• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Karolciu fajnie, że miałaś udany weekend...ja miałam wolny ale wczoraj to długo spałam bo po nockach, potem znów sie z moim pokłociłam i tak drugi dzień mamy ciche dni, jutro mamy druga rocznicę ślubu, ale jakoś mnie to nie cieszy....w tamtym roku zrobiam pyszną kolację przy świecach z winkiem a seba zjadł wypił PIWO i poszedł spać, jutro nic nie szykuje, nie ma sensu robic czegoś na siłe....
Kłaczku no tak czarne przyciąga slońce ale teraz te wózki są tak robione że w środku wcale nie ma duzo cieplej, wiadomo że jak ciepło to i w wózku ciepło, więc kolor tu chyba nie ma wiele do znaczenia, w tamtym roku jak takie upały były to na spacer wychodzilismy po 18, brałam koc i tak spedzalismy chwile na powietrzu, bo szkoda było mi "kisić" Filipka w wózku
przyznać sie kto o mnie mysli :-) taka czkawke mam, że szok :-D

Wczoraj w Tychach była akcja zaadoptuj zwierzaka i był taki fajny kociak mieszaniec Rosyjczyka z dachowcem ale był taki sliczny, ale senba nie chciał go wziąść, więc muszę po prostu kupić i przynieść do domu, no wyjścia nie będize miał, przecież kotka nie wyrzuci :-)
 
Ostatnia edycja:
babole jak z tym endometrium?? bo ja tu się już zamartwiam!
na prawdę wszystko mnie martwi... krwotoki...ehh.... dał mi luteinę... krwawienie ustąpiło....
boję się kolejnego łyżeczkowania, jeszcze sprawdzałam to endo 4 mm to mało...;(
boję się że nie będę już miała wymarzonego dzidziolka!!

a tak w ogóle do dużo jest tu ciężaróweczek...i fajnie.... kochane rozmnażajmy się!!
mnie właśnie wczoraj zakończył się macierzyński... i trzeba pracy szukać.... bo miałam lewą umowę:(
mój M też stracił pracę... a tu u nas w małej mieścinie to cholernie ciężko:(
cóż dziewczęta nie pozostaje mi nic innego jak trzymać za WAS wszystkie kciuki....w końcu jesteśmy jedną częścią.... to wspaniałe jest, że nawet się nie znamy( w sensie nie widujemy) każda z nas sobie jakoś tam każdą z osobna wyobraża... a jednak jesteśmy takie bliskie... superr!!
przynajmniej można mieć takie osoby zaufane, a nie tak jak w rzeczywistości " przyjaciółki ukochane" które okazują się zwykłymi szmatławcami... ehh.... ja też się już na tylu znajomych przejechałam.....ehh...fałsz i zakłamanie....:(

onaxx myślę, że to chwilowy taki Twój stan zwątpienia... ale odpoczniesz i wrócisz do nas.... niestety w życiu czeka na nas tyle nieszczęść... powiedziałabym, że 30% to natura, a 70% to ludzie... parszywi ludzie... których powinnyśmy olać ciepłym moczem........ a co!!

myślę kobietki, że w życiu wszystko jest 50 na 50........... jeśli spotyka nas dużo złego... to za jakiś czas spotka nas dużo dobrego... równowaga musi być zachowana!!

ja żyję planami... marzeniami.... staram się jak mogę... stawiam czoła.... wiem, że moim skarbom jest dobrze teraz z dziadkiem i babcią... wiem, że teraz maluchy mają swoich nowych " opiekunów".... :)
czasem zapłaczę... ale wtedy myślę, że im naprawdę jest dobrze we 4.... myślę nawet, że tak miało być z babcią... że może któryś z chłopców miał jakiś problem czy coś... i babcia musiała im pomóc....
moi najbliżsi mówią przy mnie normalnie o chłopcach... np. " już by zaczynali się uśmiechać"... wiedzą, że mogą mówić normalnie... że możemy o tym rozmawiać.... mówią, że mam siłę... że jestem mocna baba... a ja wiem, że babcia mi daję siłę... dawała ją za życia... to da i teraz!!

jestem silna... i wy bądzcie... ja teraz nauczyłam się, że żyję każdy dla siebie... że na ludzi nie ma co liczyć... że nie ma litości... ktoś cię zle traktował... i ty go zle traktuj.... a jak trzeba to i daj po mordzie.... siła, siła i siła!!!

dzisiaj np. mój M miał obrać ziemniaki...i co? poszedł spać... więc huk... nie ma obiadu... obudził siez pretensją... a ja na to " chce ci się jeść? to sobie zrób!! mnie to wali" rad nie rad.... ziemniaki oskrobane....
a wczoraj marudził mi, żeby zrobić sałatkę gyrosa... więc zrobiłam pomimo złego samopoczucia... a on, że mu nie smakuje... powiedziałam skoro nie smakuje to komu innemu posmakuje... sałatkę w pojemniczek i zaniosłam bratu... jadł aż mu się uszy trzęsły... a mój zdziwiony.... a co.... ja się litować nad nikim nie będę.... zrób, nałóż, umyj po... i jeszcze ci powie, że nie dobre... o no tak to nie będzie....

szkoła musi być... trzeba uczyć....... bo chłopy nie raz to na prawdę bez mózgowce!!
 
Ostatnia edycja:
No...troszkę nadrobiłam...

onaxxx - glowa do góry....co nas nie zabije....to sama wiesz....

nadal nie mogę sie nacieszyć Kłaczkiem....i już "mesia" kupiliście....super....

a my dalej , powoli, bez szaleństw, bez natawiania się.....


słuchajcie chcemy się wybrać na kilka dni nad zalew soliński....możecie cos polecic...na w miare fajnym poziomie....najlepiej nad samym jeziorem?
 
Ilona, zlosnico!:-D A nie dziwie Ci sie w sumie bo jakby mi Rajmund powiedzial ze mu nie smakuje to bym kibel nakarmila ta salatka. No, on czasem mowi ze "czegos brakuje", ale zaraz poprawia ze co kobieta to kuchnia i roznie sie gotuje. Znaczy sie wychowany w miare jest.:-D Tylko na tego kotka nie daje sie nijak namowic. Strasznie asertywny sie zrobil jakis.:-( Na temat endometrium sie nie odzywam bo nie wiem. Ciagle krwawienie sprawia ze jest cienkie, ale skoro powstrzymalas krwawienie, powinno sie odbudowywac.
Onaxxx, wiesz co mi sie skojarzylo? Ze gdybys chciala kotka adoptowac, w sensie nie kupowac rasowego stworka, to moge Ci pomoc znalezc ogonka. Albo skontaktowac z babeczka ktora wspolpracuje ze schroniskiem, albo z krakowskimi domami tymczasowymi, gdzie mozna znalezc kocieta lub dorosle koty. Mozna trafic czasem na futerko wyjatkowej urody, czasem w typie jakiejs rasy. Czasem sie i takie znajduja. Przeciez Miyuki i Hino mam z adopcji. A to niezly pomysl jest zeby miec znow zwierzaczka do kochania. Nie "bo cos kochac trzeba", tylko zeby cos w progu domu witalo - ja tak mialam przez 2 lata.
Karolcia, bo my chcielismy wozek upolowac. Niekoniecznie sklep i naprawde duze pieniadze, bralismy pod uwage lekko przechodzony sprzet, ale wazne byly parametry typu komfort dla dziecka i wygodne prowadzenie wozka. I funkcjonalnosc. Na carboocie zawsze taniej, a carbooty tylko w sezonie bo zima ich nie ma, wiec skoro Jajko naprawde jest, zaczelismy sie rozgladac, zakladajac ze nie musimy od razu kupic, tylko jak trafimy na cos naprawde takiego jak chcemy. Akurat trafilismy. Moglismy kupic za 60 funtow uzywke, ten kosztowal 75, model z wystawy sklepu, wiec nie jezdzony, ale uzywany do demonstracji. 75 funtow to - umowmy sie - jak za wozek niewiele, a on spelnia nasze wymagania, wiec nie bylo sie zastanawiac. To nie sklep ze przyjde jutro i bedzie, a jak nie bedzie to sprowadza. No i w ten sposob mamy mercedesa.
 
No bo Twoje jajko...musi mieć "wypasiony" sprzęt...
kochana ja tak bardzo się cieszę, że u Was wszystko ok....czuje się tak jakbym to ja zobaczyła swoje dziecie na USG......
 
Ostatnia edycja:
Kłaczku - ja jak bedę kiedyś na takim etapie, że zobaczę pięknego, zdrowego ludzia w moim brzuszku....to chyba do końca ciąży przepłaczę ze szczęścia...i tez nie będę mogła w to uwierzyc...o ile My Aniołkowe mamy w pozytywne testy wierzymy i są one dla nas realne...o tyle każdy tydzień ciąży, który mija jest dla nas cudem, w który nie umiemy uwierzyć.....
 
reklama
witam sie i ja
Ilonko dobrze zrobilas ja tez bym tak postapila a co do tego endometrium to ja nie pomoge bo tez nie mam zielonego pojecia jakie ma byc prawidlowo
klaczku mam taki sam wozek jak ty tylko bez tzw gondoli i tez bede miala problem go wsadzic do auta jak bede jechac do mojej mamy bo do polowki mi nie wejdzie ale jest rewelacyjny na dziury i chodniki a u nas niestety sa masakryczne po drugie lekko sie go prowadzi dzieki amortyzatorom a dla mojej mamy to najwazniejsze zeby sie z wozkiem na spaceze nie szarpac jak bedzie pilnowac wnuka wkoncu kobicina ma juz swoj wiek bo ma 67 lat i nie ma tyle sily zeby rwac wozek z np dziury fakt jest ciezki jak diabli ale jak ja tak i moja mama mieszkamy na parteze wiec leje na to a na wakacje kupimy juz cos lzejszego i bedzie git
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry