Dzień dobry. Upiór wstał o 6, więc już mamy za sobą kawę, mycie podłogi i inne drobiazgi. Maksio dzielnie nakarmił psy jajecznicą ( a do tej pory była mniam mniam

) , zjadł chleb z masłem ( przekomiczny jest, sprawdza zawsze czy jest masło, ogląda ze zmarszczonym czołem...no paść można).
Andzike - może faktycznie Majuska ma rację. Ja tak nie umiem, ale czasem trzeba odłożyć konflikt na bok. Zwłaszcza, że czasem ktoś strzeli focha a potem się go uporczywie trzyma bo mu głupio się wycofać. A jak się sprawa odleży troszkę to może się da rzeczowo porozmawiać i dowiedzieć o co tak naprawdę chodziło.
Z moją mamą też nie zawsze jest różowo. Przyznać trzeba,że Maksem zajmuje się chętnie i pod tym względem jest super. Ale za to musiałam się pogodzić z tym, że w kuchni mam wszystko poprzestawiane, że czasem godzinami czegoś szukam, że nie mam pojęcia gdzie się podziewają różne moje ciuchy - mama sprząta i układa po swojemu, nie mam siły z tym walczyć. Z drugiej strony czasem się pyta o rzeczy oczywiste ( na przykład czy wyłączyć grzanie pod czymś co kipi...) a hitem było, jak przyjechałam z Maksem ze szpitala. Wpełzłam godnie po schodach, złożyłam dziecię w łóżeczku, bolący i poszyty odwłok umieściłam na fotelu i wtedy zjawiła się mama, że mam iść na dół bo ona coś tam smaży i ja się mam wypowiedzieć czy to już jest dostatecznie usmażone

.
Anko - ja się do niedawna martwiłam jak tu odstawić Maksa od cyca w nocy, że przecież z głodu umrze, biedactwo. Sytuację komplikował - przynajmniej w mojej optyce - fakt, że Maks już przestał używać butelki, więc nie wchodziło w grę oszukanie wodą. Dwie noce z noszeniem na rękach zamiast cycowania i udało się! Owszem, Maks się jeszcze budzi, ale jak na początku to były dwie pobudki tak teraz jest jedna, jeśli jest, I chyba związana z zębami, bo bywa że pada ledwie dotknę dziąseł dentinoxem.
Sandy - no masz szaleństwo, ale za to potem... Ja uwielbiam remonty, przeróbki i przebudowy.
Ollena - a ja bym zaryzykowała teorię, że Ty somatyzujesz, bo Ci po prostu źle. I kto wie, czy te Twoje dolegliwości nie mają podłoża psychologicznego. Nie wkręcaj sobie raka! A, mój osobisty mąż miał całymi latami anginę. Brał antybiotyki, autoszczepionki, akupunkturę i cholera wie co jeszcze i nic nie pomagało. Tak się smiesznie złożyło, że od kiedy rozstał się ze swoją ex nie miał ani kawałeczka anginy. Już ponad 10 lat. Ciekawe, nie?
Azula - a weź tam jeszcze jedną albo i ze dwie marzanny utop, bo mi tu śnieg zalega!!!!
Kłaczku - ale to co ta pielęgniarka mówiła to żadne konkrety nie są. Czy czegokolwiek się dowiedziałaś na temat możliwych powodów? Ja nie wiem, może od jakichś ogólnych badań by należało wyjść? Są różne przecież rzeczy zupełnie z podwoziem nie związane i na drugim końcu człowieka, a potrafiące zaszkodzić ciąży.
Anko - bo ja pisałam zanim zobaczyłam to Twoje o budziku... Późniejsza kolacja też u Was w grę nie wchodzi, bo Wandzia wcześnie zasypia... masz przegwizdane. A z drugiej strony - moja kuzynka karmiła syna cycem do 3 roku życia - bo się budził w nocy głodny. W końcu stwierdziła, że dość tego i przestała karmić, a on zaczął wreszcie przesypiać całe noce.
Zoyka - mnie męczyła tydzień migrena, aż sobie przypomniałam o naleweczce pigwowej. I pomogło!