Emy, przykro mi, że przez leniwych bądź niedoświadczonych lekarzy doszlo do takiego zaniedbania, które spowodowało smierć Twojego synka. Jeśli masz tylko siłę to walcz z nimi. Slusznie, że chcesz odnaleźć rodziców innych bobasów. Troche to dziwne, że w tym samym czasie inne dzieci zmarły z tego samego powodu.
Czasem bezduszność lekarzy nie zna granic. ( nie generalizuje bo wiem, że są tysiace wspaniałych lakarzy, ale są też niestety czarne owce. )
Trzymaj się !
Myślę ,że nie przez leniwych lekarzy ,a przez zły system postępowania.
No początku przy problemach z oddychaniem podaje się tlen na najniższych parametrach,pobiera gazometrię ,sprawdza saturację i robi się analizę .
Jeśli sobie radzi maluszek to tak zostaje ,a jeśli nie to zwiększa się podawanie tlenu.Podaje surfaktant ,sterydy..
U takich maleństw ,bardzo często w wyniku złego dobrania natężenia podawania tlenu dochodzi do powikłań okołoporodowych min: wylewów krwi do mózgu czy dysplazji oskrzelowo-płucnej....
Tu bym raczej napisała nie bezduszność ,a nieumiejętność :-

-

-(
as76 kurcze to gdybym ja odrazu wiedziała,ze ty jestes dogoterapeutka to bym pisała na pw o swoich problemach z arnoldzikiem

wabi sie aro,ale ja tak na niego mowie

ma swoje jazdy,ale ewidentnie upodobal sobie pana i jest koalicja jadrowa

mam nadzieje,ze mu przejdzie to piszczenie.jesio musze nad nim popracowac,bo nie znosi jak ktos biegnie lub sie trzepie w zasiegu jego wzroku

.
emy nie wierze w to co sie tam stało...o takich przypadkach słyszy sie zazwyczaj w tv.tak jak kazda napisała walczcie o to,zeby winni zostali ukarani...jesli chodzi o odnalezienie rodzicow tych dzieci to ciekawe jak oni sie beda zapatrywac na wszczecie postepowania w tej sprawie.moze nawet nie wiedza,ze jest wiecej takich rodzin...ja mialam siostre ktora urodziła sie z zespołem downa.lezała w szpitalu zima w grudniu i połozna otworzyła na oscierz wielkie okno salowe w ktorym lezaly noworodki ona dodatkowo była wczesniakiem i kasia dostała zapalenia płuc i oskrzeli i po tyg zmarła...moja mama nie darowała tej kobiecie i wreszcie poniosła kare,a moja druga siostre rodziła juz w innym miescie...walczcie bede trzymac &&. a ja dzis mialam urwanie glowy w pracy...mnostwo osob kazdy kupuje sukienki na sylwestra i pozniej padnieta bylam jak mops.poszlam jesio do marketu kupilam prezent dla mamy piekne perfumy,karme dla pieska i troche chemii i zanim doszlam do domu to myslalam,ze umre.w dodatq jak szlam to bardzo zakreciło mi sie w glowie tak,ze wpadłam na kobite z psem a ta az mnie zlapała za ramie,bo bym poleciała...

pytanie co sie stało??? zmeczenie???? kochane powiedzcie mi czy wy czasem tez macie takie klucia w macicy??? nie podczas @,ani dni plodnych tylko tak czasami???? bo ja tak mam tylko teraz pytam,bo wczesniej zapomnialam albo pytałam,ale nikt mi nie odp i nie wiem

to juz trwa jakis czas tzn dawno juz to zaobserwowałam pytałam siostry i ona tez tak ma i psiapsiolka ale ciekawa jestem od czego to...pozdrawiam kochane milego wekeendu.
MOJE ANIOŁKI 07.03.2008 ( 5 TYG ) *... 04.05.2008 ( 6 TYG ) * ...
Nie ma sprawy ,jak coś to pisz w sprawie Aro.Damy radę.
Mój brat urodził się zdrowy ,pielęgniarka przewróciła łóżeczko z 5 noworodków i wszystkie zmarły w przeciągu kilkunastu godzin..
Między innymi był tam mój brat .
Sprawa w sądzie została wygrana .Mama dostała odszkodowanie,pielęgniarka dożywotnio zakaz wykonywania zawodu ,a cały personel beknął za niedopilnowanie młodej pielęgniarki.


Takie kłucia macicy-to puszczają więzadła -tak ma być ,znaczy się rośnie..;-):-):-)
Dziewczynki, dzięki! Będziemy walczyc, myslę, ze nawet nie byłoby trudno wygrać, bo to prywatny szpital i ma duzo do stracenia przy naglośnieniu takiej sprawy.
Musimy znalezc tych innych rodziców, bo nie mamy sekcji, bez niej nie mamy szans. Będzie trudno, bo to nie pacjenci mojego gina, nie wiem gdzie zacząć pytac, pogadam jeszcze z moim lekarzem, moze on będzie w stanie czegos się dowiedziec.
Mam nadzieję, ze szpital będzie ugodowy, bo chyba wiedzę, że polecę do kazdej tv i kazdego brukowca. boję się tylko, ze zwolnią tego pediatrę i powiedzą ze juz po sprawie
Zobaczymy
Milego dnia wszystkim
Emy warto przynajmniej spróbować.
przy porodzie nie powinien być pediatra tylko neonatolog -to dwie rózne specjalizacje.
Często niestety tak jest ,że w szpitalach prywatnych brak wyspecjalizowanego personelu w razie gdy coś się zaczyna dziać .
Niektóre szpitale prywatne nie mają nawet oddziału oiom i natychmiast po porodzie dzieci,które mają jakieś poważne problemy transportują do państwowych szpitali...
Bez tej sekcji macie trochę w plecy ,ale myślę ,że gdybyście odnaleźli tych innych rodziców to dalibyście radę i udowodnili ,że doszło do zaniedbań ze strony lekarzy czy nie było osoby ,która by umiała pomóc dziecku przy jakichś problemach...
Jeśli przypadki się powtarzają to trudne nie jest...
Inna sprawa to życie takiego dziecka ,gdy nawet przeżyje po przetlenieniu...
Zwykle to są ciężkie przypadki niedotlenienia i MPD ,dzieci z wylewami III i IV stopnia ,nie chodzące ,nie mówiące często z padaczką i niepełnosprawnością sprzężoną ....
Za czynniki ryzyka zespołu zaburzeń oddychania uważa się:
- wcześniactwo
- cukrzyca u matki
- oziębienie
- płeć męska
- niedotlenienie
- cięcie cesarskie
- W przypadku CC skurcze u matki mniej wyciskają wód płodowych ,bo dziecko nie przechodzi przez kanał rodny .
- W zwiazku z tym są większe szanse na zapadnięcie pęcherzyków płucnych i dojścia do powikłań okołoporodowych .
KOCHANE TYLKO TU MOGĘ ZADAĆ TO PYTANIE I TAK NAPRAWDĘ SIE WYŻALIC
ostatnio nie daje sobie rady sama ze sobą, nie wiem czy mi psychika juz siada czy to jak sie czuje to normalne
Tak strasznie sie boje co mi powie lekarza na wtorkowej wizycie, tak strasznie sie boje ze znów bedzie PUSTO, przeraża mnie tak mysl,od paru dni nie mysle o niczym jak tylko o tym.... a wszystko przez to ze sobie porównałam poprzednie ciąże, z Jasiem i aniołkiem strasznie wymiotowałam od 6 tyg, a z pustym jajem NIC, miałam mdłości ale nic poza tym ,no i tak teraz sie czuje, same mdłosci i NIC, i od razu mysl w głowie ze TAM NIC NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZY JA JESTEM NIENORMALNA ZE MAM TAKI STRACH, TAKIE MYSLI,ZE TAK SIE CHOLERNIE BOJĘ ????????????????????? CZY POWINNAM SIE STUKNĄĆ W ŁEB I OPAMIĘTAĆ ????????????????????? CZY WY TEŻ TAK SIE BAŁYŚCIE I TAK MARTWIŁYŚCIE PRZED KAZDA WIZYTĄ ???????????
PARE OSÓB JUZ MNIE ZJECHAŁY ZE NAWET NIE MYSLE O DZIECKU, ZE ZASZKODZE MU TAKIM ZAMARWIANIEM ITD, ja innym łatwo mówić, nie przezyli tego co ja, nie wycierpiały sie tyle, a Ja pragnę tylko miec zdrowe dziecko, a nie potrafie myslec pozytywnie !!!!!!!!!!
JEST MI ŹLE I TYLE :-(
Kochana każda z nas się boi.
Miałam to samo.
To normalne .
Zaczęłam wierzyć w moje dziecko po 12 tc dopiero ,bo tak się bałam ,że je stracę .
Każda ciąża jest inna .
7 razy przechodziłam początek ciąży i za każdym razem inaczej.
Z klaudia zero objawów.Śmiałam się ,że jak ją poczuję to uwierzę ,że w ciąży jestem .
Z Kubusiem wymioty przez kilka miesięcy ,a z pozostałymi ciążami to też różnie .
Teraz na początku ból piersi i złe samopoczucie ,potem mdłości.
Do tej pory ani razu nie przywitałam się z kibelkiem

Wszystkie objawy bardzo szybko ustąpiły ,a jednak ciąża rozwija się prawidłowo.
Nie ma reguły i tyle !!!!
ilonko24 kochana normalna rzecza jest,ze sie boisz...to nie pierwsza twoja ciaza,masz wiele za soba złych wspomnien i chyba nie ma wsrod nas kobiety ktora by sie nie bała z kazda kolejna ciaza...ja mimo,ze bede cos wiedziala dopiero za 2 tyg to tez sie boje...czy teraz bede w ciazy czy za miesiac dwa to bede tak samo zestresowana jak ty teraz...ja w dwoch ciazach nie mialam zadnych objawow.w 1 bolał mnie bardzo dol brzucha i wiedzialam,ze cos jest nie tak..i było...w drugiej nie mialam tez objawow tzn troszke bolały mnie piersi,ale nie bolał brzuch i myslalam,ze bedzie dobrze az zaczełam plamic...wiec teraz jakos trudno mi uwierzyc w to co powiedzial genetyk,ze na 99% bedzie juz ok...poprostu jakos w to nie wierze...boje sie,ze zapozno zaczne brac clexane i luteine i,ze nie zacznie dzialac odpowiednio wczesnie i,ze poronie...ja wciaz sie martwie..czasem to juz sama nie daje sobie z tym rady...zastanawialam sie ostatnio czy nie zaczac chodzic do psychologa,bo takie zamartwianie sie negatywnie odbija sie na moim zwiazku na moim zdrowiu itd...najlepiej to bym zamknela sie w domu jak juz bym zaciazyła lezała i sie nie ruszała,ale wiadomo tak sie nie da...i jesli ma sie cos stac to i tak sie stanie...teraz np nie wiem czy doszlo do zaplodnienia...pekla ta prezerwatywa dzien przed owulacja w dni płodne wiec sie zastanawiam...wiem,ze nie musze zajsc odrazu,ale juz mysle czy zdaze w razie czego z lekami itd a w dodatq mnie martwi ta cytomegalia...ilonko mysle,ze jesli chodzi o objawy to kazda kobieta ma inaczej...ciaza ciazy nie rowna...
MOJE ANIOŁKI 07.03.2008 ( 5 TYG ) *... 04.05.2008 ( 6 TYG ) * ...
Będzie dobrze ,bo przecież musi być .
Nie ma innej możliwości.



