Hej, wpadam na chwilę, póki mam net ( pada deszcz, więc nawala) .
Rano wstałam, było pięknie, więc zarządziłam, że jedziemy do ZOO. To właśnie lubię w swojej pracy - mogę wyjść kiedy chcę. Oczywiście teraz siedzę i coś paćkam ( sorry, Majusko) i tego właśnie nie lubię w swojej pracy - że muszę pracować.
W ZOO było cudownie, spokojnie i pusto. Maksio przytulał kucyka w mini zoo, głaskał go po nosie a mi psiakrew aparat odmówił współpracy. Ech.
A, Maks był ubrany w koszulkę z krótkim rękawem i na to miał bluzę bawełnianą, rozpinaną. Spotkaliśmy dziewczynkę w rajtach pod spodniami, grubej, zimowej kurtce z futerkiem wokół kaptura oraz wełnianej czapce z takimi klapkami na uszy, wiązanej pod brodą... niektórzy rodzice nie mają sumienia.
Ollena - Ty nie strasz śniegiem, wystarczy że święta = wizyta teściowej.
Zoyka - to co, trzeba kciuki trzymać za pozytywny wynik rozmowy?