reklama

Ciąża po 40

Witam się jeszcze bez kawy, zaraz idę sobie zrobić i zasiądę Was doczytać, bo zaległości od wczoraj mam spore :tak:
Edit: no dobra, kawa na biurku można doczytać :-)
asia - Nina to przepiękne imię :-) gdyby Kacper się okazał dziewczynką miał być Antoniną, po mojej babci. Okazał się Kacprem, więc imię poczeka, a ostatnio sporo jest Tosiek wokół więc może własnie Nina? Od Antoniny niedaleko ;-) ale póki co córeczka dopiero jest w sferze odległych planów :-D
I oczywiście szybkiego rozwiązania życzę! :-)
misia - gratulacje dla Kubula :-) i dla Pana Monsza - specjalne od serca :happy: boski jest! I fakt, bardzo dziwne, że się przyznał :-)
majuska - jak jak Flo chcę wiosnę. Jestem gotowa na psie kupy wszędzie, ale śniegu mam dość. Dziś napadało z 5cm i kierowcy z prawem jazdy na suche zablokowali Warszawę :wściekła/y:aaa i pochwale Ci się jeszcze, że wczoraj przycięłam łapki Szirce, znaczy się loczki na łapkach, bo dredziszcza jej się okrutne porobiły. Odciski mam od nożyczek i męczyłam się z godzinę, a wygląda teraz jak kurczak :-D jeszcze z miesiąc i obcinamy na zamsz, mam dość kudłów w domu:wściekła/y:
Florentynka - u nas z butelki wchodzi tylko i wyłacznie kaszka wieczorna - reakcja na widok butelki z wodą/herbatą/soczkiem jest zawsze taka sama - usta w kurzą doopę, a przy próbach negocjacji z mojej strony wielki wrzask. Myślałam o kubeczku niekapku, może się sprawdzi.

Ja rodziłam bez znieczulenia, coś w podobie do Florentynki - w zamierzeniu zzo miało być, najpierw było za wcześnie, potem aż tak strasznie nie bolało, a potem bolało jak cholera, a było już za późno. Co najlepsze - byłam tak zakręcona, że jak już się Kacper urodził to pytałam się Pawła kiedy dostałam znieczulenie i byłam baaardzo zdziwiona, ze jednak go nie dostałam... Jak mnie wtedy wszystko zaczęło boleć...
Niestety, Kacper urodził się przez vacum, gdyby mnie tak nie wykończyły skurcze to mialabym siłę przeć i by nie utknął. A tak wyszło jak wyszło...
Niby Kacper malutki, bo 2990gr, ale ja też z metra cięta, więc wcale łatwo nie było.
W każdym razie następne - tylko ze znieczuleniem, będę o nie błagać od razu na Izbie Przyjęć :happy:

Aga – ja bardzo chętnie załapię się na ciasto :-)jest jakaś opcja dostawy ? :-)
Jutro Paweł ma urodziny, planuję zrobić na kolację krewetki w białym winie a na deser ciasto polecane przez misię. Mam nadzieje, że wszystko wyjdzie :-)
Między żurkiem a białym barszczem różnicy nie czuję ;) A nie robię, ani jednego ani drugiego – w ogóle nie umiem zup robić,ale za dobry rosół dałabym się pokroić :-)

Sandy – nie szalej z tym remontem!

Kłaczek – a propos okna życia, miałam Wam już wcześniej napisać – jakoś w zeszłym tygodniu w Stargardzie Szczec.do okna trafił… 2,5 letni chłopiec :wściekła/y:Matka zostawiła list, że finanse nie pozwalają jej go zatrzymać i że odbierze go jak tylko sytuacja na to pozwoli… ręce mi opadły… a wczoraj ruszył proces Katarzyny W. – serce mi pęka za każdym razem jak widzę zdjęcie małej Madzi. Pamiętam jak w nocy pojawiła się informacja od Rutkowskiego, że to jednak ona ją zabiła, byłam w ciąży i tak mnie to tąpnęło, że do rana spać nie mogłam.

My mieliśmy blokadę na seks od szóstego miesiąca, szyjka macicy była za krótka, miałam skurcze i była obawa, że Kacper za szybko się pojawi na świecie… Trzeba było sobie jakoś radzić pomimo zakazów :tak: Za to po porodzie odczekalam przepisowe 6tyg., dostałam zielone światło od gina, wyjechaliśmy na wakacje i hulaj dusza :-D wszystko wróciło do normy.
Pamiętam jak na Szkole Rodzenia położna opowiadała nam o parach, które po urodzeniu dziecka nie kochały się przez rok, jakiś kosmos…

Zoyka – tatar za mną chodził całą ciążę (zresztą jak normalne sushi), pamiętam jak w 4 czy 5 mies. pojechaliśmy do moich dziadków, a babcia ucieszona, że specjalnie dla mnie coś zrobiła – pyszny świeżutki tatar… :eek: myślałam, że utonę we własnej ślinie. Na pocieszenie zrobiła mi kanapki z szynką późnodojrzewającą :zawstydzona/y: skończyło się na jajecznicy. Po porodzie jadłam tatar ze dwa razy… i jakoś mi przeszła na niego ochota. :szok:

Alexandra
– nie znamy się to się poznajmy :-DAnia, lat 32 (miałam znajomości w postaci majuski i Florentynki, to mnie dziewczyny przygarnęły do 40-tek), syn Kacper, dwa psy ze schroniska, nieślubny Marsjanin na stanie :-D

No dobra, wypaśny post napisany, idę robotać... :sorry:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hej,
Alex ja Ciebie pamietam...to Ty jestes ta taka laseczka z cieplych krajow (takie zdjecia mi migaja przed oczami)? ;-)
100 lat dla synka!

Zoyka wspolczuje trasy. a co do obrazenia Julki to dzieci tak maja, obrazaja sie na tego ktory spedza z nimi caly czas i nagle zostawia...
Co do zurku to zalezy od firmy jakiej kupisz. Ja nigdy nie kupie Fructosa i nigdy nie kupie zadnego w butelce;)

misia a Kuba by nie krzyczal jakby twoj m poprostu wyszedl z samochodu?

U nas nocka beznadziejna, Mia coraz dluzsze szalenstwa urzadza. Od 2 szalal juz caly czas z drzemkami na 30 min.

Majuska ja tego w PL nie lubie najbardziej. Bardzo wczesnie sie widno robi i dzieci szaleja od 6.. Tzn te najmlodsze..
 
Ja mam sypialnię od zachodu do tego poddasze bez okien dachowych więc rano przy przysłoniętych zasłonkach długo można pospać dlatego raczej mnie tu na bb bladym świtem brak:tak:i gasienicy-córuś zdarzają się nocne Polaków rozmowy ale raczej nie poranne ćwierkania :-Di całe szczęście niech tak zostanie:tak:.Tatara uwielbiam i chyba sobie zrobię mniam:-)
 
Cześć,

U nas zaśniezyło. Pięknie jest za oknem bo biało i niebieskie niebo. Tylko jest małe ale.. chcę już wiosny bo taki widok cieszyłby w grudniu i to na początku.
Kapie po parapecie- czyli odwilż.
Julka spała w swoim łóżeczku do 4. O 6 się obudziła i nas torturowała wkładając palce w ucho, oczy , nos i klepiąc nas z plaskacza po twarzy.

Kuzynka wlasnie poleciała na 3 dni do UK i kupi mi bodziaki Early days. Jest coś jeszcze fajnego o co moglabym ją poprosic co jest w UK a u nas nie ma albo jet drogie ?
 
Katrina, ja z glowa to mam na pewno, ale zzo tez nie chcialam, czyli to chyba nie zalezy od zawartosci poddasza. Co do suszenia pampka, to te na basen nie maja silicagelu, wiec chyba daja sie wysuszyc... Ale lat temu ze 20 z haczkiem, sama osobiscie probowalam wysuszyc na kaloryferze pampera, uprzednio porzadnie go wyplukawszy. No co? Dostalam 2 szt. od tesciowej, trzymalam je na wielki dzwon, w koncu dumna i blada zalozylam dzieciu idac do przychodni (po drodze 3 razy powoli i ze zrozumieniem paciorek zeby sie dziec nie zesral w te swietosc), a po powrocie szybciutko wyplukalam i na kaloryfer. I codziennie sprawdzalam czy juz suchszy!:-D
Ollena, to cos takiego przerabialam przy Brachcie... Nie zebym darla ryja bo na to mi wlasna duma nie pozwalala, ale jakby mi kazali dac d... polowie zakladu penitencjarnego w zamian za natychmiastowe zakonczenie porodu, to bym dala. ;-)
Misia, na czym polega proba wydolnosci lozyska? Pan monsz niniejszym wygral funkcje komendanta wyprawy na Marsa.:-D
Alex, gratulacje dla Ola! POwazny wiek juz!
Andzike, zamrozilo mnie... 2,5 roku dziecko do okna zycia... I "odbierze jak sie dorobi"? Bardzo smieszne, szczegolnie dla tego dziecka. Tez sledze proces matki Madzi. "Siedzialam w tym" na biezaco, kiedy wszyscy szukali jej po rzekomym porwaniu, sledzilam rozwoj sytuacji, poczynania jej matki po znalezieniu cialka dziecka. MOim zdaniem babka jest socjopatka.

MOje dziecie zdecydowanie szuka mozliwosci zrobienia sobie krzywdy. Po wczorajszej wyprawie na parapet okna, dzis w nocy jakims cudem zapakowal obie nogi do jednej nogawki pajacyka, po czym zdecydowanie probowal wstac i isc.:-D Cudak.
 
