reklama

Ciąża po 40

Ollena - ja nadal nie rozumiem dlaczego tak dziwnie miałaś te USG. Ja pierwsze miałam w 20 tyg. (późno), potem w 32 tyg., a teraz będę miała w 38 tyg.
W poprzedniej ciąży też tak miałam.
 
reklama
Przestawiam się na nocny tryb zycia :-D Kolejne karmienie mieszane i Wanda śpi słodko, oczywiście przewijanie w międzyczasie. Teraz do 5 rano powinna spać a ja oszołomiona plączę sie po domu, chłopina też nie śpi. Świat stanął na głowie :-D
Zoyka ja miałam Roberta cały czas przy sobie z wyjątkiem chwil na bloku operacyjnym. Był przy mnie gdy badał mnie lekarz przed CC, był gdy zakładano cewnik i wenflon, odprowadził mnie na blok. Potem gdy wywieźli mnie na łóżku szedł za mną a na sali siedział cały czas koło mojego łóżka. Sama go wygoniłam do domu po południu, bo ledwo żył ze zmęczenia. Gdybym chciała mógł być ze mną do 22.00 na oddziale i przyjechać raniutko nawet o 7.00. Różnie robili mężowie ale każdy siedział przy żonie i poza tym mieliśmy prawo do tego żeby Robert poszedł na salę noworodków do Wandzi i tam ją oglądał i mógł mi ją przynieść na moją salę żeby była blisko chociaż wiadomo, że to się maluszka ogląda bo człowiek bez nóg nic nie zrobi:) Robert był mi bardzo pomocny, bo poprawiał poduszkę czy podawał wodę do zwilżenia ust. Jakoś sobie trudno wyobrazić, że nie byłoby go blisko podczas tych wszystkich chwil.
Jeszcze taka ciekawostka... otóż dokładnie zabandażowano mi nogi od kostek po uda przed CC. Nigdy się z tym nie spotkałam i okazało się, że to jest profilaktyka przeciwzakrzepowa mogąca pojawić się podczas operacji. Bandaże zdjęto mi, gdy zdecydowałam się wstać z łóżka samodzielnie. Kazałam się podnieść do pionu już wieczorem przed 22.00 co wzbudziło powszechną sensację i stałam się sławna na oddziale :szok: Od razu prysznic, chodzenie i kazałam zdjąć cewnik bo mnie szlag trafiał z tą rurką i woreczkiem:))
 
To ja dziś druga ale tylko przez Ankę ,a raczej Wandzię która przestawiła mame na nocny tryb życia.U mnie dziś przygotowań do świąt czas dalszy .W miarę skromnie bo sił i nerwów brak.
 
Witam w sobotni ranek.

Pada. Do dooopy to. J. miał wielkie plany na dzisiejszy dzień. Chciał dziecku pokazać morze :D

Aniu - to macie rewelacyjny szpital. U mnie Jarek był przy mnie ale gdy zakładali cewnik etc musiał wyjść. Przy znieczuleniu tez go nie było. Stał za szybą podczas CC. Pierwszy zobaczył Julkę w pokoju obok, ale na ręce jej nie dali. Potem przez 24 godz nikt nie mógł do mnie wejść. To było nie fajne. Sale sa u nas jednoosobowe, wiec gdy minęła doba był ze mną od 11-19 i tych godzin pilnowały pindy. Ale było- minęło, nie chcę już tego pamiętać bo nie było to pozytywne przeżycie. Właściwie ja cały pobyt w szpitalu przepłakałam.

