Cześć Laseczki

Poczytałam Was

nie ma żadnych tajemnic, po prostu nie miałam czasu od soboty usiąść do komputera ze względu na wzgląd.
W sobotę podpisaliśmy umowę najmu domku więc pakowałam rzeczy - okazało się że jest tego dość sporo - przy czym 80% stanowi wyposażenie biedronki. W niedzielę raniutko częśc przewiózł Rajmund a część inny kolega Sławek. Wchodzimy do domu z psem a tam zonk

lodownia, wyłączone ogrzewanie. OK, chłop polatał powłączał wszystko i doopa - dalej nie działa. Kurc galopkiem do Klaczka po mały grzejnik bo dziecko musi spać w odrobinie ciepła. Nadmienie że od niedzieli wróciła tutaj regularna zima ze śniegiem, lodowiskiem na chodnikach i wietrzyskiem. Wracam z grzejnikiem a tam landlord i awantura taka że głowa mała. Landlord na poczekaniu zmienił warunki umowy:
- pies ma spać w budzie na smyczy w ogrodzie
- w domu wolno chodzić tylko w skarpetach /w kapciach nie wolno/
- należy zakryć czymś nowe wykładziny bo się pobrudzą /szczególnie w korytarzu/
- nie wolno palić w domu
- dziecko nie powinno latać z wafelkiem w paszczy
Szczęki nam opadły, ustalenia były zupełnie inne szczególnie co do psa. Landlord stwierdził że nie wie czemu ogrzewanie nie działa i mamy czekać aż sobie ruszy, podarł ryja chwilę i pojechał. Uzasadnieniem owej awantury była jego religia która każe mu chodzić w skarpetkach a pies to zwierzę nieczyste duchowo i zaraża dom złą aurą. Nie czekając zbyt długo za telefon do Sławka i powrót do Scunthorpe do ciepłego mieszkania gdzie pies ma prawo bytu. Resztę rzeczy przewoziliśmy wczoraj z Rajmundem. Cała tajemnica... w kuchni mam stertę ciuchów do rozpakowania i dużo pracy przede mną żeby to znowu jakoś poupychać. Szukamy więc dalej domu dla nas, gdzie na pewno landlordem nie będzie żaden pieprzony ciapaty... Na szczęście odda nam rent w czwartek i to chyba w pełnej wysokości. Zobaczymy co znowu wymyśli żeby nam utrącić chociaż 10 funtów ale na to już nie mamy wpływu. Obiecywał wczoraj że odda całość, byłoby miło z jego strony

Siedzę więc w livingu w Scunthorpe, popijam kawę i dojrzewam psychicznie do porządków.
Za to z rzeczy i informacji miłych to jest taka, że Wanda ma ostatnią czwórkę na wierzchu. Przebiła się cholera z piątku na sobotę więc mamy kompleci 12 zębów i czekamy teraz na trójki.... Biedron Zębaty biega po podłodze i koniecznie chce zjeć radio stojące na ławie a raczej kabelek

Zapraszam na kawę!!!