Florentyna
Fanka BB :)
cześć dziewczynki
Wpadam zameldować że żyję. Cały dzień nie miałam netu, zresztą i tak nie miałam czasu. Próbowałam odgruzować dom, wykopałam olbrzymi ale płytki dół, w celu splantowania terenu pod przydomową plażę dla dziecięcia, wykąpałam psa i oczywiście pracowałam na pełny etat jako matka i żona, włącznie z przeczytaniem na dobranoc 8 razy książeczki o pajączku, przeczytaniem 17 razy książeczki o zwierzętach na wsi ( z odpowiednimi odgłosami) i przeczytaniem dwa razy książeczki o bardzo głodnej gąsienicy... Dl równowagi teraz mąż mi czyta na głos nabytą dziś książkę o zaburzeniach osobowości.
Maks dziś tak szalał w kąpieli, że się przewrócił i poszedł pod wodę i nawet się nie przestraszył! Po wyłowieniu rechotał! Dzięki chodzeniu na basen ma odruch, że pod wodą się nie oddycha, na szczęście. Ale to wariat jest, siedział w tej wannie z Adamem i mimo ciągłego nadzoru udało mu się jakieś 70 razy odkręcić kran, zalać dokumentnie podłogę w łazience, utopić mydło a na koniec zdzielić tatusia w łeb grabiami ( przyniesionymi z piaskownicy).
Kłaczek - Karol ma minę władcy tego wszystkiego, aż po horyzont. Rewelacja.
Zoyka - Jula jak zwykle, cudności. A co do postaci z bajek - ja bym się wystraszyła, dzieci to jednak mają swoisty gust! Ale miejsce super, rzeczywiście.
Majuska - a te winogrona to świeże, czy takie sfermentowane? ;-)Mam nadzieję, że Paćce nic nie jest. Może to po prostu nadmiar szaleństw?
Wiecie co, przeraża mnie ten zlot - przecież te bachory nasze obrócą wszystko w perzynę. Majuska, może się da jakiś boks pożyczyć z przytuliska? Zamkniemy zwierzęta w klatce... a jak się nie dadzą to się zamkniemy, ze skrzynką browara i wyjdziemy jak już będzie po końcu świata.
Misia - a czemu w kapciach? Ja do dziś pamiętam wieczne suszenie głowy " załóż kapcie" i jakoś do dziś nie zrozumiałam na jaką cholerę...
Edit:
Andzike, ja też mam już własny groszek hahaha!!!! Ej, czyżbyś odcycowywała dziecko ( to względem alkoholizowania się)? Mały człowieczek na grządce świetny!
Wpadam zameldować że żyję. Cały dzień nie miałam netu, zresztą i tak nie miałam czasu. Próbowałam odgruzować dom, wykopałam olbrzymi ale płytki dół, w celu splantowania terenu pod przydomową plażę dla dziecięcia, wykąpałam psa i oczywiście pracowałam na pełny etat jako matka i żona, włącznie z przeczytaniem na dobranoc 8 razy książeczki o pajączku, przeczytaniem 17 razy książeczki o zwierzętach na wsi ( z odpowiednimi odgłosami) i przeczytaniem dwa razy książeczki o bardzo głodnej gąsienicy... Dl równowagi teraz mąż mi czyta na głos nabytą dziś książkę o zaburzeniach osobowości.
Maks dziś tak szalał w kąpieli, że się przewrócił i poszedł pod wodę i nawet się nie przestraszył! Po wyłowieniu rechotał! Dzięki chodzeniu na basen ma odruch, że pod wodą się nie oddycha, na szczęście. Ale to wariat jest, siedział w tej wannie z Adamem i mimo ciągłego nadzoru udało mu się jakieś 70 razy odkręcić kran, zalać dokumentnie podłogę w łazience, utopić mydło a na koniec zdzielić tatusia w łeb grabiami ( przyniesionymi z piaskownicy).
Kłaczek - Karol ma minę władcy tego wszystkiego, aż po horyzont. Rewelacja.
Zoyka - Jula jak zwykle, cudności. A co do postaci z bajek - ja bym się wystraszyła, dzieci to jednak mają swoisty gust! Ale miejsce super, rzeczywiście.
Majuska - a te winogrona to świeże, czy takie sfermentowane? ;-)Mam nadzieję, że Paćce nic nie jest. Może to po prostu nadmiar szaleństw?
Wiecie co, przeraża mnie ten zlot - przecież te bachory nasze obrócą wszystko w perzynę. Majuska, może się da jakiś boks pożyczyć z przytuliska? Zamkniemy zwierzęta w klatce... a jak się nie dadzą to się zamkniemy, ze skrzynką browara i wyjdziemy jak już będzie po końcu świata.
Misia - a czemu w kapciach? Ja do dziś pamiętam wieczne suszenie głowy " załóż kapcie" i jakoś do dziś nie zrozumiałam na jaką cholerę...
Edit:
Andzike, ja też mam już własny groszek hahaha!!!! Ej, czyżbyś odcycowywała dziecko ( to względem alkoholizowania się)? Mały człowieczek na grządce świetny!
Ostatnia edycja:
niestety ale przypomniało mi się że nie przepadam za owym. Ani bób ani groszek mnie nie rajcują.
chociaż w sobotę mam zamiar lekko się poalkoholizać po uśpieniu dziecka :-) 

) , ale dzieciaki sie wybawily w piasku. W niedziele car bot (od 7 rano 4h chodzenia:-)), pozniej leniuchowanie w ogrodzie, Phoebe szalala w baseniku, a pozniej u sasiadow na dmuchanym zamku.