reklama

Ciąża po 40

Kłaczku podziwiam:tak:rzeczywiście Zoyka dobrze myśli z tą sprzedażą, czy miałabyś możliwość zorganizowania sobie takiego małego przydomowego sklepiku-oranżerii, ale to by bylo fajne, strasznie lubię takie biznesiki "z duszą" , no i jakaś netowa sprzedaż, funpage na FB, rady, porady, złote myśli:-D:tak: co to ten czujnik teściowej?

Zoyka, w sumie to miałam inną wizję tego tortu, robił nam kolega cukiernik , ma zakład nieopodal, kiedyś zrobił mi dla stergo na urodziny tort w kształcie cycków z takiej masy, był superowy, myślałam, że będzie bardziej kreatywny i zrobi całość w kształcie żaby, no ale to mój stary zamawiał, więc zapewne wydal "mgliste" dyrektywy, więc żaba była gotowcem;-)Stary tez odbierał i o mały włos do awantury nie doszło, bo se kolega-cukiernik zażartowal, że napis "Rozalka-2 lata" mu strasznie krzywo wyszedł, mój stary się na to nabrał i mocno wciągnął powietrze:-D koniec końców Paćka była zachwycona, zeżarła jeszcze przed pokrojeniem wszystkie literki, a w smaku tort był pyszny, orzechowy, z lekkim kremem, przełożony czarną porzeczką, smakował wszystkim bardzo, praktycznie zniknął w pół godziny:-D Kolega Oskar to synek naszych długoletnich przyjaciół, oni mają trójeczkę, starszą Sylwię i najmłodsza Patrycję też - takiego małego diabełka, akurat się do nas szykowali w odwiedziny na długi weekend, więc dobrze się złożyło, bo było przy torcie bardzo zabawowo:-D Z oskarem Packa sie super bawi, bo on jest taki zdecydowany i dobrze zarządza zasobami ludzkimi:-D Wydaje polecenia: Patrycja słuchaj mnie! Ja na rower , ty na to autko i mnie ścigasz, OK? Patrycja zapatrzona w niego odpowiada OK i zabawa wre:-D:-D

Ollena ja w sumie nie mam nic do twojej znajomej..to jest coś takiego jak pierwsze wrażenie na rozmowie kwalifikacyjnej :) wiesz o co chodzi...jak sie Wam dobrze ją czyta to spoko :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hełoł :-)
Andzike w poprzednim autku mój m. non stop coś nasłuchiwała i non stop jeździł do mechanika. Kiedyś mi mówi: że coś z kufra dochodzi i pewno coś a lewym nadkolu mu skrzypi, trzeszczy itd. ... powiedziałam mu żeby zrobił porządek w bagażniku się obraził. Pojechał do mechanika - mechanik odpalił, zrobił rundę honorową po osiedlu i orzekł, że mu we łbie trzeszczy i odmówił przyjęcia autka. M. zrobił porządek z w autku i cudownie autko wyzdrowiało :-D
mieliśmy fajnie bo fajnego, sensownego mechanika po drugiej stronie ulicy - my się wyprowadziliśmy i on też :baffled:
 
Andzike nie tylko TY. Nie pamiętasz co my przechodziliśmy z mechanikami bo Cię tu jeszcze nie było na BB.

jak kupiłam swój pierwszy "wóź" jeździłam z nim do jednego mechanika z polecenia . Byłam zadowolona. Ale fakt. Clio sie nie psuło. Wymieniałam tylko rozrząd po kupieniu, potem klocki , linkę jakąś i wydech.

Potem kupiłam Peugeota. Ów Peugeot ma opcję "trybu sportowego" Wtedy mój kolega nie doczytał instrukcji i przestawił na tryb sportowy podczas szybkiej jazdy a to sie robi tylko na postoju. Rozwalił mi skrzynię prawdopodobnie. Potem juz był Jarek. Auto szarpało i stawało. J postanowił się tym zając. Trafił do super wypasionego warsztatu. Był zachwycony nowoczesnym sprzętem, mechanikami, komputerami diagnostycznymi. Wydaliśmy ok 3 tys. Po miesiącu problem wrócił. J trafił do innego speca. Wydaliśmy 1000 .Potem rozleciał się wydech (rura). Pojechał J do mojego starego mechanika. Po 3 mies problem wrócił i przy okazji 3 mechanika okazało sie ze ten mój wieloletni zaufany przyspwał nowa końcówkę do wydechu (aby z zewnątrz wyglądało na nowe) a pospawał stare. A ja kazałam wymienić wszystko na nowe i płaciłam jak za nowe. I przy okazji wyszło, ze niby wymieniona jakaś tam pompa była nie wymienna bo nawet śruby były nieruszone. Walił w to lewarkiem podobno, cos tam się poruszyło i się przepchało.

W końcu Jarek trafił do takiego Kuby. Kuba znalazł problem z szarpaniem, Usunął. Ponaprawiał. I jest OK. Okazało się zupełnie coś innego niz znajdowali tam specjaliści. Moj J już nawet sam zaczął czytać fora o Peugeotach żeby wiedzieć wszystko.

Z mechanikami to jest tak jak z informatykami. Jarek jechał do Konina do szpitala bo mieli problem z kompami. Było trzech najpierw informatyków i stwierdzili, ze nie da się naprawić komputera bo brakuje portów.

J stwierdził, ze brakuje portów ale zaraz je dołozy. Rozkrecił, dołozył porty do płyty głownej, skrecil, poustawial i chodzi. Facet pyta sie go "Panie to dlaczego tamci tego nei zrobili ? A J mówi : zapytaj Pan ich" Informatycy...

Tak to jest jak się idzie do roboty a praca nie jest tym co się lubi. Wtedy człowiek się ta pracą nie interesuje, nie rozwija, nie dokształca tylko robi tyle co się nauczył w szkole albo na kursie bez swojej inicjatywy.
 
Ja jak zobaczyłam kłaczkowe "dzidziole"kwiatowe na FB od razu pomyślałam ,że chyba na sprzedaż takie ilości i kłaczek to chyba kocha.:-)No wpłata przyszła bank ma rate pobierać 12-tego więc mam nadzieje ,że tego 12-tego liczy się do końca dnia ,bo np stałe zlecenia to chyba już o północy bank realizuje bo za śmieci dali odmowę wykonania i musiałam ręcznie wysłać:eek:
 
Ollena wypłata przyszła o czasie ,a ja po prostu porobiłam opłaty.M pracuje dodatkowo na umowę -zlecenie (inaczej byśmy nie dali rady przeżyć ,a i tak nam ledwo starcza)i z tej umowy zawsze przychodziły wcześniej pieniądze ,a teraz się spóźnili mam nadzieję,że bank do jutra potrąci ratę i nie będzie problemów.Ollena jak cena mi się wózka podoba to jakoś w jego odporność nie bardzo wierze .Trzeba by go zobaczyć na żywo .Bo kupić i za chwilę wyrzucać bo plastik się połamie .A cena za niska jak na dobrej jakości zabawkę:-(niestety choć faktycznie fajny jest
 
Azula moja znajoma go macala a drugiej kolezanki siostrzenica ma. Jest swietny i nie do zdarcia podobno, juz 2 lata im sluzy o kazdej porze roku.

Zoyka ale macie mieszkanie (nam zima bedzie sluzyl w domu) a latem na podworko i spacery, przeciez wiesz, ze Julka juz niedlugo bedzie chciala sama wszedzie chodzic, wozek duzy przestaniesz brac wiec wozek Wam sie przyda predzej czy pozniej, teraz bedzie po domu lalki wozila :)
 
reklama
Majuska, przydomowy sklepik nie bardzo ma racje bytu na totalnej wsi, choc pomysl jest zajefajny. Raczej net.
Azula, nawet nie. Poczatkowo kombinowalam po prostu kolekcje w domu, a roznorodnosc odmian cokolwiek mi ja rozdela. Potem okazalo sie, ze niektore odmiany mi sie dubluja - a to w pakieciku byly 2-3 zaszczepki, a to odpadl mi "kilometrowy" bat od h. australis i okazalo sie ze z niego beda przynajmniej 2 rosliny... Dubli nie ma sensu trzymac, bo miejsce zajmuja. Czesc chce dac dziewczynie, ktora w ogole zarazila mnie hojami, bo wiem ze ma tylko kilka odmian i bedzie chetna na powiekszenie kolekcji, a reszte.... najprosciej opchnac. I tu narodzil sie pomysl sprzedawania nadwyzek, rozmnazania roslin w warunkach domowych.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry