Cześć laseczki

Ja dopiero teraz przy kawce siedzę, małą zajmowałam się od 8 do 10 bez przerwy, a potem z przerwami

śniadanie o 11

kilka telefonów i już jest teraz...
Łoj... coś nie mogę się wdrożyć. Jakieś pranie muszę zrobić i nogi dać do góry w celu zmniejszenia opuchlizny.
Wiecie, ja nawet nie tyle jestem niewyspana co niezorganizowana, nie mogę zrobić tego co bym chciała.
Dość użalania, trzeba się wziąć do roboty.
Aleście się dzisiaj rozpisały - toż to środek nocy
Kłaczku, gdyby pięciolatka spała, to Ty też byś przy niej pospała atak to kiszka...
A'propos zdjęć brzuszkowych to ja dzisiaj swój spokojnie mogłabym pokazać z podpisem - 20 tydzień

Mam nadzieję, że niedługo choć trochę się zmniejszy.
Misiu, gratuluję wyników, mam nadzieję, że u mnie też się cofnie ale uważać i tak trzeba niestety.
Gosiu, czyli szwagierka niedługo po mnie urodziła, który to był tydzień? Bo u mnie równo koniec 41. Na marginesie - suwaczek muszę zmienić.
Alex, nocka dobrze nawet, za to ranek upłynął pod znakiem Karolinki
Aniu ja w zasadzie już wyprostowana jestem, wczoraj mi się tak znacząco poprawiło, tylko jak szwy zdjęli to troszkę mocniej boli ale to już pikuś. A tydzień w szpitalu chyba bym nie wytrzymała...
Majuska, błagam... firanki wyprać, okna umyć, co Ty dziewczyno mówisz... Wypoczywaj, bo potem mało chwil wypoczynkowych będzie, sama wiesz
Alamiqa, będzie lepiej. Masaż niegłupia rzecz, na pewno się przyda. A Ty jesteś dzielna, dasz radę.
Marzenko, i ja uważam tak jak Kłaczek - trzeba mieć oko na tego chłopaka - bo w chwili największego szoku zaproponować dziewczynie, żeby ciążę usunęła to dla mnie niewyobrażalne.
Serdeczne buziaki i miłego dnia