reklama

Ciąża po 40

Cześć,

Ledwo żyję. Nie wyspałam się, boli mnie głowa i dzisiaj @. Czekam.
Julka spala do 6:30 niestety

Majuska- Julka ma swój rytm. Drzemka ok 11 na 30-40 minut a potem ok 16 na godzinkę, półtorej. Nie wiem co jej się wczoraj stało. Przespała prawie cały dzień. Spała rano ok 10, potem od 13-15 i potem od 17-21:30 i od 24-6:30.
 
reklama
Mia dzis kaszlala cala noc jak pies, co chwile, doslownie cala noc. Jeszcze od 22 kilka h poplakiwala co chwile wiec dalam Ibum. O 4 dalam Sinecod bo spac nie mogla a ja razem z nia.. Spalam cala noc na jednym boku zeby ja oklepywac i przekladac bo rzucala sie przez ten kaszel po calym lozku.

Zoyka
szok! powinnas ja obudzic po 30min jesli usnela o 17... Patryka tak budzilam, liczylas ze bedzie spala do rana? ;-))

Flo fajny ten fotelik, nie wiedzialam ze takowe sa. Maja limit wagowy?

Ja bez problemu wkladam Mia do fotelika i bez problemu zapinam tyle, ze ona nie lubi jezdzic, trzeba ja caly czas zabawiac bo usiedziec nie moze w jednym miejscu.
 
Ostatnia edycja:
Witam się bez kawy, ale zaraz sobie pójdę zrobić ;-)
azula - Kacper jeszcze jeździ w Maxi Cosi 0-13 (wspominana przez majuskę guru w sprawach sprzętu dla dzieci mnie przekonała), większy fotelik też planowaliśmy kupić MC, ale sąsiadka oddała nam używany Baby Shield fotelik 9-25 kg opinie, recenzje użytkowników - Cokupic.pl nie jestem do końca przekonana (zawiesiłam się na Maxi Cosi:-D), ale darowanemu fotelikowi w zęby się nie zagląda. W stanie prawie idealnym, oczywiście bezwypadkowy.
Majuska - dobrze, że znów jesteś sobą :-) pouprawiaj sobie dzisiaj jakiegoś seksu to całkiem wrócisz do normy ;)
Zoyka - współczuję nocnych Julkowych atrakcji - u nas po kąpieli ok.19 Kacper pada i moze ze 2 razy się zdarzyło, że nam w nocy szalał... ale on ma dość sztywne pory drzemek w ciągu dnia i raczej nie padłby o 17 :-)
Flo - ale tym razem nie po slonych rybach?;-) Wczoraj też mieliśmy taką atrakcję zapewniona przez Szirę, na szczęście na podłodze ;-)
Krzywej sytuacji z mamą ciąg dalszy. Ręce i cycki mi opadły do samej ziemi, wczoraj Paweł próbował z nią porozmawiać i jakoś załagodzić sytuację, a przynajmniej dokładnie dowiedzieć się o co chodzi, to w połowie rozmowy ubrała się i wyszła :no:no nie ogarniam... zastanawiałam się nawet czy dzisiaj przyjdzie, przyszła, bo stwierdziła, że jest babcią, ale zastanawia się czy powinna być opiekunką :no: nosz qrwa jego mać, skończy się tak, że będziemy go jednak wywozić do drugiej babci,albo ja przejdę na pół etatu, bo jak mama ma robić takie jazdy to ja dziękuję bardzo, można oszaleć. Przypuszczam, że coś się dzieje głębszego, ale moja mama nie powie jasno i prosto o co jej chodzi, tylko przychrzania się do czegoś zastępczo... jak nasi politycy....
Dobra, pomarudziłam, idę po tą kawę... :wściekła/y:
 
Ollena no wiesz... Wanda uśpiona o 17.00 do rana bez problemów przesypia otwierając tylko paszczę na jedzenie o swoich stałych godzinach :-) chociaż muszę ją pochwalić bo od czterech nocy nie jada o 4.30 tylko dalej śpi, skutkuje to co prawda pobudką około 6 rano. Wolę jednak wstać o 6 niż słaniać się nocami z butelką w garści.
Andzike idź po kawę, poprawi trochę humor a sytuacja w domu mało fajna z mamą. Może w końcu wydusi o co jej chodzi do końca tygodnia to będziesz wiedziała jak zaplanować ten kolejny i co z opieką nad Kacprem. Współczuję.
 
Ania Mia tez pewie by spala, z przebudzeniami z placzem ale by spala. No ale Julka nigdy tak wczesnie spac nie chodzila wiec nie liczylabym, ze bedzie spac do rana tymbardziej ze pewnie nie kapana byla wiec byla to dla niej drzemka.
 
U nas +6 , wszystko leci z dachów. Głowa dalej boli mimo dwóch ibupromów.

Olena - liczyłam ze jak zasnęła o 17 to pośpi godzinkę, co jej się zdarza o tej porze.Gdybym wybudziła ryczałaby, jęczała i marudziła niemiłosiernie.

Wieczór nie był tragiczny bo bawiła się ładnie. Tatuś wrócił o 19:30 dal banana, posiedziała u niego na kolanach gapiąc sie na reklamy a potem miała przypływ euforii i biegała popiskując i sie ciesząc sie i skacząc po tatusiu leżącym na dywanie.

Andzike tak sobie myślę o tej Waszej Mamie. A moze ktoś jej zwrócił uwagę ze coś nie tak przy Kacperku zrobiła i stąd ten foch ?
 
witam się
Ja właśnie skończyłam poranna kawkę, ale głowę nadal czuję. Obawiam się, że mój katar alergiczny zapycha mi zatoki i stad te bóle głowy. Muszę Se nabyć dzisiaj procha p/zatokowego, żeby się nie męczyć. Zwłaszcza, że wieczór zapowiada się miło (starego nie bedzie, to Se popiszę z Wami), to chcę być w formie.

Ollena - to czasami ciężko przewidzieć co dzieć zrobi. Mój Kuba na ogół śpi 30min do godziny. A jednego popołudnia spał od 15-18-tej. Był wtedy trochę przeziębiony i lepiej, że dziecko spało, bo zdrowieje i nie jest marudne. Julka ma tak samo prawo czasami zrobić jakiś "numer" z tym, że pospi.... tak jak Mia z tym, że nie śpi.
 
witam się porannie:)

Jszcze bez kawki bo jakos mi zeszło, ale zupe już nastawiłam, dzisiaj ja gotuje-jestem nadal u rodziców, niedługo powrót do domu, stwierdziłam że jak jestem u rodziców nie dłuzej niz 2 tyg to jest ok, potem zaczynam sie wkurzać na moją mamę bo obie mamy delikatnie mówiąc trudne charaktery

Jestem niezbyt na bieżąco ale postaram sie odpisać chociaż niektorym z Was

Andzike-kurcze współczuje sytuacji z mamą-to jest najgorsze że nie powie Ci dokładnie o co chodzi tylko tak wkoło macieju, nie doczytalam i niestety nie dam rady ale pisalaś że parfumy kupiłaś i co nie udobruchały mamy?
Majuska-powrotu do zdrowia życze,
Ollena-zdrówka dla Mijki, biedna ona z tym kaszlem, jakis czas Ola miala i wiem jak sie meczyła bidulka, jest taki syrop i tylko na noc go sie daje w ostatecznosci tak mi pediatra mowila-nazywa sie dexapico-czy jakos tak hamuje kaszel na noc w razie czego jak znalazł
Zoyka-moze Julka potrzebowala takiego spania,czasem trzeba pozwolić ale zgadzam sie z Ollena-u mnie jak mała zasnie po 16 to ja budze najpozniej po 40min bo bym sajgon miala do polnocy-staram sie ja kłaść na drzemki o regularnych porach,oczywiscie jak sie da, ale nigdy nie daje jej spac po 17, lubie miec czas dla siebie po 20 kiedy dzieć mi juz spi

