Cześć o 5 rano

Marsa mego na czułości zebrało i mnie obudził, nie narzekam... miła pobudka

)) tyle że on chrapie dalej a ja już z kawą siedzę wyspana i zadowolona z życia

Piszecie o kaszkach i Wam zazdroszczę bowiem Wanda na widok kaszki otwiera dzioba po czym artystycznie wypluwa całą zawartość buziaka na dekolt. Od urodzenia kaszek nie cierpi i nie ma opcji zapchania brzucha takim jedzeniem. Jest miłośnikiem mięsa, szyneczki, jajek i warzyw wszelkiego rodzaju zarówno w formie śniadania na kanapce czy obiadku. Zupy lubi gęste, rozgniatam jej jarzyny widelcem z odrobina mięsa do tego i wcina aż się uszy trzęsą a na drugie danie ziemniaczki podlane sosem z mięsem jakimś. Obojętnie co byleby było konkretnie. Ponadto jest fanką ryb smazonych i gotowanych i wtedy posiłek znika błyskawicznie. Na kolację jest drugi obiad

czyli zawsze jej odkładam coś z naszych garnków i podgrzewam. Zresztą od dawna nie gotuję dla niej osobno, jeżeli uważam że akurat obiad nie jest dla niej to dostaje słoiczek - nie podaję jej bigosu, żurku, smażonej kiełbasy. Golonkę z tatusiem wsuwała aż miło

)) u mnie przykleja się do ziemniaczków z sosem a ponadto zasmakowała w surówce z rzepy /tej angielskiej/ i kapuście kiszonej z cukrem.
Wanda ma skazę białkową i ograniczam podawanie mleka krowiego, serków i jogurtów. Bardzo je lubi, ale nadmiar powoduje suchą czerwoną skórę na buzi. Jeżeli zje dwa razy w tygodniu coś krowiego nie ma problemu, podawane codziennie wywołują alergię. Samo mleko jako mleko odpada w przedbiegach i długo jeszcze będę bazować na mm. Tutaj jest mm cow&gate i to jej najlepiej leży, jest dość tłuste i sycące dlatego poprawiła mi się ze spaniem. Czasami kupowałam jej inne marki i wtedy budziła się co chwilę. Zresztą zjada tak jak
Zoyka pisze: 250 + 180 i czasami doje rano 60 ml. Dawkę dobową ma zaspokojoną w nocy, w ciągu dnia mleka nie ruszy. Deserkami są owoce albo jakieś ciasteczko biszkoptowe.
Majuśka u mnie sprawa śmietnika wygląda tak, że odsuwam ją od szafki wynoszę do pokoju a ona bez słowa się poddaje by po minucie w pełnym pędzie lecieć do kuchni i znowu grzebać. Nie ma buntu i krzyku, dziecię jest uparte i walka trwa już tydzień. Zastawiam śmietnik wózkiem z zablokowanymi kołami, ale jakże wygodnie wtedy myje mi się naczynia ni muszę mówić

W życiu nie widziałam tak upartego dziecka, jak sobie coś upatrzy to nie poddaje się godzinami i probuje psocić.
Axa przyczepności oponek na autostradach, odezwij się jak dojedzecie.
Andzike całkiem nieźle sobie poczynają dzieciaczki i super zdjęcie, będzie pamiątka
