reklama

Ciąża po 40

Ollena - ja się załapałam na dwa kapania Alinki w szpitalu, więc wolę mieć coś ze sobą. A Bromek to na spalenie pokarmu, bo mała będzie na butli.

U nas w szpitalu też mają mleko w buteleczkach jednorazowych, ale 3 rodzaje - SMA, Cow&Gates (chyba tak sie pisze) i Aptamil (polski Bebilon). To mama decyduje, które mleko chce podawać dziecku.
 
reklama
Wanda była przymusowo na NAN w szpitalu, jednak w domu od razu otworzyłam puszkę z Hipp Combiotic 1, pomimo że wzięłam sobie ze szpitala jedną buteleczkę mleka do torby i wywiozłam potajemnie:)) Stwierdziłam, że na wszelki wypadek muszę mieć gdyby się okazało, że Hipp jej nie smakuje a nim Robert by gdzieś kupił to ma 8 godzin w zapasie na poszukiwania NAN :)) Okazało się, że Hipp jest idealny dla niej - skończyła się smółka a kupy są takie jak powinny być. Nie przerzucam więc Wandzi na nic innego a skoro nie ma alergii na laktozę to pewnie potem będzie Hipp Combiotic 2 :-D
 
Ollena - bo tu Ci nic nie dadzą, mi receptę załatwiła i wykupiła w Polsce córka u swojej lekarki. A jak przyleciała w marcu, to przywiozła ze sobą. Ja poprzednim razem tez nic nie miałam i okrutnie sie męczyłam (jak mnie w nocy dopadła temperatura i drgawki...), postanowiłam, ze tym razem będę mądrzejsza i cos sobie sama zorganizuję.

Ania - tutaj siostry same dawały chyba po 3 buteleczki do domu, żebyś miała czas na dokupienie dziecku takiego mleka jak piło w szpitalu (jesli wcześniej nie kupiłaś).
 
MNie nawet nie pytali czy dziecko jadlo, czy glodne itp. Swoja droga on ponad dobe glodny nie byl, ale teraz bede prosic o flache;)
A pokarmu dostalam na 3 dobe ale odrobine wiec na drugi dzien zniknelo.
 
Dziewczyny na zahamowanie laktacji podobno działa dobrze picie szałwi , a także mięty, kilka filiżanek dziennie, ale z autopsji tego nie wiem, bo ja na odwrót , pobudzałam mleczarnię:-)

Ania Teneryfę...ewentualnie jakieś Bora Bora macie jak w banku, o ile go rozbiję:-D:-D:-D....dzieci zostawiamy z tatuśkami i hulaj dusza, piekła nie ma:rofl2::-D:rofl2::-D:rofl2:
 
Katrina no niestety w PL nikt nie pomyśli, że można w domu nie mieć czegoś zaraz po wyjściu ze szpitala. Dlatego bezczelnie buchnęłam jedną butelkę :-D Co do powstrzymania laktacji, to po urodzeniu Mateuszka dostałam jakieś tabletki, bo miałam duże problemy nim się doprosiłam recepty. Piersi twarde, gorące i tak obolałe, że dotknąć ich nie mogłam. Robert cierpliwie rozmasowywał mi stwardnienia i guzy. Lepiej jednak się zaopatrzyć jeżeli nie chcesz karmić malucha.
Majuśka obojętnie gdzie, byleby tam ciepło było z kawałkiem plazy i błekitem morza :-D Rozbij ten bank, plisssss :rofl2:
 
reklama
Ania - no właśnie już mam, bo przy Alince tak było... obolałe, twarde piersi, temperatura, dreszcze, a położna nie kazała w ogóle dotykać, żeby dodatkowo nie pobudzać laktacji, pierwszy raz poczułam zapach skisłego kobiecego mleka fujjjjjjj.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry