• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Kasia, to nie tak - nie dolujesz swoimi postami, piszesz co czujesz i dobrze ze potrafisz wylac to z siebie. Chlopiszcze Twoje ma swieta racje - gdybys wiedziala ze sie przewrocisz to bys sobie wczesniej siadla. Kazda z nas robi wszystko zgodnie ze swoja wiedza i najlepsza wola - jesli cos dzieje sie nie tak, to jest to wbrew naszej woli, zatem niezawinione. Spojrz - rosnie w Tobie nowe zycie. Zobacz napis pod suwaczkiem - ma 7,5cm wzrostu. Zobacz tutaj:
http://www.ebrzuszek.pl/index.php?o...w&id=572&Itemid=99999999&limit=1&limitstart=1

Poogladaj, poczytaj, zobacz co porabia Twoje malenstwo. My co tydzien, kiedy na suwaczku zmienia sie liczba tygodni, ogladamy co w danym tygodniu sie dzieje - co sie wyksztalca, co dziecie porabia, jakie duze uroslo. Nie mamy scanu, tylko taki "podglad zastepczy", ale to nas cieszy bo widzimy co slychac u naszego Jajka. Sprobuj - moze i Tobie przyniesie to kilka milych chwil.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ilona

Ja mam dzisiaj wieczorem zabieg usunięcia znamienia na twarzy , boje sie trochę - mam nadzieje że tego nie spieprzą...proszę o kciuczki... bo się boję jak diabli .
Trzymam &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& i nie puszczę ;-)

kasia
, co jak co ale nas nie masz za co przepraszać. cieszę się że dzisiaj już lepiej
my dzisiaj pojechalismy na cmentarz do chłopców. cholera, juz ponad 2 lata a ja jak tam przychodze to łzy same ciekną po policzkach.
Dzis zauważyłam że jak ja tak nad nimi płaczę, maż wygląda jakby się do nich, twarz mu się rozpromienia, oczy się smieją... nie wiem czy on cos wie? myslę, że pogodził się z sytuacją, ma silną wiarę, wie, że jest im dobrze i że kiedys się spotkamy.
Wybąkałam mu, ze jestem w 21tygodniu i że jak minie to kamien spadnie mi z serca, a on, że ja to dziecko będę miała.. i to z jakim przekonaniem!

aniunnia witaj!
te kilka miesięcy nie zrobią większej różnicy, ważne żebyś była zdrowa i postaraj się do tego czasu wyluzować i nie przejmowac się calym swiatem, bo tylko luz i pozytywne myslenie uratuje cię w następnej ciąży!
Ah i dorze ze siostry wkoncu wróciły, ociążą cię w obowiązkach
Mam nadzieję, że bedziesz wpadac częsciej
 
Hej..... właściwie to nie wiem od czego zacząć. W głowie kłębi sie tyle myśli i pytań. Od jakiegoś czasu czytam wasze posty, ale brak było mi odwagi i siły, aby opisać swoją historie. Tak zresztą podobną do waszych przeżyć.
19 lutego 2011 r. zawalił sie mój świat, straciłam moje ukochane dzieciątko w 12 tc. ( ciąża obumarła, poronienie wywoływane, potem łyżeczkowanie) a to wszystko niecałe pół roku po ślubie.
Najbardziej boli mnie to, że z tymi emocjami, utraconymi nadziejami i marzeniami jestem sama. Zupełnie sama. W moim małżeństwie nie dzieje sie najlepiej, mamy kryzys. Paradoksalnie ta tragedia zamiast nas zbliżyć- oddala nas od siebie.
Już nawet myślałam, że jakos sobie poradziałm ze stratą, ale to było tylko złudzenie. Wystarczy jakieś słowo, widok kobiety w ciąży, informacja o koleżance, która spodziewa się dziecka albo, że właśnie szczęśliwie urodziła- i wszystko sypie sie jak domek z kart.:-(
 
Witaj. Przede wszystkim przyjmij wyrazy wspolczucia z powodu bolesnej straty. Niestety, przybywa nas tutaj. Piszesz ze wszystko wraca... Bo tylko pozornie uporalas sie z zaloba. Gdzies musialo cos zostac, cos nieprzepracowane, nienazwane, niewyzyte do konca... Minelo troche czasu, moze potrebujesz go wiecej by tak naprawde uporac sie z zaloba.
Co do zwiazku... To nie jest tak, ze ciezkie chwile zawsze cementuja. Czasem, kiedy dwoje ludzi nie radzi sobie z problemem razem, "przerabiaja" zagadnienie kazde z osobna, oddalaja sie od siebie. Mysle, ze potrzebna jest rozmowa. Mysle, ze potrzebna jest powazna rozmowa, moze i niejedna - spokojna, bardzo osobista. Jest jeszcze jedna rzecz - mezczyzni przezywaja zalobe inaczej niz kobiety. My placzemy, wywalamy to z siebie, potrafimy o problemie rozmawiac, nazywamy uczucia, umiemy sie "wygadac". Faceci niechetnie siegaja w rozmowie w glab siebie - taka rozmowa wprawia ich w zaklopotanie - oni chca dzialac, a jesli nie moga nic zrobic, czuja sie bezradni i sfrustrowani. Moj Rajmund ucieka od trudnych spraw. Nie chce do nich wracac. Nie wypiera, nie zaprzecza - po prostu nie oglada sie wstecz bo go to doluje. Uwaza ze skoro nic nie mozna zmienic, trzeba isc naprzod a nie dlubac palcem w ranie. Pod tym wzgledem jest chyba typowym okazem podwojnego Y.
 
Kiedy zaszłam w ciążę, czułam sie jakbym fruwała pół metra nad ziemią. Nigdy, uwierzcie mi nigdy nie przypuszczałabym, że poronienie spotyka tak wiele kobiet.
Ciąża = słodki bobas, szczęśliwe zakończenie, taka była moja wizja tego błogosławionego stanu. Aż nagle świat runął, okazało się, że nie wszystko jest białe albo czarne, że są odcienie szarości. Że będąc matką, tak szybko musiałam pożegnać moje nienarodzone dzieciątko. Żal, żal...coż więcej.
 
lenka29 super że wizyta udana i że syncio już taki duży :)

ilonka1990 bardzo mi przykro...
[*]

czarna76 oczywiście kciuki zaciśnięte a co to znamię, jesli można spytać?? Ja miałam już 2 razy usuwane podejrzane pieprzyki, jeden pod piersią i jeden na twarzy własnie, tak niedaleko ucha, ale nie wycięli mi całego korzenia i odrasta delikatnie

Aleksandra88 witaj!! dla twojego Aniołka
[*]
 
Aleksandra, mialam dokladnie tak samo za pierwszym razem. Absolutnie happy, ani mi przez mysl nie przeszlo ze cos moze pojsc nie tak. Za drugim juz taka beztrosko szczesliwa nie bylam, ale minelo 10 tygodni, wszystko wydawalo sie ok, to zaczelismy sie cieszyc juz tak naprawde. I zonk. Taki dowcip. Zal pozostaje, podobnie jak pewien zespol zachowan i emocji przy kolejnej ciazy, ale z czasem ten zal jest znosniejszy.
 
Alenksadra witaj! Szkoda że tak późno do nas dołączasz... Dziewczyny to świetne terapeutki w podnoszeniu na duchu i dodawaniu wiary, że jeszcze może być wszystko w porządku. Twoja historia jest bardzo zbliżona do mojej- ja 11 lutego na usg 12tc 6d dowiedziałam się że seduszko maluszka przestało bić na kilka dni przed wizytą. Potem bezsensowne 4 dni w szpitalu i zabieg 15 lutego (w szpitalu grali na zwłokę i czekali aż pojawią się u mnie skutki uboczne poronienia- nie doczekali się i wypisali mnie do domu z zaleceniem powrotu za 2 tygodnie :szok:) zabieg zrobiłam więc w prywatnej klinice.
Myslę że z mężem też nie do końca rozprawiliśmy się wspólnie z poprzednią stratą- ja faze kulminacyjną przeżywałam sama w szpitalu, on w tym czasie w domu. Jakoś nigdy potem nie przetrawiliśmy tematu razem, ale nie podzieliło nas to, nie przeszkodziło też w kolejnych staraniach. Teraz nosze pod sercem nowe serduszko, dziś nawet słyszałam jego bicie na usg
biggrin.gif
Ta ciąża jest oczywiście inna od poprzedniej- przepełniona strachem, widać po nas że oboje boimy się z niej cieszyć, może dopiero po przekroczeniu tego ferelnego progu 13ego tygodnia...
Wy jesteście świeżo po ślubie, nie pozwólcie aby ta strata was od siebie odsunęła. Jeśli Twój małżonek da się namówić na takie spotkania to może przejdzcie sie do poradni rodzinnej ?! Po takim czasie zabranie się samemu do poważnej rozmowy może być trudne.
 
Ilonka dla babci (*)....teraz zaopiekuję się wnukami....

Aleksandra dla Twojego Aniołka (*)....19.02.2011....dla mnie to najgorszy dzień w zyciu....

Czarna kciuki zaciśniete &&&&

Aga_cina ale Ci dobrze Majorka....ja w tym roku urlop spędze w domu, no może na 3-4 dni Seba mnie gdzieś zabierze, mamy tylko tydzień razem urlopu, nie dostałam tak jak chciałam....no ale cóż....
 
reklama
1,5 miesiaca po łyżeczkowaniu byłam u gin, zalecił pół roku przerwy w staraniach. Ten termin wydawał mi się tak odległy, tak nierealny. Nawet prosiłam go, czy może 4 miesięce wystarczą, uśmiechnął się i w końcu przystał na 5. :-) Teraz jednak wiem, że potrzebuję trochę więcej czasu, nie wiem czy w ogóle zdecycuję się na ciążę w zimę ( przed poronieniem chorowałam, przyplątał sie okropny wirus, który rozłożył mnie na tydzien-wg gin to mogło spowodować obumarcie). Sama nie wiem, ten strach chyba już mnie nie opuści. Z badań robiłam toxo i różyczkę, pomyślę jeszcze o tsh i cytomegalii. Czy robiłyście jakieś inne badania? Przed ciażą zrobiłam cytologie, biocenozę i usg.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry