I jeszcze sie przydadza, milencia, jeszcze sie przydadza. Ja swoje kupilam kiedy byla w ciazy po raz pierwszy w tej "turze", czyli z gora rok temu. Dwie pary - jedne z elastycznymi wstawkami po bokach, drugie z panelem wszytym z przody, gdzie jeans jest wyciety glebokim niemal do kroku lukiem. I te wlasnie teraz nosze, sa pieronsko wygodne - panel wyciaga sie wysoko, nie gniecie nic, tyle ze troche grzeje, ale nie mozna miec wszystkiego. Drugie sa na wiekszy brzuszek i jeszcze mi leca. Tez jestem jeansowa, i nie zalezy mi na marce tylko na portkach. Wchodze na razie na ebay.uk, ale sprawdze i polski. Allegro sprawdzam na biezaco, tyle ze w moim rozmiarze ciezko cos trafic - to jest duuuuzy romiarek.
Piszesz, ze obawiasz sie "powtorki"... To normalne. Tez sie balam. Za pierwszym razem nie bralam pod uwage zadnej kleski, to bylo koszmarne zaskoczenie. Za drugim juz sie balam. Bardzo. Kiedy minal ten cholerny 10 tydzien, odpuscilo nam, zaczelismy sie cieszyc, w 12 zaczelam plamic - na scanie okazalo sie ze mamy "pustaka". Bylo latwiej niz za pierwszym razem bo to nie bylo dziecko - puste lozysko do wywalenia z siebie i tyle. Zal utraconej nadziei, straconego czasu (mam 43 lata, wiec nie mam go wiele), ale swiadomosc ze pozbywamy sie tego, doprowadzamy do ladu i zaczynamy od nowa. Bylo troche schodow, uparlam sie poronic naturalnie, w efekcie sie udalo. W 3 cyklu po tym poronieniu zaszlam w ciaze. Bylo latanie do kibelka i sprawdzanie czy nie plamie, panika jak tylko cos "zapikalo" w brzuchu, koszmarny lek, czy nie powtorzy sie "pustak" bo tu scan robia dopiero po 12 tygodniu, wiec nie wiedzielismy czy znow nie mamy "pomylki bialek". Fikajacy koziolki na ekranie scanu dzidziol... To sie nie da opisac. Strata powoduje ze zupelnie inaczej patrzymy na kolejna ciaze - przestaje byc czyms normalnym, zaczyna byc cudem. Spokojnie, czekam na Twoj nastepny raz - z lekami, z obawami i z radoscia od dwoch kresek na tescie, po wrzeszczacego babla w ramionach.