reklama

Ciąża po 40

reklama
Zoyka - a widzisz czyli jednak warto pisać choćby o żurku. to ulubiona zupa Alinki, dlatego od czasu do czasu - na życzenie królewny - robię, zwłaszcza, że my tez lubimy, włącznie z Kubusiem.
Od poniedziałku będzie u nas teściowa, trochę się boję jak to będzie... zobaczymy.
 
Ollena ŁOBUZIE :-D
Katrina a czego dokładnie się obawiasz ? Ja ze swoją teściową tak godzine może bym wytrzymała ale to i tak
długo bo jej osobisty syn ledwo wytrzymuje 10 minut :-D
 
Olena, haha. Nie zrobię. MM kupił 5 kilo jabłek wiec zrobię tę sypaną bo jestem ciekawa jak smakuje.

Musu mam przesyt. To kolejna partia od dziadka "dla Julci"

klaczek - rozgotowane są , nie jest to konsystencja całkiem gładka ale grubsza papka.

Katrina i ja uwielbiam żurek.
 
Katrina wyobraz sobie, ze ja w dziecinstwie jadlam non stop barszcz bialy na zmiane z zupa pomidorowa. Nic innego, tylko to mi babcia gotowala:) Patryk nie lubi, je bo mu kaze, jajko gotowane mu staje w gardle;)

Zoyka dawaj Julci z chlebem skoro od dziadka;)
 
cześc dziewczynki
znów sporo pracowałam, sierściuchy chcą się strzyc na wiosnę, byłam w przytulisku,w gabinecie, a potem miałam dwa strzyżenia, ledwo żyję, kęgosłup mnie boli..

Marzenko cieszę się,. że u Ciebie lepiej, optymistyczniej, tego Ci było potrzeba:tak: oby juz tylko do przodu szło;-) jestem pewna , że z Klaudunią jest wszystko ok, oczywiście dobrze robisz, że to konsultujesz, ale dzięki temu będziesz spać spokojnie:tak:

Ollena ślicznie wyglądasz z dzieciakami, spróbuj tu jeszcze raz napisac coś o odchudzaniu:no::-p

Andzike jak Ty angielski dobrze kumasz:-) ja kiedyś spikałam całkiem nieźle, ale potem mi to do niczego nigdy nie było potrzebne i przestałam:-)

Malfi współczuję przeżyć z "przyjaciółką" ale co zrobisz, staraj sie na to lać, ja już sie nie raz w życiu przekonałam, że jednak najwazniejsza jest bliska rodzina, mąż, dzieci, to jest to, przyjaciele i przyjaciółki przychodza i odchodzą, pomimo iż nie narzekam na jakieś wyalienowanie towarzyskie to jednak najważniejsi są dla mnie domownicy;-)

U nas dzis dzień odrobinę bardziej lajtowy, bez Nurofenu, jak pisałam, mało co miałam dziś czas dla dziecka ( :-( ) ale tatus mówił, że całkiem dobry nastrój miała, czwórki idą..... A ja złapałam teraz na wieczór doła..trudno mi wyłuszczyć Wam dlaczego, po prostu przytłoczyła mnie "odpowiedzialność" za prace na rzecz Stwarzyszenia naszego zwierzęcego, ponieważ dosyć dużo sie udzielam, to wszytkim sie wydaje, że mogę sie jeszcze więcej udzielać i właściwie chyba 24 na dobe napie...ać, stawierdziłam, że jestem głupia, raz że się tym przejmuje, dwa, że czuje sie za bardzo odpowiedzialna, trzy, że co poniektórzy mają "focha" że gdzies tam czegoś nie zrobiłam...ech...cieżko to wytłumaczyć, trzeba w tym siedzieć:no: no w każdym bądź razie byłam się właśnie wyryczeć:-(

Zoyka dzięki kochana, że wierzysz w trafność moich decyzji:-)
 
Majuska - widziałam na wątku przytuliska, że ktoś strzelał focha, co zrobić... trza przeżyć, twarda babka jesteś, olej to i tak robisz bardzo dużo.
Co do angielskiego, to wspomagałam się słownikiem, nie mam takiego słownictwa jak tu kłaczek zapodała ;) ale cztery ostatnie lata spędziłam z szefem Francuzem, on po polsku niet, ja po francusku mówić nie mówię, więc dogadywaliśmy się po angielsku, a że szef lubił sobie ogólnie pogadać, to miałam codzienne konwersacje na każdy temat. Niestety teraz będę angielskiego używać tylko sporadycznie i już mi żal, bo o wiele ciężej się rozgadać niż potem zapomnieć :-(

Zoyka,
gdzieś miałam przepis na szarlotkę zagniataną z musem i z goździkami, poszukam. Ja mam jeszcze z 50 małych słoiczków musu jabłkowego dla Kacpra...
Sluchajcie, moje dziecko pluje wszystkim co nie jest słodkie... już mi ręce opadają, przecież nie może jeść tylko deserków i kaszek... Marchewka się przejadła, batat również. Wszystkie inne warzywka trafiają wszędzie poza buzią, o mięsie nawet nie wspomnę...
 
Majuska - Ty i dól ? No co TY. Ja Ciebie podziwiam za to stowarzyszenie, serce które wkładasz w pomoc tym psiakom. Wymiękłabym, pękła, umarła patrząc na smutne pyszczki i cierpienie. Czytam te opisy z wydarzeń, oglądam zdjęcia i podziwiam Cię. Olej tych innych. To co robisz jest wspaniałe.

Andzike. Bo dzieci nie lubią słodkiego, wolą kwaśne. Tak czytałam. Jedzą bo słodycze uzależniają. Moja Julka za słodkim wcale nie przepada. Nic nie dosładzam. Ostatnio wyjadała mi cytrynę z herbaty :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Zoyka - nie lubią słodkiego? Kacper uwielbia :-D Jak widzi kubeczek z deserkiem to mało nie wyjdzie z siebie tak się trzęsie, jak z zupką czy warzywkami to usta w kurzą d00pę i brak współpracy.
 
reklama
Andzike nie wiem co jest takie parcie na to by wmuszać w dzieci te obiadki:eek:Amelka zjada tzw dziecięcego pół małego słoiczka + to co my jemy np wczoraj ziemniaki + kawałek ryby z mojego talerza i duszona papryka ,a dziś wątróbka + ogórek kiszony to w ilościach około jednej łyżki stołowej.Moi synowie to praktycznie przez dwa lata odżywiali się prawie samymi mlecznymi potrawami + coś deserkowego a zupka tylko wchodziła rano i to w formie flachy owiniętej tetrowa pieluchom na tzw pierwszy głód i wypijali tego około 120 ml.I co i nic chłopy jak dęby porosły potem jedli wsio.Nie zmuszaj chce słodkie dawaj słodkie i to co wy jecie to nie osesek ,a już poważny chłopaczek:tak:Majuska bo tak bywa dasz palec chca całą rękę dawaj ile dasz radę robisz to dla zwierzaków które tego potrzebują i podziwiam Cię:tak:rób tak dalej:tak:Ollena no fakt wyglądasz bardzo ładnie (dzieci też) więc nie wiem z czego Ty się odchudzasz:szok:Zoyka ja też mam przesyt musów jabłkowych:sorry2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry