reklama

Ciąża po 40

Cześć dziewczyny.
Misiu, na razie Młody jest młody i bez różnicy mu kto jest Szarikiem, ale potem się zorientuje ;) Ale jak będzie miał wyobraźnię, to i Bazylia się przyda.
Aniu, 100 lat dla męża, mój w czerwcu 40 kończy ;)
To straszne dziewczyny co piszecie - moja z siadu (bo siedzi już trochę) próbuje raczkować, ale z nóżek robi się żabka - a co jak nie będzie raczkować? :szok: Czeka nas ADHD i te wszystkie dys-... ???:szok:

Z tymi szkołami to wiecie, najważniejsze co my dzieciakom powkładamy do głowy - wiadomo, że nie na wszystko ma się wpływ, ale zrobimy przecież co się da :) A szkolnictwo... coż, nie ma co komentować, co chwilę reforma i niestety nie jest lepiej.

Moja młodzież wstała o nieludzkiej porze 4.30, zjadła cycusia, pobawiła się sama w łóżeczku i dała mamie pospać do 5.15 a potem już wstałyśmy obie - do pracy niestety. Jak nic jej nie jest to kochany bobas jest :) A jak coś dolega to też kochany tylko marudny ;)
 
reklama
Dzień dobry!
Katrina no wreszcie w domu, prawda że miło i sympatycznie? Ale Kubuś zrobił ci niespodziankę i to ostrą :-D Powiedz jak Alinka zareagowała na braciszka? zazwyczaj dzieci chcą rodzeństwo swojej płci żeby móc się bawić i męczyć potem gdy są starsze :))) Kubuś zdrowy, śpi i je a to najważniejsze. Szwy za chwilę będą wspomnieniem i sama zobacz... chciałaś córeczkę a tutaj super facet na którego czekałaś 40 lat :-D

Dziewczyny przerobiłam zmianę systemu szkolnictwa na sobie i obydwóch chłopakach. Nie ma co się oszukiwać że teraz dzieci są przeładowane programowo chociaż wydaje mi się, że jest lepiej niż za czasów Maćka. Może dlatego że on załapał się w podstawówce na wprowadzenie gimnazjum i kuratoria nie bardzo jeszcze wiedziały z czym to się je. Fakt jest taki, że dziecko nie podchodziło do matury bo nie czuło się na siłach z brakami w nauczaniu a matury były z okresu liceum czteroletniego.... Filip odnajduje się w tej rzeczywistości. Jednak porównując siebie i synów uważam że utworzenie gimnazjum to porażka systemu szkolnictwa w PL.
Zoyka jesteś niesprawiedliwa z tymi studiami zaocznymi. Ja kończyłam je na uniwerku wrocławskim i uwierz mi, że zajęcia dwa razy w miesiącu przez soboty i niedziele to ciężka praca i nauka. Dzienni łażą na ćwiczenia, jakiś wykładzik od czasu do czasu... zaoczni zakuwają w domach zadany materiał i żeby taką pracę napisać poświęcają na to czas wolny od pracy odganiając się od rodziny, która chce spędzać czas z matką. Poza tym myśmy mieli egzaminy semestralne tak samo jak dzienni i prace pisało się może ogólnie z pięciu przedmiotów. Uważam, że wyszli z nas bardziej dojrzali socjologowie niż młódź po dziennych zainteresowana tylko zabawą i odwaleniem magisterki. Potrafiłabyś studiować mając dwójkę dzieci w domu, bez męża zdana tylko na siebie? Bo ja Filipa w wózku zabierałam na uczelnię na zajęcia i zostawał pod opieką pań szataniarek żebym mogła zaliczyć przedmiot a na ćwiczeniach raczkował pod ławkami przeszkadzając całej grupie i wykłądowcy... Mnie nie miał kto pomóc, bo Roberta w domu nie było a babcie miały na głowie Maćka i Pan Pikuś są w tym wszystkim studia dzienne gdy nie masz żadnych obowiązków poza wkuwaniem materiału na kolokwium.
Misia jakby co.... Robert jest akordeonistą więc może zabrać się za nauczanie młodego gdybyś miała problem ze znalezieniem nauczyciela tego jakże szlachetnego instrumentu :-D
Basia mój za tydzień kończy 37 lat i zaczyna szlachetne 38. Gówniarz jeden :-D
Dziś piąteczek, zaczynają się mistrzostwa i pewnie nasi panowie oszaleją przy telewizorach. Też chyba dzisiaj skupię się na meczyku, bo jednak jestem kibicem od czasu do czasu :-D a teraz kawa i poranek w słońcu i ciszy:))) Dziecię śpi, chłopina w pracy, pies drzemie więc to moje chwile na radość życia :-D
 
Ostatnia edycja:
Aniu, taka żona jak Ty przydałaby sie mojemu P - bo on kibic jest okropny. A ja tracę męża na miesiąc ;-) No i na półfinały jedzie bo mu zona bilety wylosowała ;) Mój też gówniarz, rok młodszy ode mnie. Zgadzam się Aniu z Tobą - ja studiowałam wieczorowo na UJ - codziennie po pracy wykłady i ćwiczenia i 20-21 w domu. A wieczorami i w weekendy nauka, bo kiedyś trzeba się pouczyć. Nie było czasu na tzw. życie studenckie ;) Ale i tak nie żałuję oczywiście :)
 
Jezukolczasty... Misia, moje ZADNE nie siadalo bocznym siadem! Dwoje nie raczkowalo! Zadne nie jest debilem, z nieraczkujacych jedno jest "mozgowcem" z kiepska strona fizyczna, drugie IQ w gornej strefie stanow srednich, ale fizycznie facet jak dab. A! I Chudy nie raczkowal, ale on byl uziemiony. A jakas teoria na temat dzieci karmionych krowim mlekiem jest?:-p
Zapomnialas i jezdzie konnej, balecie i golfie.

Katrina, normalne ze ciagna... Zejdzie obrzek to przestana.

U nas dom wolny od pilki, wiec mam w nosie Euro.:-D Co do edukacji malego... Ja chce miec szczesliwe dziecko. Dziecko znajace zasady i granice, poruszajace sie pewnie w swoim swiecie, dziecko umorusane, ganiajace z kijkiem, zasuwajace na rowerze, taplajace sie w kaluzach jesli bedzie mialo ochote. System w UK opiera sie na poziomach - jesli dzieciak jest bystry, zmiania "levele" szybciej. Z tego co sie zdazylam dowiedziec, ksztalcenie jest bardziej zindywidualizowane niz w PL i to mnie cieszy bo doswiadczenia mam kiepskie... Adam zaczal czytac w wieku 3 lat. W "zerowce" mial madra pania, ktora polapala sie ze on intelektualnie wykracza ponad poziom, ale motorycznie jest cienszy, wiec jak dzieci poznawaly literki to on malowal lub lepil z plasteliny. W tym okresie interesowal sie chemia, fizyka i... konstrukcjami mostow. W 1 klasie juz we wrzesniu mialam wezwanie do szkoly. Oburzona wychowawczyni poinformowala mnie, ze moje dziecko pelza po klasie - z ostatniej lawki, miedzy nogami kolegow dolazl przed lawke pierwsza. Tlumaczylam ze sie nudzi... Ale ona specjalnie posadzila go z tylu, bo tam jest szafa z ksiazeczkami i czasopismami dla dzieci... To on jej powiedzial ze "takie glupoty go nie interesuja". Prosilam ja, zeby mu pozwolila robic cwiczenia w podrecznikach "do przodu". Nie. Zeby mu kserowala zadania z rownoleglych podrecznikow. Nie. Ona "ma w klasie 30 dzieci a nie jednego Adasia." Efekt? Gowniarz nie nauczyl sie uczyc, a pierwsze lata w szkole po prostu sie przenudzil.
 
Zoyka, ale nie miałaś na głowie rodziny i małych dzieci. Miałas czas na uczenie się do kolokwium czy robienie projektu. To jest mit, że na zaocznych oko się przymyka bo jest taki sam materiał do opanowania jak dzienny i jedynie wf nie ma na studiach. Wyobraź sobie kobietę wracająca po 8 godzinach pracy zawodowej do domu, odbierającej w biegu dziecko ze żłobka, w świetlicy szkolnej czeka drugie dziecko. W domu trzeba obiad jakiś zrobić dla siebie bo dzieci jadły w placówkach, zabawa z maluchem, lekcje z duzym i zapada wieczór. Siadasz do nauki wtedy bo to jedyna chwila a gdzie jeszcze zacerować spodnie, przyszyć guzik, przygotować strój karnawałowy dla dzieci i ogarnąć kuchnię czy wymyć łazienkę? I choćby usiąść przed komputerem i porozmawiać z chłopiną przez skype.... Byłam wtedy bardziej niewyspana niż teraz :-D szczególnie podczas sesji egzaminacyjnej.
Oczywiście to był mój wybór że studia podjęłam mocno po czasie matury i chciałam się męczyć przez 4,5 roku. Ale jestem dumna że dałam radę i pomimo ogromnych obciążeń jako pierwsza na roku się obroniłam zaliczając ostatni semestr razem z przedostatnim bo zależało mi na czasie wkładając w to dwa razy więcej wysiłku. I że sama napisałam mgr bez ściągania gotowców z internetu itd itp :)))) Mało tego w komputerze jest projekt doktoratu, ot tak dla mojej satysfkacji i jeżeli kiedyś stać nas będzie na opłacenie studiów doktoranckich eksternistycznych - to zrealizuję swoje marzenie :-D
 
Aniu ale ja nie rozpatruję tego w sensie kto miał bardziej przechlapane po zajęciach. Porównuję czas i zaangażowanie oraz poziom trudności i włożonego wysiłku w same studia. Dzienni tez muszą pracować a zajęcia trwają 5 dni a nie w weekendy. Studiując dziennie tez ma sie rodzinę, dzieci i tez trzeba to utrzymać do tego chodzić codziennie na uczelnię.
 
Kłaczku - zapytałam na CPP, ale odpowiedziałam sobie tutaj :szok: Jestem w szoku gratuluję i chciałabym dołączyć ale nie wiem, czy będę miała tyle szczęścia. U mnie 20 dc. Było by fajnie, jak byśmy sobie obie postękały, no :tak::-D
Geriatrio kochana naczelna - gratuluję!!!
 
reklama
Dziewczyny, chyba dolaczam do Hunianki. Jest 24 d.c., na tescie druga kreska. Blada, ale widoczna.

ale numer :rofl2: no to trzymamy kłaczku, trzymamy !!! dbaj o siebie, teraz masz szalony okres, bo kupno domu na głowie, ale spokojnie i na luzie podchodź do tematu, pamiętaj:tak:

dziewczyny, a ja nie mam studiów:rofl2:..stwierdziłam kiedyś, że mi się nie chce studiowac i nie potrzebuje tego do szczęścia, po odchowaniu dzieciaków poszłam sobie do roboty, a tak wogóle to lubię się uczyć, ale rzeczy potrzebnych do czegoś, jakiś umiejętności, tak więc byłam swego czasu krupierem w kasynie, niedawno się na fryzjera psiego szkoliłam...ciekawe co jeszcze przede mną:-D

nie śpimy od 5:wściekła/y::wściekła/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry