Mia zasuwa jak widze na dwoch i to sprawnie!
Z Anka, kiedy kilka dni temu mialam kontakt, bylo ok. W kazdym badz razie nie pisala nic niepokojacego.
Co do "dziecko nie wie co to jest", to ja sie nie zgodze. Karol kazde zapakowane zarelko pcha w dziob - lizak, baton, tabliczka czekolady, ciastka - chyba kwestia wechu bo nie jest to branie tak jak wpycha podniesionego na ulicy kamyka, tylko zdecydowany zamiar konsumpcji. Ciekawe, ze lodow nie pcha w dziob - nie lubi i jakby wiedzial o co biega.
Mamy dzis chyba maly przelom. Do tej pory wysadzanie na nocnik wiazalo sie z natychmiastowym dzihadem, siedzial kilka sekund w najlepszym wypadku. Dzis wysadzilam po poludniowej drzemce, oczywiscie zaczal plakac, ale tulilam, tlumaczylam zeby chwile wytrzymal, az uslyszalam ze sika. Potem juz pomoglam wstac i oczywiscie aplauz - bicie brawa, jakie madre dziecko itp. szykany, byle wiedzial ze udal mu sie wyczyn na miare odkrycia lekarstwa na HIV. Po dwoch godzinach posadzilam znowu, choc mial mokrego pampka - nie plakal, popukal w nocnik pod dupskiem, posiedzial ze 2 minuty i wstal bez efektu. Ale nie wyl. No i chyba zrozumial, ze nocnik nie jest narzedziem mordu, tylko chodzi o siku. Po czym zesral sie do basenu... A co!