Od kilku dni dzieć ze spaniem w nocy mi sie zepsuł-zawsze spała od 20 do 7 raczej bez pobudki chyba ze chora lub zęby a teraz cyrki, nie chce sie kąpać, głowy myć a wczoraj sie przestraszyła jak zobaczyła zjeżdzający z hukiem snieg z okna dachowego-ja sama sie wystraszyłam-podskoczyłam ona w ryk przerażliwy-tulilam przez godzine-rezultat dzisiaj w nocy pobudka o 3 z rykiem, udalo mi sie spiewaniem uspac ja do 5, potem nastepna pobudka i nie dalam rady inaczej ja uspac jak wziąć do siebie do łóżka czego prawie nigdy nie robie-po godzinie kokoszenia spala do 8.30 ale pojekiwala jak tylko sie obudziła to pokazywała na okno i powiedziala mama bam-wiec pewnie koszmary w nocy ja meczyly
 
Zoyka - przy Kacprze to ona wszystko robi super, tu się nie mam do czego przyczepić, owszem zwracaliśmy jej uwagę, że nie musi prać, sprzątać, gotować, ani przesadzać kwiatków. Wydaje mi się, że ona by bardzo chciała jeszcze bardziej uczestniczyć w naszym życiu, mieć coś do powiedzenia w każdym jego aspekcie... Paweł wczoraj usłyszał zarzut, że "nie mamy pełnej lodówki" - tak już mamy, kupujemy wszystko na bieżąco, tyle ile zjemy, sklep i bazarek mamy pod nosem, więc nie ma potrzeby, żeby robić zapasy i potem je wyrzucać... Oczywiście nie dotyczy to deserków, obiadków i kaszek dla Kacpra, bo to kupuję niemalże hurtowo, licząc, że małemu smakoszowi coś podejdzie.
Na jakimś poziomie rozumiem rozżalenie mamy, ona by bardzo chciała pomóc, tylko, że problem polega na tym, że poza opieką nad Kacprem my tej pomocy tak naprawdę nie potrzebujemy - jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z życia i dobrze sobie radzimy. Najgorsze jest to, że ona zamiast usiąść i powiedzieć co jej leży na wątrobie rzuca hasła w stylu "pustej lodówki", a potem strzela focha i nie chce rozmawiać...
Trzeci dzień się z tym gryzę i cokolwiek bym nie robiła non stop mam to gdzieś z tyłu głowy, analizując nasze zachowanie w stosunku do mamy i nie wydaje mi się, żebyśmy ją czymś urazili, ale widocznie uraziliśmy skoro sytuacja jest taka a nie inna :cool::no:
 
reklama
Andzike wiesz wydaje mi się, że rozwiązałaś problem focha podczas tej analizy. Mama chce aktywnie uczestniczyć w Waszym życiu i wtrącać swoje przysłowiowe trzy grosze w każdej niemal sytuacji. Tak czasami bywa, sama tak miałam i skończyło się na wielkiej kłótni oraz obrażeniu się na mojego chłopa na długie miesiące. Dopiero wigilia załagodziła sprawę ale też nie do końca. Obydwoje mają do siebie żal. Z tym że wiedzielismy że każde ustępstwo będzie skutkowało kolejnym i w końcu mama zaplanuje nam dośc dokładnie życie do późnej emerytury:(
Tutaj jest problem opieki nad Kacprem, bo ktoś musi.... my wiedzieliśmy że mama z Wandą nie zostanie i sama to zresztą powiedziała. Trzeba porozmawiać jakoś spokojnie, wytłumaczyć i albo wóz albo przewóz bo sytuacja jest niekomfortowa dla wszystkich - Twojej mamy też. Ech... te matki i teściowe...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry