Witam wszystkie dziewczyny.śledzę juz to forum od jakiegos czasu,ale w pewnym momencie przestałam,zdołowałam sie tym,ze tak wielu z was sie udaje.teraz znowu sie odwazyłam tu zajrzec i chce opisac wam swoja historie...otóz 3 lata temu przeszlam 2 poronienia...jedno po drugim z tylko miesiecznym odstepem...w tym roq niestety przyszlo mi poraz trzeci stracic fasolke...za pierwszym razem w 6tyg,za drugim takze teraz okazało sie ze to ciaza biochemiczna...zaczelam szukac lekarza który by sie mna zajął.myslałam,ze znalazłam odpowiedniego lecz sie pomyliłam bardzo boleśnie.owszem porobił mi badania az 13 hormony,zakażeniowe oraz infekcje,ale stwierdził,ze badania wyszły dobrze dalej pomoc mi nie umie jestem bezpłodna i dał skierowanie do kliniki niepłodnosci...badania które wykonał to FSH,LH,PROGESTERON,TESTOSTERON,PROLAKTYNA,ESTRADIOL,TOXOPLASMOSA GONDII IGG,IGM ORAZ TEST NA AWIDNOŚĆ,MYCOPLASMA PNEUMONIAE IGG,IGM ORAZ CHLAMYDIE.w mycoplasmie igg wyszedł mi wynik watpliwy mialam 18,3 i lekarz stwierdził,ze to dobry wynik infekcji nie ma...nie wiem co o tym myslec...poprosilam go zeby porobil inne badania np cytomegalie,rózyczke,hormony tarczycy,ureaplazme czy przeciwciała antykardiolipinowe,ale on tylko stwierdzil,ze nie umie mi pomoc...takiego załamania dawno nie przeszłam...nie mam juz nadziei na to,ze zostane kiedys mama...chciałam was zapytac czy ktoras z was miala podobna sytuacje???? bo nie sadze zeby byl ktos z taka samą

(( czy któras z was jest moze z woj.łódzkiego i zna jakiegos porządnego lekarza który nie pozbywa sie pacjentek????? stwierdziłam,ze nie pojde jeszcze do tej kliniki tylko wybiore sie jeszcze do jednego lekarza,ostatniego jaki wydaje sie byc porzadny i zapytam co ona mysli o tym wszystkim...nie wiem czy nadaje sie do grup kobiet bezpłodnych...zachodze w ciaze tylko jakis czynnik uniemozliwia mi zachowanie jej

((( nie zna świat takiego bólu jakim jest ból kobiety po stracie nienarodzonego dziecka...jak w moim przypadku dzieci...