Ja tez. Pogoda od rana piekna, juz sie paprze. Udalo mi sie przewietrzyc mlodziana na placu zabaw, lazil dotad, dokad nie zaczal koniecznie chciec na rece, wytarzal sie w blocie (jedyna na placu wielka, lsniaca kaluza byla jak magnes) i taki usmajdany wracal do domu. Ale szczesliwy i padl zaraz po powrocie. Chce wiosny, chce zeby moje dziecko moglo isc na spacer, wytarzac sie na trawie nieskrepowane pierdylionem bluz, kurtek i gaci.