reklama

Ciąża po 40

reklama
zakupy dla bobaska na razie odstawilam z ciuszkami Niuni do schowka, tym razem nie bede kupowac nic wczesniej (nie wierze w przesady, a jednak powstrzymam sie do ostatniej chwili) wozek zlece przyjaciolce w anglii w sumie juz wie czego szukalysmy ostatnie 2 miesiace przed... moje Slonce jest takie kochane, ze jak bedzie trzeba to kupi wszystko co ma na liscie ;-) bo bez niej zapomni i co dziwne jak na faceta nie zadaje pytan a po co to i czy na pewno potrzebne :-D

katalogi sa ale czas oczekiwania ten sam, ja co do wozka najpierw chcialam quinny speedy, ale potem moje dwa bystre chlopiska pokazaly mi, ze sie bujnie jak podniose tylne kolka no i odpadl faworyt ^^ potem myslalam juz tylko o czterokolowcu koniecznie z duzymi kolami i przednimi skretnymi.

nio to teraz juz mam dokladniejszy plan dzialania ;-)

p.s.
to jest mysl ^^
 
Tak w skrocie bo na morde lecem... Pojechalismy do szpitala ze skurczami co 5-7 minut, ok, godz. 7:00 pm rozwarcie na 6, o 9:23 urodzil sie Karol. W sumie blyskawicznie, tylko czekalam zeby pozwolili przec i poszedl ladnie na dwa razy, wiec udalo mi sie dzieciaka nie wymeczyc. Wazyl zaledwie 3,580, dlugosc 51. Silny - polozony zaraz po urodzeniu na moim brzuchu, odnosil lepetyne i rozgladal sie. Jest bardzo grzeczny - noc przesiedzialam gapiac sie na niego, a on jak sobie do drugiej powisial na cycku, tak potem obudzil sie dopiero po 8:00. Nie bardzo mam czym karmic poki co, ale widze ze sobie cos udaja i glodny nie jest. Nadal podnosi lepetyne jak lezy na pleckach...

 
reklama
Dziewczyny, dziekuje bardzo! Misia, tak - on jest malutki w porownaniu z Adamem, ktory wazyl 4,350. Kiedy mowili ze bedzie duzy, spodziewalam sie wlasnie takiego "okaza" - te 3,5kg rodzilo sie niemal lekko, latwo i przyjemnie.
Rodzilam na zywca, praktycznie, tylko na gazie. Gaz jest... smieszny - po prostu mialam wrazenie ze mam lekka lufe i o ile nie zmniejszal odczuwania bolu (oj, darlo, darlo), to powodowal ze ten bol byl jakby bardziej obojetny. No i wlacza niezla glupawke, a ze ja glupawke mam cale zycie to na gazie bylo... hmm... kabaretowo? Typu ze "gdzies po drodze" zwierzylam sie ze to lepsze od drina i gandzi, ze jak jest pod reka to trzeba ciagnac bo w domu takiego nie daja... No, polewka. Maly sie urodzil, babka mi lozysko ciagnie. Noz, mowie jej zeby dala spokoj, jak sie odklei to je wypre i be ok, a poki co to mnie p...a boli. Ona mi ze moze bolec, bo przed chwila dziecko tedy przeszlo, wiec tylko wyrazilam niebotyczne zdumienie bo ja tego nie zauwazylam. Oj, ryli wszyscy... Ale tez polozne mowily pozniej ze tak to one moga sobie pracowac bo wesolo bylo i bez "jazdy", ze mialam nastawienie dobre (doczekac parcia i wyprzec dziecko jak najszybciej), ze poszlo ladnie i szybko.
Zalezalo mi na tym zeby szybko i udalo sie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry