Melduję się po świątecznym obżarstwie - najpierw śniadanie u dziadków, potem obiad u rodziców Pawła, a na koniec powrót do domu w wielkiej śnieżycy...

Jakiś Armagedon mamy za oknem, psy ledwo widać w śniegu, chodniki nieodśnieżone, pięknie jest

wracaliśmy 30km na godzinę, myślałam, że Pawła utłukę - on nie mógł prowadzić, bo oczywiście wypili z bratem i szwagierkiem połóweczkę, ale wymadrzął się przez całą drogę na temat mojej techniki jazdy (a obiektywnie stwierdzam, że jestem bardzo dobrym kierowcą i prawo jazdy mam dłużej niż on

).
kłaczek - trzymam kciuki, żeby to były tylko zęby
Ollena - zdjęcia przepiękne :-) lubię czarno białe fotki
Florentynka - jak święta z teściową?

żyjesz? teściowa żyje?
axarai - Ada już sama siedzi? :-) bez podparcia? szybka dziewuszka! i śliczna

braciszek też
majuska - ja od tych świąt nie oczekuję niczego poza pobyciem więcej w domu z chłopakami. Serio. Jestem zupełnie nie świąteczna, nawet koszyczka na święconkę nie mieliśmy. Dziś spędziliśmy miły, ale nieco męczący dzień z rodziną, ale tak naprawdę - każdą sobotę czy niedzielę moglibyśmy tak spędzić. Może za parę lat jak Kacper będzie starszy rytuały świąteczne nabiorą dla nas jakiegoś znaczenia - póki co, nie mają żadnego. I właśnie ... rytuały, bo te święta nie są dla mnie niczym więcej...

Ale skoro lecimy ze świątecznymi zdjęciami to my też się pokażemy
Zobacz załącznik 549027