Witam się dziewczyny :-)
Wczoraj wyrwałam się z pracy o 11 i pojechałam do domu umierać, zamiast urodzinowej kolacji i mnie jako deseru

Paweł po powrocie z pracy zastał zwłoki nie nadające się do niczego. Świętowanie przełożone...
Ja z Kacprem wyszłam po 5 dniach (nie liczę wyjścia ze szpitala), strasznie się męczyliśmy w domu, bo było masakrycznie ciepło, aż za ciepło i wychodzenie z nim wcześniejsze było niewskazane właśnie z tego powodu;-) ale jak już zaczeliśmy wychodzić to mało siedzieliśmy w domu - Kacper miał 1,5tyg. jak pojechał do dziadków pod Warszawę, dwa tygodnie jak wylądował na działce i trzy tygodnie jak pierwszy raz spał poza domem :-)
Zoyka - cudne opowieści o protezie i podpaskach

chociaż osobiście podpasek nie znoszę, tylko na noc.
Majuska - no u mnie dziś trzeci dzień i czuję się lepiej, co prawda trochę mi słabo, bo jedyne co wczoraj zjadłam to kajzerka, która długo ze mną nie pobyła i trochę kaszki od Kacpra. Za to dziś ciepło myślę o jajecznicy, więc będę żyła

A propos gołąbków, to nie chcę Wam psuć ochoty na nie, ale mnie tak "wzięło" właśnie po babcinych gołąbkach

I mimo, że były pyszne i je uwielbiam to chyba przez jakiś czas na gołąbki nie spojrzę
Asia - mocno trzymamy kciuki i czekamy na wieści ;-)
kłaczek, Sandy - jak samopoczucie cieżaróweczki?
Miłego dnia, idę tyrać...