Kłaczku z tym dzieckiem to fakt nawet matkę sprawdzili czysta normalna żadna pijaczka ani narkomanka.I ja jej nie potępiam .Niech mi kto wytłumaczy np pan ojciec gdzieś znika nie ma pracy bo zamieszkuje w rejonie gdzie jest duże bezrobocie dostaje lub nie jakieś alimenty opieka społeczna nasr. 20-50 zł miesięcznie + zasiłek rodzinny 74 zł + te alimenty przeciętnie 500 zł.A teraz wydatki mini mieszkanie 200 zł+ media żyjąc na granicy brudu i zimna 200 zł + jakieś pamki ,mydło ,proszek itp 100zł.I co za 100 zł ma przeżyć z dzieckiem nie jest to możliwe:no:.Jeden komentator powiedział ,że to dopiero początek i niestety takich przypadków będzie więcej jak coś sie nie zmieni.Ja mam nieduży własny dochód męża który tyra po dwa etaty i też ledwo zipiemy więc ja w tym prorodzinnym kraju już się niczemu nie dziwię:no::-(
 
klaczku padlam z pampersa :-))))))))))
Ja o dumie nie myslalam podczas porodow. Caly szpital mnie slyszal a przy Patryku byla noc i polozyli mnie na sali zebym poszla spac (!!!) a ja darlam sie, wkladalam glowe w szafke ale to nie zniwelowalo odglosow. Pielegniary mnie uciszaly a kobitki w ciazy przychodzily pocieszac. Masakra.
Teraz darlam sie juz w samochodzie a wszpitalu jeszcze glosniej ale tu od razu bylam na porodowce wiec sral ich wszystkich pies ;-)
No z tym 2,5 latkiem w okienku zycia to masakra, obilo mi sie o uszy ale sie nie wglebialam. Sprawe Madzi tez obserwuje, tez sie wglebialam, dozywocie!
 
No to Karol moze sobie rękę podać z Julką. Od dwóch dni mala włazi sama sprytnie na kanapę. PO czym biegnie po niej do mojego laptopa. Robi to tak szybko ze nie nadążam.
 
Azula, ja nie potepiam tak od, po prostu. Nie, nie akceptuje takiej decyzji, ale tez fajnie sie mowi patrzac z boku - jesli to normalna kobieta, ten krok musial byc dla niej ogromnym dramatem. Nie wiem co bym zrobila. Znam biede i to taka, ze na chleb nie bylo, ze sie wyciagalo jakis ryz, makaron, czy kartofle z piwnicy, byle zapchac zoladki, ze po kilka dni z rzedu do chleba nie bylo nic poza margaryna i marmolada, ale moje dzieciaki nie byly literalnie glodne. No, moze... Byl taki czas, jeszcze jak mieszkalam z moim eks, ze bylismy glodni w tym doslownym sensie bo jemu sie tak zwidzialo i na jedzenie nawet nie dal, sam w tym czasie urzadzajac imprezki, ale to inna bajka i szkoda do tego wracac... Nie wiem co bym zrobila - poszla zebrac, czy krasc jedzenie, ale nie sadze zebym umiala oddac dziecko.
Ollena, ja mam taka - ze tak powiem - konstrukcje. Nie dre ryja. Przykladowo - usunela mi dentystka zeba na zywo, myslala ze stan zapalny sie wyleczyl po 3 tygodniach antybiotyku, a okazalo sie ze nadal byl. Myslalam ze sie zesram na tym fotelu, lzy mi same plynely, ale sie nie odezwalam. Dopiero jak ona mi powiedziala zebym sobie przyklela to ulzy, to puscilam takiego "pietrusa" ze babce szczeka opadla.:-D

Zoyka, on mi wlazi na sofe i trzyma sie poduszek oparcia, ktore sa ruchome. Duzo nie trzeba. A juz wlazenie po sofie na parapet... Sofa stoi pod oknem, a przed sofa stoi lawa - gdyby spadl z okna, to nie ma szans zeby nie wyrznal o lawe w drodze na podloge. Do tej pory kladlam poduszki oparcia na sofe (jak klapa w sedesie) ale on mi juz na to wlazi, przestalo byc za wysoko. Kaskaderskie zapedy dzieci...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Doczołgałam się tu jakoś, chociaż w zasadzie to chyba nie żyję - mam migrenę któryś dzień z rzędu. Jak na ironię Maks spał cięgiem od wieczora do 4, a potem po szybkim cycu do 7. Szkoda tylko że ja nie spałam przez bolący łeb.
Misia - no pięknie pięknie! Zakrztusiłam się kawą. A morał z tego taki - nigdy nie zapominaj o śniadanku dla męża! Mąż koleżanki kiedyś miał zaprowadzić dziecko do przedszkola. Długo go coś nie było, ale w końcu się zjawił i przyznał: wchodzi z dzieckiem do przedszkola, a mała mu się zapiera w progu i wrzeszczy, że to nie jest jej przedszkole. No i faktycznie nie było, poszli szukać tego właściwego, na szczęście na tym samym osiedlu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry