Ollena, ja nie rozumiem stwierdzenia, ze gdyby sie dziecko bawilo na placy zabaw z Blue Carter... To co? Blue Carter jest jakim wybitnym dzieckiem? Jakims specjalnym?? A czymze sie ona zasluzyla, ze nalezy ja podziwiac? Sorry, ale jest po prostu mala celebrytka znana z tego, ze jej rodzice sa znani. Kurde, co tu do wspominania na cale zycie? Czy dziecko znanych ludzi nie sra w pamepry jak moje, nie zabkuje wyjac po nocach, nie gaworzy, nie poznaje swiata jak kazde inne? Moze tylko ma troche inne perspektywy tego poznawania. Dla mnie wazne jest z kim sie bawi moje dziecko - jakie nawiazuje relacje, jak uczy sie komunikowac z innymi dziecmi, jak uczy sie, ze np. na Kubusia z porazeniem dwukonczynowym nie mozna wpadac jak na Alana, bo Kubus slabo sie na nogach trzyma. I Kubus uczy mojego syna znacznie wiecej, niz mogly by go nauczyc 3 "zlote dzieciaki" do kupy. Kubus jest dla mnie bardzo waznym kolega Karola, jest naprawde wyjatkowy. Obracalam sie troche wsrod "gwiazd". Tych polskich. Chwilami bywalo niesmacznie. Typu gwiazda bedaca jurorem na DZIECIECYM festiwalu, podczas rozdania nagrod i koncertu finalowego naje...a jak messerschmit, odbierajaca konferansjerce mikrofon z belkotem ze on bedzie zapowiadal, a potem calujaca w usta laureatke z najstarszej kategorii wiekowej (chwyt "za uszy" i slina, na oczach zgromadzonych uczestnikow od lat 5) i slowami "to do zobaczenia pozniej"? No, sooorryyy... Podziwiasz ludzi ze sceny... Za co? Co o nich wiesz? Wiesz jakimi sa ludzmi, czy podziwiasz to, co chca Ci pokazac? Jesli podziwiasz ich, znajac tylko skorupke, to - wybacz - plytkie.