Ok 3 w nocy i to i ja zawsze wstaję na karmienie :) Teraz przez pewnie miesiąc będziesz tak się wiła po nocach. Tak to juz jest.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Po kolejnym karmieniu melduję sie na BB :-D To jest aniołek a nie dziecko:)) naje się i spi, byleby brzuszek był pełen bo pampers już nie bardzo przeszkadza:) Drugą noc z rzędu Wanda urzęduje od mniej więcej 2 do 6 i wtedy nie bardzo śpi, dojada co chwilkę w drzemce. Jednak od 6 jak zasnęła to zaraz po 8.00 karmiłam ją przez sen i nawet nie ruszałam pampka. Teraz obudziła się i najadła i oczywiście sen :-D Być może noce będa właśnie takie na początku, że te cztery godziny będzie lekko drzemać ale ja mam czas na odespanie później i teraz tez mogłabym się spokojnie położyć.
Jedyne co to po każdym karmieniu ma czkawkę. Jeszcze się nie zdarzyło żeby jej czkawa nie męczyła. Krótko, ale jednak... dobrze że nie płacze, bo tak naprawdę bunt na pokładzie jest tylko w chwili zmiany pieluchy - tego bardzo nie lubi i głośno protestuje.
Zoyka rzeczywiście mało fajnie miałaś w szpitalu, gdyby nie ten hałas tam to wyszłabym dziś ale już nie dawałam rady psychicznie z tym tłokiem. Ja leżałam na sali dwuosobowej z taką miłą dziewczyną i jak Roberta nie było, to jej mąż oferował się z pomocą dla mnie:)

U nas święta skromniutkie będą. Robert trochę przygotuje z moją niewielką pomocą. Na razie obieram cebulę żeby pofarbować jajka, do sernika przygotowane produkty a chłopina poleciała po ostatnie zakupy. Żurek, trochę wędliny, jajka i sałatka zupełnie nam wystarczy bo nigdzie nie wychodzimy i nikogo nie przyjmujemy poza synami i matką a to oni raczej przyjadą jutro z koszykami jedzenia :)))
 
misiu nie pamietam nazwy, ale jest w kazdej aptece, wystarczy spytac:-) Mi od razu proponowali w aptece jak chcialam kupic.

Katrina widocznie co szpital to polityka.. Tutaj w moim jest w 12-14tc ciazy pierwsze, drugie 18-22 to polowkowe i juz ostatnie. W tamtej ciazy mialam tak samo, chyba w dzien terminu mi robili jeszcze, teraz pytalam czy bedzie tak samo to mi polozna powiedziala, ze zalezy jak bedzie ciaza przebiegac...

Aniu zlote dziecko i oby tak zostalo:-))) maluszek :*
 
Ostatnia edycja:
hełoł świątecznie ...
u mnie do świąt daleko ... w akcie desperacji kupiłam mazurek, jakiegoś uciekańca zrobię ale mazurek jest ponad me siły w tym roku ...
M. biega za resztą zakupów no i jeszcze prowiant dla mej matki bo jest zagrypiała + kolejna akcja pt. jelitówka więc wspólne śniadanie odpada. Mam nawet stracha jak m. od niej wraca - więc od razu prysznic i ciuchy do prania pójdą...
Aniu to fajnie, że Mała złapała już taki rytm, Młody zawsze miał czkawkę jak sie zlał no i gdy było mu za zimno. Zresztą teraz też jak sie zleje moment czka :-D
Zoyka m. widział Młodego na oddziale ale nie miał aż takiego komfortu jak Ania. Pomijam salę 3-osobową - tyle było podłączeń i 5 kobiet z dzieciakami na niej + 5 osób z rodziny u jednej z lasek ... Ja nie cierpie na amnezje i doskonale pamiętam te bydlęce warunki oraz zakładania cewnika na osi drzwi wejściowe - okno na parking ... oczywiście okno bez rolet, żaluzji i innych fanaberii.
 
No to i ja się melduję.
Mąż pojechał po teściową, już było kilkanaście telefonów od niej z pretensjami, będzie suuuuper!
Na szczęście pogoda jest, więc wezmę psa na długi spacer. Ciasta na jutro będę piec w nocy, bo mi się poprzestawiało jakoś - padam wcześnie, budzę się koło 1 i do jakiejś 4 się snuję. Zapowiada mi się duuużo gości, bo kuzynka która zwykle urządza śniadanie świąteczne dla całej rodziny ma rozgrzebaną kuchnię w remoncie, więc zaproponowałam, żeby w tym roku było u nas. To oznacza więcej roboty dla mnie, oczywiście, ale za to jak jest więcej osób to siła rażenia teściowej się rozkłada.
Aniu, ale fajnie, że masz taką grzeczną córeczkę! Tak trzymać!
Mój młody szaleje, chce mi wypchnąć wątrobę nosem odkąd mu powiedziałam że babcia przyjeżdża...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry