Witajcie kochane .
Ech dziewczyny...
Widzę ,że wczoraj mocno burzowo było.
Uważam ,że potrzeba i łez i śmiechu tak dla równowagi ,ale jestem za Lili i Kairą .
Ten wątek jest troszkę stonowany i można się pośmiać a jakże ,ale powinnyśmy też uszanować wolę moda.

Od zawsze Lili krzyczy na czerwono jak coś jej nie odpowiada lub czegoś jest za dużo i od zawsze odsyła na inne wątki.
Ja to rozumiem i szanuję .
Czasem rzeczywiści potrzeba się pośmiać i lekko wyluzować ,żeby nie zwariować ,ale ten wątek ma służyć radzie ,wsparciu i otarciu łez .Naprowadzeniu nowych aniołkowych mam na myślenie pozytywne poprzez wsparcie duchowe,emocjonalne ,przekazanie informacji medycznych na temat badań itp...
Wiadomo,że najlepiej stawiają na nogi nowe suwaczki i info o kolejnych cudach nowonarodzonych i ta wiara i nadzieja ,która zawsze umiera ostatnia .


Ja też lubię się śmiać i żartować ,ale z umiarem ....
Pamiętajmy by na tym wątku była jednak równowaga ,bo różne osoby tu zaglądają i dla niektórych może tu być zbyt wesoło w momencie gdy przeżywają osobiste tragedie...
My już mamy to za sobą ,ale wiele osób przeżywać to będzie jeszcze dziś ,jutro ,za tydzień ...
Świat jest taki jaki jest -śmierć i narodziny też niestety idą w parze i na jedno i na drugie musi być miejsce w naszych sercach...


A teraz co u nas...
DZIĘKUJEMY ZA GRATULACJE !!!!!
W miarę możliwości postaram się do Was zaglądać .
Karolcia to cudowne dziecko.
Wczoraj i dziś przespała już calutką noc .
Ostatnie karmienie ok północy i rano o 8 musiałam ją wybudzać ,bo ona smacznie spała ,a mnie już piersi masakrycznie bolały






Obudziłam ją rano,przebrałam ,utuliłam i śpi do tej pory. :-):-):-)
Jest naprawdę grzeczniutka i przekochana.
Jak zapłacze 3-4 razy na dzień to wszystko .
Karmi się nadal długo ,bo średnio od godziny do półtorej ,ale przerwy między karmieniami mamy po 3,5 -4 godziny .
Byle tak dalej ,a będzie super ;-):-):-):-)
Ze mną jest gorzej.
Połóg przebiega różnie .
Już mi się wydawało,że będzie dobrze ,bo bóle brzucha ustąpiły ,krwawienie zmalało.
Niestety sytuacja domowa zmusza mnie do wyjść z domu i jeżdzenia autem po Kubusia .
Wiąże się to z przenoszeniem małej w foteliku samochodowym co w konsekwencji powoduje wzmożone krwawienie i bóle brzucha .
Strasznie ciągną mnie te wewnętrzne szwy,ale jakoś daję radę .
To tyle na dziś .
Zajrzę do Was w wolnej chwili.
pozdrawiam