reklama

Ciąża po 40

Akurat naleśniki to ja też potrafię wsunąć, 6-7 za jednym zamachem, ale UWAGA - tylko posmarowane dżemem i zawinięte w rurkę:-D Takich jak kłaczek zrobiła - max dwa ;-)nie wiem czym to jest spowodowane, bo to takiej samej wielkości naleśniki, ale te rurki lepiej mi wchodzą :-D
Florentynka - domyślam się, że wizja świąt z teściową napawa Cię ogromną radością...
anka_d - gratuluję mobilnej Wandzi :-D to teraz Ci się zacznie...

Kacper dziś zasmakował w łososiu :-) pierwszy raz zjadł więcej niż jeden kawałek czegoś co nie było słodkie :-D
 
reklama
Andzike to Wanda swoją przygodę z rybą zaczynała od słoiczków obiadkowych z rybką, potem był gotowany łosoś a teraz zmiata paluszki rybne, rybę w panierce i to było zawsze jej ulubione jedzenie. Z czasem Kacper odkryje boski smak rosołku i gotowanej kury :-D
 
Andzike, nalesnikow z dzemem mozna wiecej, ser bardziej zatyka i nie najesz duzo.

Jak z tyciem Karola bedzie to sie zobaczy, ale zwazywszy ze ma moja "urode", to czarno to widze i mgliscie bo ja tyje jak wariat. Nie mam problemu z wmuszaniem jedzenia - zwykle karmie malego w pokoju, ja siedze sobie na sofie, a on przychodzi, pakuje w dzioba i idzie sobie w swoja trase. Przychodzi po nastepny ladunek i idzie dalej. Czasem musze zawolac bo sie za bardzo czyms zajmie. Czasem siedzi kolo mnie na sofie, ale czesciej lazi. Jak zawolany nie przyjdzie, to znaczy ze ma dosc. Czasem przychodzi, proponuje mu kes, a on odpycha reka - czyli dosc. Jednego nie moge robic - jak zapakuje dzioba, to nie moge nabic nastepnego kesa na widelec, bo chocby mial paszcze zapchana po samo gardlo, to wezmie widelec i bedzie dopychal jeszcze ten kawalek. Musze poczekac az odejdzie i dopiero przygotowac nastepny kes. U nas jest zasada "nie chcesz, nie jesz".
 
Andzike - ktoś kiedyś napisał, że "makaron jest najlepszym dowodem na to, że forma ma zasadnicze znaczenie".
Adam nie znosi kopytek, zawsze twierdził że to zamulające paskudztwo i jedyna rzecz której nie może zjeść dużo. Od kiedy jednak kopytka stały się dużo drobniejsze i nazywają się gnocchi (a ciasto jest identyczne!) okazały się nie tylko jadalne, ale wskoczyły na górne pozycje listy ulubionych dań.
Makaron ma być spaghetti i koniec. Dozwolone są inne formy jeśli uzasadnione dodatkami, ale jak mi się zdarzyło pomylić i wziąć z półki w sklepie linguine zamiast spaghetti to niby jadł, ale z jakim wyrzutem.

Naleśniki to dla mnie przerażające danie, bo jak mam je odgrzać na patelni, takie złożone w trójkąty to mi się chce płakać w zderzeniu mojego babskiego mózgu z geometrią . Ale w sumie czasem robię i wrabiam Adama w odsmażanie. Ze szpinakiem są fajne, albo z takim farszem a' la ruskie, albo z serem pleśniowym i brokułami, albo...no, dużo jest opcji. Maksowi smażę na malutkiej patelni z ciasta z dodatkiem cynamonu albo garam masali. Lubi zarówno w wersji pustej jak i z wypełniaczem.
 
Olena a próbowałaś mu urozmaicać jedzenie ? kanapki ozdobne, łódki z żaglem z szynki i jajek na twardo, itd ?
Moze to pomoże.

Zobacz załącznik 545077

Katrina - to zupełnie jak moja Mama. Całymi dniami chodzi za Julka z łyżeczką i kubeczkiem w którym ma starkowaną marchewek z jabłkiem i ciągle podsuwa jej paluszki i biszkopciki a potem jest zdziwiona ze dziecko nie chciało całego obiadku.

Flo - bo to sama nazwa przyciąga i sprawia ze smakuje - gnocchi. Poetycko brzmi a nie tam jakieś kopytka :D

Jak smakuje ten garam masali ?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Misia - może masz rację, jutro pójdziemy za ciosem i znów dostanie łososia, ale mniej przyprawionego - dziś jadł z naszego obiadu, z serkiem śmietankowym, koperkiem i kaparami - słony jak jasna cholera ;-)
U mnie mama nie ma jazdy na wciskanie Kacprowi jedzenia, ale babcia mnie dobiła jak Kacper dopiero zaczynał jeść inne rzeczy niż cycka - ja się "sram" i daję mu rozgotowane jabłko w wyparzonej miseczce, a babcia wpycha na palcu kawałek kremu z ciasta:szok: albo trochę sosu mięsnego, takiego cięzkiego, przyprawionego na łyżeczce. No ręce opadały... Teraz już jest lepiej, ja się mniej "sram" a i babcia w końcu zrozumiała, że to moje dziecko i ja decyduję co je, a czego nie :-) (chociaż głowy nie dam, że nie próbuje Kacprowi wciskać różnych rzeczy jak jestem w pracy, a ona przyjedzie go odwiedzić ;-)).
Florentynka - odsmażane naleśniki lubię tylko w wersji nie na słodko - ze szpinakiem, tuńczykiem, fetą, kaparami, kiełkami itp. - jak sama napisałaś, możliwości jest sporo ;-) swoją drogą kopytka uwielbiam, tylko robić nie umiem, chyba muszę mamę poprosić ;-)
kłaczek - to nie chodzi o ser w środku (bo za takimi w ogóle nie przepadam) tylko o sposób złożenia :-D naleśniki z dżemem złożone w trójkąty zjem dwa i jestem pełna, w rurki kilka i mogę wciągać dalej :-)

Idę spać ;-) jeszcze tylko jutro i weekend:-D Spokojnej nocy!
 
Andzike kopytka robi sie banalnie prosto:ziemniaki gotujesz i przez praskę, wkładasz do miski i dzielisz na 4 częsci, wyciągasz 1/4 ziemniaków i w miejsce po ziemniakach wsypujesz make pszenną, do tego 1-3 łyżki mąki ziemniaczanej,sól, jajko i już. Albo kroisz nożem albo turlasz widelcem i masz wersje włoską :-D
 
reklama
Witajcie.
Gratuluje zabków ,mobilnosci waszych dzieciaczków.
Naleśniki mniam..-moję młode tylko skubna ,ale za to sajgonki znikają raz dwa-paczka papieru ryżowego[14 szt.] jest na nie dwie.
a u mnie w domu bajzel na 102: sciany wyburzone ,okno zamurowane ,nowe wstawione,dziś zamurują drzwi ,osadzą ramy na nowe ,no i zaczynają robić ściany.
Ja tylko latam po materiały,płytki dotarły[takie drewnopodobne],jeszcze tylko dokupić fugi i silikon.
Młodsza zionie ogniem ,bo chce do szkoły [a się nie nadaje],
dObrze ,że meble dotrą ja ten syf będzie opanowany.
Miłego dnia
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry