Misiu - toż to nie pełnia...
Katrina....


Misiu ja Cię jednak rozumiem, od wczorajszego powrotu z pracy równiez chciało mi się wyć, nie potrafie wytłumaczyć mojego "nieszczęścia" :-(
Byliśmy wczoraj znowu u znajomych na urodzinach przyjaciółki i znowu zostałam kierowcą, czyt. frajerką roku

podczas powrotu do domu, stary bąknął, że powinnam już przy 70km/h zmieniać na piątkę, ale mój wzrok spowodował iż dojechaliśmy do domu zdrowo i cało

Packa poszła spac po 23, a wstała o 6.15



potłukła się chwile w naszym łóżku a potem dedi ją wziął na dół , a ja w tym swoim nieszczęściu i ochocie wycia pospałam do 9...nie wiem czy mi to pomogło, chyba nadal chce mi się wyć...tzn. nie chce mi się nic, no chyba, że jakiś leniwy numerek, ale to jak bachor pójdzie spać
Ollena ten zestawik do wymazu to taki wacik na patyczku, pomemlasz nim po tych łapach, tak między palcami, porządnie i wsadzisz do próboweczki.
Zoyka, no ja się muszę z Ollena zgodzić co do tego zasypiania Julki, daliście jej pełen luz w ybieraniu sobie gdzie i kiedy może spać i dlatego jest taki zawsze sajgon z tym, u nas koło południa nie ma przeproś tylko bachor jest zanoszony do swojego pokoju, gdzie jest zaciemnienie i ma spać, i nic mnie to nie obchodzi, że nie chce, chwile pokwęka i zasypia, i wieczorem jest to samo, do swojego pokoju, ciemnica ( tylko poświata z przedpokoju jest ) i ma spać, i tez chodzimy wtedy na paluszkach. Wczoraj spała w dzień od 12.30 do 16. Ale zwykle około 15 idzie sie ją wybudzać, bo wtedy wieczorem za długie balety byłyby, wczoraj z racji imprezy miała dyspenzę
dobra, to idę kontynuować wycie
