babole jak z tym endometrium?? bo ja tu się już zamartwiam!
na prawdę wszystko mnie martwi... krwotoki...ehh.... dał mi luteinę... krwawienie ustąpiło....
boję się kolejnego łyżeczkowania, jeszcze sprawdzałam to endo 4 mm to mało...;(
boję się że nie będę już miała wymarzonego dzidziolka!!
a tak w ogóle do dużo jest tu ciężaróweczek...i fajnie.... kochane rozmnażajmy się!!
mnie właśnie wczoraj zakończył się macierzyński... i trzeba pracy szukać.... bo miałam lewą umowę

mój M też stracił pracę... a tu u nas w małej mieścinie to cholernie ciężko

cóż dziewczęta nie pozostaje mi nic innego jak trzymać za WAS wszystkie kciuki....w końcu jesteśmy jedną częścią.... to wspaniałe jest, że nawet się nie znamy( w sensie nie widujemy) każda z nas sobie jakoś tam każdą z osobna wyobraża... a jednak jesteśmy takie bliskie... superr!!
przynajmniej można mieć takie osoby zaufane, a nie tak jak w rzeczywistości " przyjaciółki ukochane" które okazują się zwykłymi szmatławcami... ehh.... ja też się już na tylu znajomych przejechałam.....ehh...fałsz i zakłamanie....
onaxx myślę, że to chwilowy taki Twój stan zwątpienia... ale odpoczniesz i wrócisz do nas.... niestety w życiu czeka na nas tyle nieszczęść... powiedziałabym, że 30% to natura, a 70% to ludzie... parszywi ludzie... których powinnyśmy olać ciepłym moczem........ a co!!
myślę kobietki, że w życiu wszystko jest 50 na 50........... jeśli spotyka nas dużo złego... to za jakiś czas spotka nas dużo dobrego... równowaga musi być zachowana!!
ja żyję planami... marzeniami.... staram się jak mogę... stawiam czoła.... wiem, że moim skarbom jest dobrze teraz z dziadkiem i babcią... wiem, że teraz maluchy mają swoich nowych " opiekunów"....

czasem zapłaczę... ale wtedy myślę, że im naprawdę jest dobrze we 4.... myślę nawet, że tak miało być z babcią... że może któryś z chłopców miał jakiś problem czy coś... i babcia musiała im pomóc....
moi najbliżsi mówią przy mnie normalnie o chłopcach... np. " już by zaczynali się uśmiechać"... wiedzą, że mogą mówić normalnie... że możemy o tym rozmawiać.... mówią, że mam siłę... że jestem mocna baba... a ja wiem, że babcia mi daję siłę... dawała ją za życia... to da i teraz!!
jestem silna... i wy bądzcie... ja teraz nauczyłam się, że żyję każdy dla siebie... że na ludzi nie ma co liczyć... że nie ma litości... ktoś cię zle traktował... i ty go zle traktuj.... a jak trzeba to i daj po mordzie.... siła, siła i siła!!!
dzisiaj np. mój M miał obrać ziemniaki...i co? poszedł spać... więc huk... nie ma obiadu... obudził siez pretensją... a ja na to " chce ci się jeść? to sobie zrób!! mnie to wali" rad nie rad.... ziemniaki oskrobane....
a wczoraj marudził mi, żeby zrobić sałatkę gyrosa... więc zrobiłam pomimo złego samopoczucia... a on, że mu nie smakuje... powiedziałam skoro nie smakuje to komu innemu posmakuje... sałatkę w pojemniczek i zaniosłam bratu... jadł aż mu się uszy trzęsły... a mój zdziwiony.... a co.... ja się litować nad nikim nie będę.... zrób, nałóż, umyj po... i jeszcze ci powie, że nie dobre... o no tak to nie będzie....
szkoła musi być... trzeba uczyć....... bo chłopy nie raz to na prawdę bez mózgowce!!