Karol jaki "dżos"
, a Julcia przesłodka i jakie ma bujne włosięta:-), no piękne dzieciątka.
My może już pomalutku wychodzimy ze skoku?? Zobaczymy, dzidzi była dziś bardzo grzeczna, teraz zasnęła sama w łóżeczku, bez żadnych wspomagaczy, zobaczymy jak noc będzie. Sączę Lecha - FREE
ale pewnie zaraz padnę, bo od 6 na nogach, byliśmy na budowie, pożebrać prąd od sąsiada, potem pooglądać płytki, potem na zakupach spożywczych, a potem robiłam porządki i przemeblowanie pokoju - zupełnia jak ciężarna Ania
Zoyka no to poszalałaś w H&M , ja tam jakoś nie umiem sobie nic kupić, rzadko kiedy coś wygrzebię, chociaż ostanio ( czyli w 6 miesiącu ciąży ) kupiłam sobie tam kiecę na wesele, bo mieliśmy w rodzinie i wyjatkowo ją lubię.
Aniu nie śpiesz się tak do porodu, ja chciałam jechać jak najszybciej rodzić, a jak mnie już wzięło to klęłam na czym świat stoi : na ch... mi to było;-)
, a Julcia przesłodka i jakie ma bujne włosięta:-), no piękne dzieciątka.My może już pomalutku wychodzimy ze skoku?? Zobaczymy, dzidzi była dziś bardzo grzeczna, teraz zasnęła sama w łóżeczku, bez żadnych wspomagaczy, zobaczymy jak noc będzie. Sączę Lecha - FREE
ale pewnie zaraz padnę, bo od 6 na nogach, byliśmy na budowie, pożebrać prąd od sąsiada, potem pooglądać płytki, potem na zakupach spożywczych, a potem robiłam porządki i przemeblowanie pokoju - zupełnia jak ciężarna Ania
Zoyka no to poszalałaś w H&M , ja tam jakoś nie umiem sobie nic kupić, rzadko kiedy coś wygrzebię, chociaż ostanio ( czyli w 6 miesiącu ciąży ) kupiłam sobie tam kiecę na wesele, bo mieliśmy w rodzinie i wyjatkowo ją lubię.
Aniu nie śpiesz się tak do porodu, ja chciałam jechać jak najszybciej rodzić, a jak mnie już wzięło to klęłam na czym świat stoi : na ch... mi to było;-)

,a z drugiej strony wiem ,że boję się rodzić jak mówi majuska .Niestety wiem co to było .To było straszne i bolesne przeżycie.Mój M nie chce ze mną rodzić bo bardzo się obawia,że będę go wyzywał i na pewno obiecam,że już nigdy mu nie dam.Myli się bo mimo strasznych przeżyć porodowych nie wyzywałam go(a rodziłam w czasach gdy rodziło się raczej wspólnie i leżało po kilkanaście na sali i co nieco się nasłuchałam na tych parszywych dzieciorobów).Mój ślubny chyba bardziej tego się bać niż ja
,a przecież porody już odbierał co prawda tylko kocie i psie ale jednak doświadczenie ma.