reklama

Ciąża po 40

Dzień dobry.

Sobota to mój ulubiony dzień tygodnia. Zdecydowanie .

O pogodzie nie będę pisała bo to niefajny temat, choc słonce świeci.

U nas noc standard. Czyli Julka spała ciurkiem do 6:30 z nami .
Gdybyśmy mieli większe łóżko nie miałabym do spania we trójkę nic a nic.

Obudziłam się z bolącym migdałkiem. To przepowiada chorobę. Niedobrze. Zawsze od bolącego migdałka potem jest bolące gardło i katar.

Julia jest uzdolniona. Jk widzi mydło to mydli raczki i pociera jedną o drugą- myje je.
Bierze moją filiżankę i łyżeczkę i chce jeść łyżeczką nabierać cos z filiżanki. Normalnie lada chwila dziecko zacznie mi jeść samodzielnie sztućcami.
BA! Jak robi kupola to kuca - wniosek:czas na nocnik.

Nie wspomne juz ,ze jak ja się maluję to Juka wyciąga rożne rzeczy z kosmetyczki i dokładnie zna ich przeznaczenie. Pędzelki chce sobie włożyć do oka, patyczek do ucha , kredką chce malować oczy,błyszczykiem próbuje malować usta. Ubaw,

Andzike u nas tez łózko stoi przy ścianie. Julka jednak śpi pomiędzy nami bo śpiąc przy ścianie potrafi przywalić w nią głową.

Misia - współczuję. Tez byłam ostatnio połamana. Kuba śpi z Wami ? Wow! Zepsuł się Kubutek, oj zepsuł , haha

kłaczku - Karol miał po prostu słabszy dzień. To tak samo jak my dorośli czasem mamy słabszy dzień i bez powodu sensownego jesteśmy apatycznie, źle się czujemy itd

Wlasnie córka szarpi mnie za rękę ktorą mam na myszce i wyjca włączyła...
 
reklama
No, tak to mozna, Andzike. U nas wyro centralnie, a Rajmund nie kopiacy. Karol sypial z nami juz malusienki. Rajmund ma ogromna samokontrole, rowniez we snie, wiec jak sobie wdrukowal ze ma obok siebie dziecko, to potrafil sie nie ruszyc cala noc.

Ollena
, mnie tez sie podoba wtulony paskud, problem tylko w powierzchni legowiska sie robi, no i... seksik jakby cierpi.

Zoyka, ale on byl kompletnie szmaciany. Do tego stopnia, ze mu glowa opadala jak sie o mnie opieral, potrafil siedziec kompletnie bez ruchu pol godziny i dluzej... Masakra jakas. Zaczelam sie zastanawiac czy gdzies czegos nie zezarl, ale przeciez leki mamy pochowane, tylko chemia gospodarcza jest pod zlewem. Tam nie buszuje.
Julka jest niesamowita. Karol wali kupe "na orangutana" - lekko przygiete nogi, rece puszczone luzno... Na nocnik sadzam od czasu do czasu, ale bez powodzenia.
 
Ostatnia edycja:
Zoyka ja obkladam sciane poduszka, tez dlatego zeby smoczek nie wpadal w dziure ;)

Mia drugi dzien pod rzad wstala po 5, dalam flache i zaraz usnela, wiec spalysmy do 7.

Klaczku sexik mozna tez w innych miejscach ;-)) (mowi to ta ktora od miesiaca zero..)
 
Witam się po spacerze na mrozie ale w słońcu.
Anko : weźmij mleka 2 litry, 0,5 litra śmietany i 0,5 litra kefiru ( przy czem moim zdaniem jedno i drugie da się zastąpić jogurtem naturalnym) i jajec całych 5. Teoretycznie to się miksuje, ale jak najpierw porządnie roztrzepiesz jajca widelcem, potem zemulgujesz troszką śmietany/jogurtu to powinno bez miksowania wyjść, grunt coby wszystko razem dobrze rozbełtać. Wszystko to gotuj powolutku , wcisnąwszy nieco soku z cytryny. Dla aromatu można wrzucić skórę z cytryny ( tylko potem trza odłowić). To się ma ściąć w coś w typie sera. Poczekaj aż przestygnie, wybierz ser łyżką cedzakową lub przelej toto przez sitko, dodaj bakalii ( rodzynki i skórka pomarańczowa) i daj tej masie trochę obcieknąć. W międzyczasie utrzyj kostkę masła ze szklanką cukru pudru. Jak masa serowa odcieknie utrzyj dobrze razem z masłem z cukrem, do formy i do lodówki. Można zrobić do tego polewę czekoladową. Sernik wychodzi pyszny, kiedyś go często rabiałam i chyba do tego wrócę.
Kłaczku - ojej ojej, biedny Karol. Mam nadzieję że to się nie powtórzy i że wszystko z nim w porządku.

Spanie z dzieckiem... cóż. Maks sypiał z nami, ale w pewnym momencie zaczęło to tak wyglądać , że spał przyssany, budził się i płakał jak zgubił cyc. Poza tym zemściło się to na nas jak raz chcieliśmy wyjść wieczorem i moja mama miała go położyć spać - skończyło się na strasznym ryku, telefonach i jechaniu do domu na sygnale. Teraz sypia w łóżeczku. Wieczorem jest tam umieszczany i ktoś siedzi obok i to wystarcza. W nocy, jeśli się rozbudzi, przytulam na chwilkę, odkładam do łóżeczka i z reguły szybko usypia. Z nami ląduje nad ranem, jak się budzi o 5 mniej więcej - wtedy już ma prawo być głodny, więc zatykam cycem i jeszcze troszkę dosypiamy w trójkę ( czwórkę, piątkę, szóstkę, siódemkę - zależnie od ilości zwierząt aktualnie zainstalowanych w łóżku). Śpimy na materacu na podłodze, więc Maks spaść nie może, za to grzebie w szafkach nocnych i bebeszy - wywleka książki, kosmetyki , usiłuje pozrzucać lampki nocne. Czeka mnie przekonfigurowanie sypialni.
 
Witam sie słoneczko świeci choć śnieg za oknem mnie to nie zraża i pójdę na spacere,ale dopiero po obiedzie.Jednak padło na łazanki:tak:schabowszczak będzie jutro:-D.Andzike ja tez żyję w innym świecie ,a mecze przestały mnie interesować dawno temu :-(Jako młoda gówniara byłam fanką Bońka w czasach Espanii:szok:kiedy to było:szok::szok::szok:.Ostatnio mecze mnie męczą bo ileż razy łomt można oglądać???.Kłaczku ja się Tobie nie dziwię bo lecące dziecko to jednak może być bardzo podejrzane ale to pewno związane z opadami być musiało:tak:Co do spania z dzieckiem no cóż w pewnym momencie bywa męczące:-(Amelia tez pół nocy ze mna przesypia
 
Ollena, ja wiem ze mozna, toz czasem mam problem gary spokojnie pozmywac - tu rece zajete a tam... obrabiaja.;-)My sie tam nie patyczkujemy i czasem robimy sobie glupie numery z zaskoczenia - Rajmund mnie dopadnie przy zmywaku, ja sie zemszcze kiedy sie goli i dobra nasza, ale jednak milo jest we wlasnym lozku, wieczorkiem... W koncu po to lozko jest takie duze i wygodne!

Obeszlismy na poczte. Pieszo. Nie ma problemu z zasiegiem, gorzej ze sterownoscia bo Karollo straszliwie kluczy po drodze, a miewa pomysly z napedem na 4 tez. Potem jeszcze chwila tarzania sie po sniegu w ogrodzie - kombinezon mokry, rekawiczki mokre, dziecko szczesliwe. Wcina teraz pomarancze (nie lubil), po ktorej mam nadzieje walnac go spaaac.
 
Ollena, my staramy sie zeby nie tracic tego, co bylo kiedys. Oboje jestesmy lekko pojechani, ale w tym samym kierunku i mimo bardzo roznych charakterow, mamy podobne zapatrywanie na zwiazek, na wychowywanie dziecka, na wiele innych spraw. Rzadko sie klocimy.
 
Miłe sobotnie popołudnie z zatkaną kanalizacją... lubię takie niespodzianki :baffled: niestety nie na siły mojego chłopa albowiem zatkało się gdzieś poza domem na ścianie budynku więc czekać trzeba aż przyjdzie konserwator /podobno o 18.00/ i zerknie na to wszystko.
Z rzeczy innych - butów dla Wandy nie ma. Są i owszem nawet w jej rozmiarze ale otwierane do połowy podbicia i nie ma szans wepchnąc tam tłustą stópkę biedrony. Trzeba szukać dalej :baffled: w poniedziałek chyba właduję się w autobus i pojadę do typowo dziecięcego sklepu, bo koło nas nic nie dostanę. Oblecielismy dzisiaj wszystkie możliwe obuwnicze w centrum.
O tyle sympatycznie dzisiaj, że pochodziliśmy razem i Robert pomógł mi w zakupach do domu. Nie musiałam taszczyć sama wózka i było mi z tym bardzo fajnie :-) a jutro niedziela pewnie też fajna i może już bez przygód :)))
 
reklama
anka w jakich sklepach szukaliscie? ja tylko Clarks znam jesli chodzi o buty tutaj. O i jeszcze w Next czasami kupujemy a w Zarze jestem zakochana w butach dla dziewczynek!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry