reklama

Ciąża po 40

Chwila nieobecności a tu taka rozmowa się toczy :)
To prawda - ktoś przy boku, kto daje wsparcie to bardzo ważna sprawa. I dla nich i dla siebie nie trzeba się poddawać, chociaż czasem różne myśli przychodzą do głowy.
W tej chwili myślę pozytywnie, bo w zasadzie wszystko się dobrze układa, ale bywało różnie i pewnie nie zawsze będzie tak fajnie jak teraz...
 
reklama
kochane u mnie tez było bardzo ciezko , nawet tak ze głodowałam bo nie miałam ani ja ani Misiek pracy , ludzie obcy mi jedzenie przynosili myslałam ze do głowy dostane ze oszaleje z tej bezradnosci , ale na szczescie miałam przy sobie mojego kochanego faceta i córki które mnie wspierały i jakos wytrwałam Misiek dostał dobrze płatna prace co prawda jest na wyjazdach ale lepsze to jak nie miec nic a zyc jakos trzeba tym bardziej ze córcia w drodze

teraz to zyjemy tylko malutka i zeby jej zapewnic jak najlepszy byt córka starsza sie wyprowadziła do chłopaka młodsza mi bardzo pomaga jest ze mna i załatwiła sobie dorywcza prace na wakacje , tak ze nie mam co narzekac
bo w koncu jest z górki nie pod górke
Zjolu moze nie masz i nie miałas takich problemów , ale choroba dziecka bardzo przytłacza człowieka nic sie nie chce , współczuje ci tych nerwów , teraz to juz napewno bedzie tylko lepiej , trzeba i musimy w to wierzyc nic nam innego nie pozostało
 
Wiesz, to Ty jesteś bardzo dzielna Marzenko, oboje jesteście, bo taka sytuacja, o jakiej piszesz jest niewyobrażalna pewnie dla większości ludzi. Ludzie różnie reagują na tak trudne chwile a Wy poradziliście sobie - właśnie razem.
Na szczęście teraz jest dobrze, chociaż Twój facet pracuje daleko, najważniejsze, że się kochacie. I masz przy sobie córki gotowe do pomocy :)
 
Basiu to tylko dzieki niemu to wytrwałam jakos on mnie podtrzymywał na duchu,ze napewno bedzie lepiej ,ze znajdzie dobra prace , ze sie ułozy wszystko , wiec jak miał propozycje takiej to nawet sie nie zastanawialismy ani 5 minut , ciezko nam bo ta rozłaka ale za to nas to bardziej do siebie zblizyło

było bardzo ciezko nawet poszłam do koscioła zeby nam dali cos do jedzenia , jak dostałam z opieki to zapłaciłam prad mieszkanie zeby tutaj chociaz nie zawalic z opłatami a na zycie brakowało i z nikad pomocy , ale powiem ci ze jak dałam ogłoszenie ze potrzebuje pomocy w formie zywnosci to bardzo duzo ludzi obcych mi pomogło , nawet dziewczyny z BB lipcówki złozyły sie i mi paczke zywnosciowa przysłały to co mozliwe do wysłania , Dziekuje im wszystkim za to bardzo bo zaczełam wierzyc ze sa dobrzy ludzie jeszcze na ludzka krzywde , bo człowiek jak głodny to i bezradny , ale teraz sie wszystko unormowało , jestesmy szczesliwi i to bardzo i wiemy ze naprawde nie mamy czego załowac bo tak sie wszyscy kochamy a to uwazam jest najwazniejsze Miłosc i zrozumienie, a i zyczliwosc obcych ludzi podbudowało mnie bardzo
 
Marzenko, bardzo Cię los doświadczył, ale najważniejsze, że się nie poddaliście. I dobrze, że w trudnych chwilach nie straciłaś wiary w ludzi a nawet przeciwnie, doświadczyłaś, że i dobrzy są.
I tak kochana trzymać :)

Ja na trochę zajęłam się różnymi domowymi zajęciami, trochę posprzątałam, oczywiście nie idzie mi to szybko, bo zgodnie z zaleceniami męża oszczędzam się. Zresztą i tak niektóre rzeczy już mi trudniej robić i, kurczę, kolana mnie bolą kiedy kucam. Niedobrze. Ale przeżyjemy.
Teraz już siedzę i czekam na męża.

Miłego wieczoru życzę wszystkim
 
reklama
A ja jak zwykle jak pojadłam to musiałam sjeste zaliczyc spanie tak mnie meczyło ze masakra ,
Ale nogi mniej spuchniete zjadłam zas pół arbuza i latam co chwila do kibelka chyba sie oczyszcza z wody hehe cukier sprawdzam i jest w normie po takiej ilosci arbuza tak ze jestem spokojna ze moge go sobie jesc a i tez oprzec sie nie moge temu czerwonemu urokowi
Basiu słuchaj meza i odpoczywaj duzo to dla dobra was, ja tez juz nie nadaje sie do niczego , mi to ciezko z fotela sie podniesc jakie kombinacje robie zeby wstac to z boku mozna sie posmiac , ale co tam wolno mi w koncu jestem 40 stka w ciazy hehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry