reklama

Ciąża po 40

reklama
Misia zdrowka dla Kubusia.

Kinga ciesz sie ze Karol chodzi sam, moja jest leniwa i zawsze po paru metrach musze ja brac na rece.

Pgoda dzis wzgledna, mozna bylo poszalec na dworze.
Dziewczyny gdzie ten watek kulinarny?
 
Irka, to chodzenie Karola kosztowalo nas kilka "rozdzierajacych" scen, z "niemaniem nog", z padaniem na kolana na chodniku, na czworaki, z rykiem i lzami zdolnymi zmiekczyc kamien. Karol tez sie lubi nosic. Nauczylam go, ze na raczki to tylko jak przechodzimy przez ulice, a poza tym to albo wozek, albo pieszo. Poza tym wydaje mi sie ze spacer w wozku mija sie z celem, jesli chce dziecko zmeczyc, a mnie o to chodzi bo ostatnio mamy problem ze spaniem w dzien.
 
I jeszcze to :-)
1002934_513793618676028_1964567938_n.png
 
Wczesniej mnie wykonczy. :-D Ostatnio do petelki po wsi dolozylam mu wypadzik do Althorpe i z powrotem - bite 4km spaceru - nie bylo problemu. Dzis zrobil lacznie ok. 6km. I dalej jest pelen energii.
 
Kłaczku niezły jest, pare kilometrów:szok:..wygląda na to, że psa sobie musicie jeszcze sprawić:-D

Misia skąd te oskrzela, to co się Kubuli kociło, to się właśnie to wykociło??? Nasza niby juz ok, ale wczoraj pojawiła się jakas nowa wysypka, drobne czerwone krostki, mam wrażenie , że to jakies alergiczne, ale zgaduj-zgadula na co:no:

Jesteśmy dziś ze starym wykończeni, Packa miała taki dzisiaj humorek, że po prostu kosmos, darła sie non stop , o wszystko, bunt dwulatka, czy co???:szok:
Wczoraj z kolei u nas w gminie:-D, była wystawa zwierząt hodowlanych i takie tam różne rolnicze "gadżety" do tego, pojechaliśmy, był zachwyt nad krówkami , królikami i kurami różnych ras ( sama sie zachwycałam ) no i mi się alpaki podobały, na koniec dziecko się orobiło po pachy i trzeba było gnac do domu na sygnale:confused2:
Flo u mnie na prowincji jest tylko jedna Alma na drugim końcu Rzeszowa, nie jeżdżę:sorry:

Andzike jak tam po imprezach ????

Mój stary był wczoraj z Paćką u naszych długoletnich znajomych i jakos tak wyszło w rozmowie, że Paćka jeszcze nie chrzczona, a koleżanka mówi : to on ajest teraz bardziej narażona...a mój stary zdziwiony : spoko, wiem, że zyjemy w kraju gdzie nieochrzczone dzieci sie traktuje inaczej, ochrzcimy...a ona: nie o to chodzi, narażona na ataki demonów i opętanie :szok::szok::szok::szok:
Kuźwa jestem do dziś w szoku:szok::no::-)...ale cholera wie, może ją dzisiaj już dopadły demony, taka niedobra to była chyba podczas kryzysu ósmego miesiąca:-D
 
Melduję się wieczornie z informacją, że my już po chrzcie - przetrwaliśmy, uff:-D
Na GZ wrzucę jutro więcej rodzinnych fotek, póki co nasz masz aniołek :tak:

Zobacz załącznik 569083Zobacz załącznik 569084Zobacz załącznik 569085

W Kościele z początku siedział spokojnie, po 15minutach zaczął się awanturować:zawstydzona/y: i Paweł wyszedł z nim na zewnątrz... Przesiedział tam w zasadzie całą mszę, bo Kacper był śpiący, a w Kościele nie chciał spać - wrócili na sam koniec jak Kacpra udało się uśpić, w związku z czym ceremonię chrztu Kacper przespał na rękach u taty :-D

Majuska - dobra ta Twoja znajoma, może faktycznie Paćkę coś opętało :-D
misia - doczytałam o Kubuli:-( duuużo zdrówka!

Padam na twarz, ostatnich kilka dni to jakieś szaleństwo, mam nadzieję, że od jutra będzie trochę spokoju :-D
 
Ostatnia edycja:
Andzike Kacper wyglada bosko.

Majuska
pewnie zaraz dostane opr ,ale to chyba ta Twoja znajoma jest jakas opetana.:rofl2:

Kinga moja juz prawie zrezygnowala z popoludniowej drzemiki, teraz spi w dzien 1-2 razy w tyg.
 
reklama
Majuska - :eek: o rany! Ta kobita tak serio, czy to taki żart był? Czasem mi trudno uwierzyć, że ludzie potrafią takie brednie wygadywać.
Kłaczku - niezły zawodnik z Karola. A Ty z tym szyjskiem bolącym tak z nim latasz? Majuska ma rację, psa koniecznie, skoro i tak nabijacie kilometry dzień w dzień.
Andzike - Kacper wygląda uwodzicielsko, po prostu!

Maks właśnie padł 5 minut temu. Byliśmy z wizytą u kuzynki, Maksio zjadł taką ilość barszczu że nie mogłam uwierzyć że gdzieś to zmieścił. Potem biegał w kółko przez dobre pół godziny i świetnie się przy tym bawił. Usnął w samochodzie, w drodze do domu. Spał jak kamień. Wniosłam do domu, na górę, do sypialni, zmieniłam pieluchę, rozebrałam, założyłam piżamę - cały czas spał. Odłożyłam do łóżeczka, a on się zerwał na równe nogi, pełen energii. Chciał kolację. Zjadł parę łyżek ryżu z mlekiem i rodzynkami. Umył zęby, a potem musiałam go przewinąć, bo pielucha była mokra. Położyłam do łóżeczka, czytaliśmy książeczkę i już prawie spał, aż tu nagle...kupa. I to taka, że trzeba go było zanieść do łazienki i wsadzić odwłok pod prysznic i przebrać w nową piżamkę. Po czym przez 40 minut bawił się w łóżeczku ( zachrypłam od czytania), wyrzucał kołdrę i poduszkę, wyrzucał zabawki i wyciągał łapę żeby wytarmosić mnie za włosy. W końcu padł. Ufff.

Edit: Irka - kulinarny jest na GZ ( czyli grupie zamkniętej), musisz Zoykę ponudzić, żeby Cię tam wciągnęła, bo chyba nikt prócz Zoyki nie może.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry