reklama

Ciąża po 40

dzien dobry z rana :)
po pierwszym porodzie przetrzymali mnie 3 dni w szpitalu i dobrze bo zielona bylam co i jak z malym ogarnac. Mialam maly kurs w szpitalu... mlody czlowiek byl i glupi^^to i sie przydalo. Po drugim wyszlam nastepnego dnia rano (bo rodzilam wieczorem) i moj synek nakrzykal na mnie jak wzielam go na mikolajkowe zakupy, ze dopiero co rodzilam a juz z nim po sklepach latam... ale co innego zrobic zeby dziecko nie poczulo sie odsuniete.

No nie moge sie napatrzec na Karolka taki jest rozkoszniak :-D
 
reklama
alez tu dzisiaj cisza...
przyszly moje e-papierochy i naprawde super sprawa, moje szczescie wypalilo 2 normalne z rana zanim paczka doszla i od rana nic, ja poniewaz bez nikotyny mam, zlamalam sie ale moj M obiecal, ze na rano zrobi mi miszanke z odrobina nikotyny na latwiejszy poczatek.
 
No i mam... Mlodszy odnalazl w sobie pierwiastek meski - wisi na cycku non stop. Chyba go rozumiem - druga doba, cos by sie zjadlo, a stolowka jeszcze niebogata. W efekcie nie zdazylam dzis nawet zjesc bo akurat w cyckowaniu Rajmund mnie nie wyreczy. Tuz po poludniu poszlismy sobie na chwilke do Lidla - bliziutko, wiec na pierwszy spacer ok, a kawa nam sie skonczyla. Pogoda piekna - sloneczko, kilkanascie stopni ciepla, nie ma wiatru... Co do szoku Rajmunda, to zgadnijcie kto paraduje z wozkiem! Jutro jak pogoda pozwoli, idziemy sie lansowac na High Street.:-D Pierwsza noc ok - powisial kolo polnocy, potem 1:30, od 4:00 do 5:00 jeszcze, potem pospal do 7:30, pojadl i... poszedl spac do 11:00. Nadrabia teraz - wisi na cycku jak mala pirania.
Pisalam juz z domu - w szpitalu nie mialam lapka. Wypuscili nas cos kolo 13:00 wczoraj, a tylko dlatego tak dlugo nas trzymali, ze nie bylo na miejscu pediatry, ktory mial zbadac Karola.
Nie nacinali nic, nie bylo takiej potrzeby - Karol urodzil sie blyskawicznie. W sumie wiekszosc czasu to bylo czekanie na pelne rozwarcie, a kiedy juz pozwolili mi przec, maly poszedl na dwa skurcze - raz glowa, dwa reszta, wiec nie bylo potrzeby nacinania. Owszem, cos tam strzelilo sobie samo, polozna powiedziala ze tak na 1cm jest pekniecie i tego nawet nie beda szyc. Spytalam czy na pewno mam zostac ze szczerbata pipa, tylko sie rozesmiala. Sama nie wiem czy to ma sie samo zrosnac, czy bede miec "helene" w zabek, Rajmund potem stwiedzil ze najwyzej zostanie w kancik i jak zaden facet, on "swoja" po ciemku bedzie mogl poznac. Z takich mniej fajnych rzeczy, to uaktywnil sie moj "przyjaciel z d... strony" i dokucza. No, przez ciaze w miare byl grzeczny, ale porod zdaje sie przekroczyl granice jego cierpliwosci - musze isc d GP po jakies cos na niego bo nie jestem pewna czy bardziej mnie szczypie peknieta "helena" czy ow "przyjaciel". Poza tym czuje sie jakby mi tramwaj przez d... przejechal, ale korzyscia z szybkiego wypisu jest to, ze nie czuje sie jakbym 2 dni temu urodzila dziecko. Po prostu boli d..., bola krzyze, jestem slabsza, ale nie mam wrazenia "wygnicia" i to jest fajne. w piekarni babka ciezko zdziwiona ze ja na nogach i dopiero to mi uswiadomilo, ze normalnie to ja bym jeszcze w szpitalu byla, apo powrocie z niego pewnie jeszcze pare dni polegiwala w domu bo przeciez "dopiero co" urodzilam. Tu sie to jakos szybciej, ale i spokojniej odbywa, bez takiego wielkiego halo. Owszem, w szpitalu jest specjalna atmosfera - polozne cholernie mile, opieka bardzo dobra, wszyscy gratuluja, chwala dzieciatko, kazdy zamieni pare slow... Jest to wrazenie ze wydarzylo sie cos pieknego i donioslego, ale nikt nie traktuje "swiezej" matki jak kaleki - urodzila, jest ok, czuje sie dobrze (jesli nie to sie przygladaja co i jak, dopytuja), nie zglasza problemow, to moze isc do domu. Z tekstow poloznej: "Ktore to dziecko? 6? A, to w porzadku - mama ekspert i rodzimy. Powyzej 5 dziecka nie mamy tu litosci.":-D

No i chcialam zmienic suwaczek i mi nie wyszlo... Poprzednim razem weszlo zdjecie, Karolka, a teraz ni hu hu... :-(
 
jak to kto paraduje z wozkiem... dumny tatus :-D
super ze tak latwo i sprawnie poszlo, nie jestem osamotniona w lekkich porodach.
a Karolek ladnie spi jak na takie malenstwo, slabosc do cyca to maja wrodzona rzadko ktoremu z wiekiem to mija ;-)

duzo sil dla mamy i duzo zdrowka dla Karolka :)
 
Kłaczku - no w końcu jest ziarno prawdy w zagadce - co mają ze sobą wspólnego kolejki elektryczne i kobiece piersi???? z przeznaczenia są dla dzieci, ale mężczyźni lubią się nimi bawić... taka prawda.
Ale to prawda, tu urodzenie się dziecka to miła sprawa i bardzo fajne przyjęcie w szpitalu, ale dzień czy dwa i do widzenia, dzień jak co dzień.
Jak gdyby nigdy nic, następny dzień, tyle, że już z dzieckiem w wózku, a nie w brzuszku.
 
No to ja kłaczku w szoku jestem, że Wy już z wózkiem paradujecie!! Hardkory po prostu !!:-D:-D Cieszę się, że wszystko dobrze u Was i jeszcze raz gratuluję!! Faktycznie to faceci coś mają z tymi cycami, u mnie synuś też notorycznie wisiał, dziewczyny zdecydowanie bardziej ogarnięte w tym temacie, a nie nadwyrężył Ci jeszcze sutków?? A z przyjacielem poporodowym to i ja się użerałam, 2 opakowania czopków zużyłam i powiedzmy że się poddał, chociaż dziś cosik mi o sobie znowu przypominał, cholerstwo niedobre:no:...skocz coś kup na to bo szkoda się męczyć;-) No a na pęknięcie w kroczu powinny pomóc algi ( nie wiem czy możesz tam u Was kupić ) robi się z tego jakąś papkę i nakłada , ponoć rewelacja, wszelkie takie właśnie pęknięcia, popuszczone szwy ładnie zabliżniają się po tym. Osobiście nie miałam potrzeby używać, ale sporo opini o tym słyszałam.
Moja Patrylda juz padła, wogóle ostatnio ( odpukać ) super sypia, wczoraj np. zasnęła o 22 zbudziła się na szbkiego cyca o 5 i 8 i spała jeszcze do 10 czyli właściwie 12 godzin, miód, nie?
myszka Ty się na mnie nie pogniewaj, ale ja to bym Ci tak wpieprzyła za te cygary w ciąży:no::no:...sory , jestem straszną przeciwniczką palenia w ciąży, sama byłam niewolnikiem nikotyny długi czas, ale ciąża była dla mnie świętością i nie wzięłam cygara do ust. Rzuciałam właściwie niedawno, bo jakieś 3,5 roku temu, przez pierwsze 3 miesiące nie mogli podobno ze mną wytrzymac taka byłam zołzowata, ale mi przeszło, do cygarów mnie nie ciągnie dzięki Bogu, czego i Tobie z całego serca życzę!!!
 
Trzymam kciuki, wiem , że to jest cholernie ciężkie, no ale jak mus to mus, ja ogólnie jestem o wiele szczęśliwszą osobą odkąd nie palę, męczył mnie ten nałóg, śmierdziałam, łeb bolał, kace nikotynowe, no i kupa kasy wywalona na to świństwo. Niestety moje starsze dzieci teraz podpalają ( oczywiście nie przy mnie i nie w domu ) i nie mam na to wpływu, jedynie co, to mogę gadać, gadać i liczyć na to, że kiedyś zmądrzeją
 
Katrina, ale to jest wlasnie fajne! Ze szpitala sie wychodzi szybko, nim sie kobita "rozgnije", a tatus ma wolne przeciez wiec moze w domu pomoc.
Majuska, a w czym problem? Pogoda jak zloto, wiec jesli teraz nie zaczniemy, a sie spaprze to do wiosny utkniemy w domu. co do paradowania, to ja bym az tak tego nie okreslala dumnie - spacerek, powoli i z godnoscia bo ja jednak slaba jeste, troche, obolala tu i owdzie, a beben, choc pokaznie zredukowany, nadal ciagnie niefajnie.
Myszka, jakbys zgadla i mam wrazenie ze ja z wozkiem to polaze nie wczesniej niz on do pracy pojdzie bo wczesniej to by mi chyba rece odgryzl.:-D
 
reklama
ja kupilam nawet skarbonke liczaca kase i dzis wrzucilismy pierwsze 10 euro, tyle co dzienne fajki dla obojga
dodatkowa motywacja ;-)

moj syn troszke mlodszy od Twoich pociech, ale on sie cieszy ze rzucamy i dzielnie znosi mamy humorki

klaczku moi sie juz w sklepach przymierzali, ktory bedzie dobry :D a jak wybralam trzykolowy to uswiadamiali mnie, ze sie bujnie jak kola podniose... no i nawet w sklepach sprawdzali skladanie rozkladanie... syndrom czerwonego ferrari maja obaj :-D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry