Jestem
Kłaczku - gratuluję, dołączam do trzymających kciuki !
Wiecie co, no paskudna sytuacja z tą Marzeną...ja tam do grona wydymanych nie należę, ale wszak nie o to chodzi. Nawet się ostatnio zastanawiałam, czemu się już nie pojawia i czy wszystko u niej w porządku.
Ja osobiście jestem zdania, że jak człowiek coś zrobił z dobroci serca to i tak w jakimś sensie jest do przodu. Że lepiej być - mimo wszystko - naiwniakiem co dał się nabrać po raz kolejny, niż oszustem i wyłudzaczem.
Teściowa była i się zbyła, zgodnie z moimi przewidywaniami roztkliwiała się nad Maksiowym loczkiem na karku ( a nie zdążyłam mu tego przylizać przed jej przyjściem - loczek jest idiotyczny, jak witka od plemnika) .
A poza tym skończyliśmy Maksiarnię i jestem bardzo zadowolona z efektu, a co ważniejsze Maksio też. Jak zobaczył dekorację, to piszczał z zachwytu.
Zrzucę zaraz zdjęcia to się Wam pochwalę.
I doczytam co kto napisał, bo tak tylko jednym okiem dziś śledziłam wątek, nie do końca na bieżąco jestem.
Edit: nawet gdyby mi zapłacili cenę tych relaksów to bym takiego paskudztwa nie założyła. Bleeee!!!! Za dobrze je pamiętam. Jeszcze juniorek brakuje...