remontem!
Kłaczek – a propos okna życia, miałam Wam już wcześniej napisać – jakoś w zeszłym tygodniu w Stargardzie Szczec.do okna trafił… 2,5 letni chłopiec
Matka zostawiła list, że finanse nie pozwalają jej go zatrzymać i że odbierze go jak tylko sytuacja na to pozwoli… ręce mi opadły… a wczoraj ruszył proces Katarzyny W. – serce mi pęka za każdym razem jak widzę zdjęcie małej Madzi. Pamiętam jak w nocy pojawiła się informacja od Rutkowskiego, że to jednak ona ją zabiła, byłam w ciąży i tak mnie to tąpnęło, że do rana spać nie mogłam.
My mieliśmy blokadę na seks od szóstego miesiąca, szyjka macicy była za krótka, miałam skurcze i była obawa, że Kacper za szybko się pojawi na świecie… Trzeba było sobie jakoś radzić pomimo zakazów
Za to po porodzie odczekalam przepisowe 6tyg., dostałam zielone światło od gina, wyjechaliśmy na wakacje i hulaj dusza
wszystko wróciło do normy.
Pamiętam jak na Szkole Rodzenia położna opowiadała nam o parach, które po urodzeniu dziecka nie kochały się przez rok, jakiś kosmos…
Zoyka – tatar za mną chodził całą ciążę (zresztą jak normalne sushi), pamiętam jak w 4 czy 5 mies. pojechaliśmy do moich dziadków, a babcia ucieszona, że specjalnie dla mnie coś zrobiła – pyszny świeżutki tatar…
myślałam, że utonę we własnej ślinie. Na pocieszenie zrobiła mi kanapki z szynką późnodojrzewającą
skończyło się na jajecznicy. Po porodzie jadłam tatar ze dwa razy… i jakoś mi przeszła na niego ochota. 
Alexandra – nie znamy się to się poznajmy
Ania, lat 32 (miałam znajomości w postaci majuski i Florentynki, to mnie dziewczyny przygarnęły do 40-tek), syn Kacper, dwa psy ze schroniska, nieślubny Marsjanin na stanie 
No dobra, wypaśny post napisany, idę robotać...

Edit: no dobra, kawa na biurku można doczytać :-)
asia - Nina to przepiękne imię :-) gdyby Kacper się okazał dziewczynką miał być Antoniną, po mojej babci. Okazał się Kacprem, więc imię poczeka, a ostatnio sporo jest Tosiek wokół więc może własnie Nina? Od Antoniny niedaleko ;-) ale póki co córeczka dopiero jest w sferze odległych planów

I oczywiście szybkiego rozwiązania życzę! :-)
misia - gratulacje dla Kubula :-) i dla Pana Monsza - specjalne od serca
boski jest! I fakt, bardzo dziwne, że się przyznał :-)majuska - jak jak Flo chcę wiosnę. Jestem gotowa na psie kupy wszędzie, ale śniegu mam dość. Dziś napadało z 5cm i kierowcy z prawem jazdy na suche zablokowali Warszawę
aaa i pochwale Ci się jeszcze, że wczoraj przycięłam łapki Szirce, znaczy się loczki na łapkach, bo dredziszcza jej się okrutne porobiły. Odciski mam od nożyczek i męczyłam się z godzinę, a wygląda teraz jak kurczak
jeszcze z miesiąc i obcinamy na zamsz, mam dość kudłów w domu
Florentynka - u nas z butelki wchodzi tylko i wyłacznie kaszka wieczorna - reakcja na widok butelki z wodą/herbatą/soczkiem jest zawsze taka sama - usta w kurzą doopę, a przy próbach negocjacji z mojej strony wielki wrzask. Myślałam o kubeczku niekapku, może się sprawdzi.
Ja rodziłam bez znieczulenia, coś w podobie do Florentynki - w zamierzeniu zzo miało być, najpierw było za wcześnie, potem aż tak strasznie nie bolało, a potem bolało jak cholera, a było już za późno. Co najlepsze - byłam tak zakręcona, że jak już się Kacper urodził to pytałam się Pawła kiedy dostałam znieczulenie i byłam baaardzo zdziwiona, ze jednak go nie dostałam... Jak mnie wtedy wszystko zaczęło boleć...
Niestety, Kacper urodził się przez vacum, gdyby mnie tak nie wykończyły skurcze to mialabym siłę przeć i by nie utknął. A tak wyszło jak wyszło...
Niby Kacper malutki, bo 2990gr, ale ja też z metra cięta, więc wcale łatwo nie było.
W każdym razie następne - tylko ze znieczuleniem, będę o nie błagać od razu na Izbie Przyjęć

Aga – ja bardzo chętnie załapię się na ciasto :-)jest jakaś opcja dostawy ? :-)
Jutro Paweł ma urodziny, planuję zrobić na kolację krewetki w białym winie a na deser ciasto polecane przez misię. Mam nadzieje, że wszystko wyjdzie :-)
Między żurkiem a białym barszczem różnicy nie czuję
Sandy – nie szalej z tym remontem!
Kłaczek – a propos okna życia, miałam Wam już wcześniej napisać – jakoś w zeszłym tygodniu w Stargardzie Szczec.do okna trafił… 2,5 letni chłopiec
Matka zostawiła list, że finanse nie pozwalają jej go zatrzymać i że odbierze go jak tylko sytuacja na to pozwoli… ręce mi opadły… a wczoraj ruszył proces Katarzyny W. – serce mi pęka za każdym razem jak widzę zdjęcie małej Madzi. Pamiętam jak w nocy pojawiła się informacja od Rutkowskiego, że to jednak ona ją zabiła, byłam w ciąży i tak mnie to tąpnęło, że do rana spać nie mogłam. My mieliśmy blokadę na seks od szóstego miesiąca, szyjka macicy była za krótka, miałam skurcze i była obawa, że Kacper za szybko się pojawi na świecie… Trzeba było sobie jakoś radzić pomimo zakazów
Za to po porodzie odczekalam przepisowe 6tyg., dostałam zielone światło od gina, wyjechaliśmy na wakacje i hulaj dusza
wszystko wróciło do normy. Pamiętam jak na Szkole Rodzenia położna opowiadała nam o parach, które po urodzeniu dziecka nie kochały się przez rok, jakiś kosmos…
Zoyka – tatar za mną chodził całą ciążę (zresztą jak normalne sushi), pamiętam jak w 4 czy 5 mies. pojechaliśmy do moich dziadków, a babcia ucieszona, że specjalnie dla mnie coś zrobiła – pyszny świeżutki tatar…
myślałam, że utonę we własnej ślinie. Na pocieszenie zrobiła mi kanapki z szynką późnodojrzewającą
skończyło się na jajecznicy. Po porodzie jadłam tatar ze dwa razy… i jakoś mi przeszła na niego ochota. 
Alexandra – nie znamy się to się poznajmy
Ania, lat 32 (miałam znajomości w postaci majuski i Florentynki, to mnie dziewczyny przygarnęły do 40-tek), syn Kacper, dwa psy ze schroniska, nieślubny Marsjanin na stanie 
No dobra, wypaśny post napisany, idę robotać...

Ostatnia edycja:
.Jeden komentator powiedział ,że to dopiero początek i niestety takich przypadków będzie więcej jak coś sie nie zmieni.Ja mam nieduży własny dochód męża który tyra po dwa etaty i też ledwo zipiemy więc ja w tym prorodzinnym kraju już się niczemu nie dziwię