reklama

Ciąża po 40

Flo tez mam problem z ubraniami, teraz wchodzi na mnie 5 na krzyz...jak na zlosc upal bo juz konkertnie wszystko mi sie wylewa.
No i moja tez ssak ale jako, ze nie mam czasu na wiszenie przy cycku, wiec wiecej mm dostaje jak cycka, chociaz cycka chwilami.

azula slodka Amelka :-)
 
reklama
witajcie niedzielnie,

Flo - ja tylko urodzę i tez juz na wnuki czekamy.. hihi. Co prawda córka się odgrażała, że za jakieś 10 lat, to akurat nasze małe podrosną.
 
Mam chwilę oddechu..tauś wysłany z małą na podobno długi spcer...ha! ..już to widzę;-)
Flo relacja boska...wszystko dookoła splute:-D:-D ta silikonowa kośc mnie rozwaliła..no i Twój ślubny boski - przeczytał podczas porodu książkę:-D A co do Maksia to chyba nie myślałaś, że dziecko będzie leżeć samo w łóżeczku i spać, nie chcąc wogóle do mamuni sie poprzytulać:-D:-D, staraj się wdrożyć trochę smoka, może akurat mu podejdzie ( Paćka polubiła tylko te z Aventu) skoro ładnie cyca doi to nie powinno mu to zaburzyć odruchu ssania , bo to może nie do końca jest potrzeba jedzenia tylko chodzi o zaspokojenie potrzeby ssania. Ale to różnie może być, mój Karol z wielkim trudem czasem smoka pociągnął, Kaśka kompletnie nie potrzebował, Patrycja nawet się dała namówić i dzięki Bogu nie jest to u niej konieczność tylko przygoda:-)

Kłaczku skoro czujesz, że to ta chałupa to przechodźcie do konkretów, trzymam kciuki:tak:
Aniu a pamiętam jak tu się co poniektóre mamy zarzekały, że karuzelki to są niepotrzebne:-D:-D..karuzelka dobra rzecz :-)..no i mata edukacyjna również, wg mnie trzeba mieć:tak:
Azula ja też dołączam do klubu "czekających na wnuki"..nie żeby coś w drodze było, ale na swoje już się nie piszę:-D Sliczna "tulkusowa" Amelcia:-)
Zoyka opaska a i owszem pomaga trzymać uszka w "ryzach" , ja mam różne, najlepiej się sprawdza taka elastyczna szeroka, kupiona w HMie, ale i tak muszę sprawdzać jak te uszy się układaja, bo moja to straszna wiercipięta i wiecznie łepek przekręca w jedną i drugą strone na spacerku, więc ta opaska trochę wędruje po główce:sorry2:

Opowiem Wam jak to wczoraj mój mąż "nacieszał się " córunią:sorry2:..zakomunikowałam mu z rana, że koniecznie muszę od dziecka odpocząć bo osiwieje i musi sie nią zająć, okazało się, że jest umówiony na budowie w południe, ale tyko na chwilę..no to dobra...pojechał..chwila trwała 2,5 godziny, wracając zajechał po zakupy ( za co dostał zjebke, bo ja od pół roku zwykle robię zakupy z "kulą u nogi" , więc on tez mógłby tak zrobić i korona z głowy nie spadłaby mu:-p ) wreszcie mnie zwolnił i poszłam sobie do mojej "strzyżalni" z naszą przytuliskową Frotką, żeby z niej wyczarować sznaucerkę -miniaturkę, strzygę sobie w spokoju, a tu nagle przyłazi tatuś z dzidzią, bo się podobno za mną stęsknili:szok:, myślałam, że ubiję, bo Patrycja oczywiście kwękała mi za plecami, wygoniłam ( nie wspomnę jak ją ubrał..no ale to juz pikuś:-D..dół - zielone kwiaty, góra - czerwono różowe pasy:-D )...potem przyszłam do domku się opłukać z włosów i dać dla świętego spokoju szybkiego cyca i pojechałam do kumpeli na chwilę na ploty i do przytuliska zawieźć Frotkę..wróciłam ok. 18 , to stary kończył robić obiad ( fajna godzina nie ? ) a to były paluszki rybne - czyli gotowiec:-D , no ale dobra, ziemniaki sam obrał i brokuły ugotował:-D , po zjedzonej obiadokolacji poszliśmy jeszcze razem z Patrycją i naszą suczą na spacer na łąki, po czym wykąpał Patrycję, ja dałam cyca i dziecko padło.
Jak potem ten dzień przeanalizowałam to miałam tej wolności raptem 3,5 godziny , ale i tak tatuś zadbał, żebym czuła oddech dziecka na plecach.....oj....:no::no::-D
Dziś nadal daje mi poznać swoją łaskawość i zabrał Patrycje na spacer w odwiedziny do swojej kuzynki;-)

Wczoraj moja starsza córeczka sprawiła mi skromny prezencik na dzień matki, który niesamowicie mnie ucieszył...piwko Gingers;-)....oj zna swoją mamusię dobrze, zna:tak:
 
Majuska ten typ męski tak ma zwłaszcza z ubieraniem :tak:A ponoć najlepszymi projektantami mody są mężczyźni:confused: (ale wyjątek potwierdza regułę).A co do wymigiwania się od obowiązków rodzicielskich to niestety oni są super tatusiami na spacerku jak prowadzą wózek i żonę obok wózka:-)
 
Azula zgadzam sie w 100%!!!!!!!!! Moj dzis mowi na spacerze niosac draca sie corke jaki to on jest szczesliwy majac ja i nas bla bla. Ja mowie, zes szczesliwy bo w nocy wstawac nie musisz... a on: 'no wlasnie dlatego jestem szczesliwy' hahahaha..

Ja i tak sie dziwie, ze funkcjonuje jakos, noc jest teraz tak krotka, ze przestalam ja lubic... w dzien nie odsypiam, klade sie pozno jak na mnie bo czekam zazwyczaj do karmienia zeby za godzine nie wstawac. Ogolnie chyba to slonce mi pomaga bo jak pogoda bylaby inna to bym chodzila na rzesach..choc nie powiem, rano warcze jak pies.
 
Ollena ja też tak samo jak Ty funkcjonuję nasze dziewczyny mają tylko 1 dzień różnicy (omal mnie nie prześcignełaś) :wściekła/y:.Amelka daje spać ,a ja się pocę i siusiam ale tak lepiej bo nadal jestem opuchnięta (no i te kilogramy szybciej spalę)śpię widać na tyle długo:-D:-D:-D:-DHahaha by jakoś funkcjonować ,a w dzień też jakoś spać nie mogę
 
Azula a ja bylam pewna jakis czas, ze my w ten sam dzien urodzilysmy:-)
Micia tez jak juz usnie wieczorem to spi, jedynie te pobudki tak mi noc skracaja, ze mam wrazenie, ze sie klade i zaraz trzeba wstawac, w sumie tak jest. Spalabym i do 10 ale Patryk 8-8.30 wstaje i koniec spania. Piekne to byly czasy majac jedno dziecko ;-)))
Ja mam 7kg na plusie i od jutra zaczynam dietke bo bez tego wpierdzielam jak maly samochodzik, tak samo jak w ciazy. Pamieta, ze po Patryku tez dlugo nie moglam sie odzwyczaic od podjadania. Tyle, ze wtedy 3tyg po porodzie mialam mniej jak przed ciaza a teraz jakos slabo spada..

A to Micia w chuscie.. musze dojsc do wprawy bo ona jakos krzywo wisi mi w tym.
Zobacz załącznik 468701Zobacz załącznik 468702
 
Ostatnia edycja:
Azula, mam ten sam problem - ciuchy sprzed ciazy sa za male, ciazowe wisza... Jestem gdzies miedzy. Ale chudne, wiec powoli...
Ollena, jak wiazesz? Tzn. ktore wiazanie? U mnie sprawdza sie koala, i w sumie jest latwe, a glowke mozna ladnie przytulic pola chusty.
Majuska, po mojemu to jest ten dom i jutro zaczynamy dzialac i to ambitnie.

Dzis objechalismy sobie na Hemswell - pogoda cudna, az sie chce. Maly oczywiscie narobil dzihadu w wozku, tatus wzial na rece i wytrwale taszczyl, az dziecie oczy zaczelo przymykac. Proba odlozenia do wozka skonczyla sie darciem pyszcza... Wychowujemy terroryste.
 
klaczku nie wiem jak sie wiazanie nazywa, wkleje Ci. Zobacz załącznik 468782
A to Twoje jak wyglada? Bo ja z innymi nie moglam sobie poradzic, tzn malej wlozyc, to wydalo mi sie najlatwiejsze.
No i nasze spacery wygladaja tak samo jak Wasz dzisiejszy. Jak mloda spi to jest ok, budzi sie i nie ma opcji zeby usnela drugi raz...na rekach jedynie a to troche schodzi:(
 
reklama
Wiazesz na kieszonke... Ja zaczynam od tylu - przekladam sobie chuste w poprzek plecow na wysokosci talii, potem krzyzuje z przodu i przerzucam konce przez ramiona, potem na krzyz przez plecy w dol i wiaze z przodu na dole, pod pupa dziecka. Wole tak bo wezel wychodzi mi z przodu i latwiej mi go zawiazac, poza tym jak chcialam malemu lepetyne schowac, to wystarczylo w pole chusty po wyluzowaniu jej brzegu wtulic.
Filmik z koala - glupie bo lalka, ale daje pojecie.
Wiązanie chusty - koala - YouTube
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry