Anulka,wymiziany. To chyba najbardziej miziany dziec na polnoc od Palacu Buckingham.
Ewcia, lekarze moga sie mylic, ale tez... Nikt nie pedzi z piesnia na ustach usuwac ciaze bo dziecko jest chore... Na Boga, nie wiem co bym zrobila! Dzis mowie ze nie, ale nie stalam w obliczu takiej decyzji, a wachlarz mozliwych wad jest taki, ze nie wiem co bym zrobila, gdyby moje dziecko mialo byc klasyczna "roslina". Po prostu nie wiem. I jedno co wiem - nie umialabym potepic kogos, kto nie czul sie na silach udzwignac to brzemie. Na pewno wspolczulabym koniecznosci decydowania i tragedii... Oby nas to nigdy nie dotknelo.
Lorelain, mysle ze kazdy broni sie jak umie. Poronilam 2 razy, raz widzialam na ekranie USG martwe dzieciatko i ten obraz przesladuje mnie do dzis. Mimo ze to byla wczesna ciaza, bo zatrzymala sie w 8 tygodniu, ciezko mi sie bylo z tym pogodzic. Za drugim razem to byla ciaza bezzarodkowa - znow widzialam ekran scanu, tym razem z wielka, pusta dziura w miejscu gdzie powinno byc dziecko. Mowilam o tym "pustak", poronienie bylo kwestia pozbycia sie "tego" i takich wyrazen uzywalam tu, na forum. Latwiej mi bylo przyjac, ze wynikla pomylka biologiczna, ze nie bylo tam dziecka, tylko puste lozysko, ze tym razem nie dotknela nas smierc... Az pewnego razu ktos tu na forum wlasnie mocni sie obruszyl, ze ciaza bezzarodkowa, to taka, w ktorej dziecko na bardzo wczesnym etapie zostaje wchloniete, ale ono przeciez tam bylo. Szczerze? Potraktowalam to jak bajke o smoku i dalej trzymam sie tego co zalozylam na poczatku... Bo tak jest mi latwiej.