irka252
Czerwcowa mama 2009
U mnie dzis tez sloneczko od ranai nawet tak nie wieje.
Aniu moja Phoebe spedza na ogrodzie 3/4 dnia, najlepsza zabawa to woda w wiaderku, pedzel w rece i maluje plot, trampoline, itp. A jak jest za plotem jej rowiesniczka to wogole nie chce wracac nawet na jedzenie. Jej nawet deszcz nie przeszkadza w siedzeniu na dworze.
Kinga tak sie naogladalam tych twoich fuksji ze powznie sie zastanawiam nad zakupieniem paru do naszego ogrodka.
Majuska ja tez wyznaje zasade ze jak mi sie nie chce to nie robie, ale domownicy ze starym na czele zaraz mnie atakuja ze siedze z dupa w domu a nic mi sie nie chce.
Mam nadzieje ze z Packa juz lepiej.
Andzike moja mloda ma taka zebre jak Karol Kingi i ja uwielbia, teraz juz mniej bo jest juz troche za duza, ale nadal na nia siada , no i tak jak pisza dziewczyny klocki to hit.
Flo zrobilam wczoraj tej mojej malej paskudzie lody z Twojego przepisu (te z banana), zjadlam sama bo ona po 1 lyzeczce powiedziala ze sa blee i wiecej nie ruszyla
.
Aniu moja Phoebe spedza na ogrodzie 3/4 dnia, najlepsza zabawa to woda w wiaderku, pedzel w rece i maluje plot, trampoline, itp. A jak jest za plotem jej rowiesniczka to wogole nie chce wracac nawet na jedzenie. Jej nawet deszcz nie przeszkadza w siedzeniu na dworze.
Kinga tak sie naogladalam tych twoich fuksji ze powznie sie zastanawiam nad zakupieniem paru do naszego ogrodka.
Majuska ja tez wyznaje zasade ze jak mi sie nie chce to nie robie, ale domownicy ze starym na czele zaraz mnie atakuja ze siedze z dupa w domu a nic mi sie nie chce.
Mam nadzieje ze z Packa juz lepiej.
Andzike moja mloda ma taka zebre jak Karol Kingi i ja uwielbia, teraz juz mniej bo jest juz troche za duza, ale nadal na nia siada , no i tak jak pisza dziewczyny klocki to hit.
Flo zrobilam wczoraj tej mojej malej paskudzie lody z Twojego przepisu (te z banana), zjadlam sama bo ona po 1 lyzeczce powiedziala ze sa blee i wiecej nie ruszyla
.
Zresztą w przychodni było dziś wyjątkowo dużo dzieciaków. Z reguły po pierwszej fali nie ma nikogo a dziś byliśmy przed 9 i była jeszcze trójka dzieci do lekarza. Na szczęście nie ma temperatury, biega i szaleje a my czekamy czy na tym się skończy.
ale juz przeszła mi zlość, bo nie mam siły



byłam w robocie do 11:30, wróciłam i M. pojechał do swojej. Na nieszczęście się przeprowadzają do innego biurowca i nie da rady zostać w domu (tzn. wziąć roboty do domu). Pani Ala wyjechała :-( Teść oczywiście MUSI jechać na ryby (wszak był w niedzielę i kilka dni przerwy spowoduje śmierć) ... więc jutro dziecko w lodówce wyląduje ... w szafie albo będzie robiło za nietoperza na strychu.