katrina115
Potrójna Mama
Kłaczusiu - GRATKI!!! GRATKI!!!! i jeszcze raz GRATKI!!!! Ponieważ dziś nie miałam w cześniej dostępu do lapka, a w tel. nie ma suwaczków, więc nie widziałam wcześniej. I nie myśl o tym - będzie dobrze!!!
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.



Przyszli znajomi na kawe a ta mala wredota nie schodzila z kolan Moniki, czarowala usmiechami i pozwolila sobie uczesac i zwiazac 5 kiteczek na wlosach siedzac bez ruchu jak zaczarowana
u mnie dwie wychodza po napominaniach zeby glowa nie krecila. Monika miala okupowane kolana przez dwie godziny, byla karmiona bezikami a na dodatek Wanda robila "akuku" zaslaniajac oczka, gdy ja sie z nia tak bawie patrzy na mnie jak na kretyna i odchodzi w radosnym galopie do swoich zabawek. Normalnie ja sprzedam, wyrodne dziecko 
tort z żabą rządzi!
i też nie widzę żadnego pato na tych zdjęciach, ot bobaski w namiociku 

owszem, pamiętam traumę z dzieciństwa i konieczność noszenia ich, ale ze dwa lata temu kupiłam sobie na zimę takie "relaksopodobne" i służyły przez dwie zimy zanim się rozpadły (kosztowały jakieś 99zł, więc miały prawo
). Może nie wyglądały super elegancko, ale na zimowe spacery z psami były idealne - do biura też w nich przychodziłam i zmieniałam na jedną z dziesięciu par butów na obcasach skitranych w szafce
jeszcze mnie tu nie było jak ona się aktywnie udzielała, widziałam parę jej postów i szkoda mi jej było, że tyle nieszczęść jej spada na głowę... ale po dogomanii i akcjach, które tam się działy (majuska tu parę przytoczyła) chyba nic mnie nie zaskoczy
Przykra sprawa 
Kacper ma teraz dla odmiany etap mama i mama
przez wyjazd P. wybił się z wieczornego rytuału usypiania i P.nie jest w stanie go uśpić, wczoraj walczył z 40min, Kacper wił się jak piskorz, płakał i wychodził z łóżeczka. W końcu zostałam wezwana na ratunek - Kacper wdrapał się na mnie i zasnął do minucie. Dziś z kolei nie chciał iść do mojej mamy, cały czas wyciągał do mnie ręce i chciał iść ze mną
ehhh....
usłyszał - "proszę do mnie nie dzwonić, zadzwonię jak samochód będzie zrobiony" - czyli mniej więcej kiedy? "jak będzie zrobiony"
czy tylko ja mam takie szczęście i zawsze trafiam na mechaników święte krowy? 