kłaczek
Fanka BB :)
Misia, nie rozpaczaj z tym spaniem z Wami. Z Karolem doszlam do tego, ze zasypia w lozeczku, ale musze byc przy nim. Zupelnie nie placze, jesli pochylam sie nad nim, mowie "mooje, mooje, mooje..." i glaskam po lebie. Chwile tek powisze i moge usiasc na lozku oddalonym o szerokosc szafki nocnej i ani kroku dalej. W nocy jak sie budzi, bywa bardzo roznie - kilka razy udalo mi sie go uspic z powrotem w lozeczku ("mooje, mooje, mooje...") ale czesto po prostu poplakuje, az wezme gada na rece i poloze w naszym lozku. Wtedy natychmiast zwija sie jak krewetka, na boczek, wtula we mnie pakujac mi lapki pod pachy, a kopytka w... no, ja podkulam nogi a on mi laduje kopytka na wysokosc bioder i natychmiast zasypia. I nie potrzeba mi psychiatry ani innego fachowca - po prostu dziecko chce sie przytulic bo tak mu sjet dobrze! Czuje sie bezpiecznie, cieplutko, ma mame (w tym wieku to nadal podstawa bytu) tuz przy sobie i po prostu jest mu dobrze.
Andzike, ale to bylo straszne! On sie zachowywal jak chore dziecko. Dzis szaleje normalnie, wiec... UFF...
Andzike, ale to bylo straszne! On sie zachowywal jak chore dziecko. Dzis szaleje normalnie, wiec... UFF...
mnie to irytuje, nie wysypiam się itd. ...

a manewry damsko-męskie mogą się spokojnie odbywać w innym pomieszczeniu jak dziecko śpi